-- (tomecki):
Z drugiej strony jak do tej pory nie robi się zbyt dużo aby tej pracy było coraz więcej i tak sobie trwamy z tymi różnymi rentami i innymi takimi. Osobiście wolałbym mieć spory procent pewności, że w razie gdyby Storybox się zawalił to mam szansa na kontynuowanie pracy w zawodzie. Niestety ów procent raczej przygnębia niż napawa nadzieją i nie widzę żadnych działań ze strony rządu lub którejkolwiek organizacji wspierającej niewidomych, które mogłyby jakoś tę sytuację poprawić. Za to jest kolejne świadczenie, które pewnie ktoś dostanie, inny nie dostanie i zaczną się podziały, kolejne kłótnie o to czy w ogóle powinniśmy z czegoś takiego korzystać itd. Czy to rozwiązuje problem braku roboty? no nie, bo świadczenie dostaniesz, gdy udowodnisz przed urzędnikami, że nic nie zrobisz, czyli w sumie pokazesz, że niewidomi faktycznie nie są w stanie zdziałać zbyt wiele. nie podoba mi się fakt, że aby mieć za co żyć, trzeba kręcić i udowadniać, że jest się gorszym niż w rzeczywistości. Z resztą nawet gdyby takie świadczenie należało się nam jak psu buda to też trochę świadczy o tym, że w gruncie rzeczy wszyscy niewidomi nie są wiele warci i jedyne, co można zrobić to dać im trochę gotówki, niech tam sobie egzystują. jak kto chce głową mur przebijać to niech se tam szuka hehe roboty. Nikt nie zwraca uwagi na to, że gdy pełnosprawna osoba straci perspektywy na robotę to najczęściej dostaje taakiego doła. podczas lockdownów ileż się mówiło, że zamknięcie w domu taakie złe jest i tyyle depresji. ile osób niewidomych właśnie tak egzystuje przez większość życia? pracy nie ma, siedzą w domu, bo niby co robić i gdzie wyjść, po co i w ogóle jak? Kursy orientacji to najczęściej jakiś nieśmieszny żart, ponoć trochę tylko lepiej wygląda ta cała nauka samodzielności. Dlatego wolałbym żebyśmy tak jak o większe renty walczyli o dobrze działający system przygotowania do normalnego życia oraz jakieś sensowne wsparcie w poszukiwaniach pracy. Tym czasem gdyby zmniejszyć rentę to założę się, że na wszelkich listach, grupach i w rozmowach zagotuje się, ludzie wyjdą na ulice i będą wrzeszczeć, że wielgo krzywdo się dzieja, ale gdy co chwila wychodzi, że jakiś tam projekt utopił środki jest tylko wzruszenie ramionami z ewentualnym komentarzem w stylu: "ja wiedziałem, że tak będzie" i żyje się dalej, nędzne projekty nadal mnożą się potężnie, a jaka ruina w temacie przygotowania do pracy była, taka jest i wszystko wskazuje na to, że taka przez długie lata z nami zostanie.
--