Johnson- przecież to diesle chodzom gorzej: klekoczom i są generalnie głośniejsze. Nad automatem musiałbym się bardzo mocno zastanowić czy kupić, ale jeśli już bym zdecydował w co wątpię to tylko coś z dużym silnikiem.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Widziałem kiedyś jednego explorera, którego mogłeś zapalić z pilota. To było hyba gdzieś pomiędzy 20 albo 18 lat temu. Coś gdzieś w tym przedziale. Wszystko fajny bajer, ale więcej elektroniki to szybciej se będzie możnauto wsadzić w dupe. Lepiej wtedy pewnie kupić coś nowego, a nie w ciągu roku, no może kilku lat przepłacić całe złomowisko.
Johnson- to samo co i teraz- auto zgaśnie w trakcie drogi i będziesz musiał lawetę wzywać. Ja jestem za tym jak najbardziej. A autem to chcielibyście jeździć samodzielnie? Jaką widzicie inną możliwość?
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.