Spełniają funkcję nie gorzej niż szkoły przeciętne ogólnokształcące, z tym że szkół dla widzących do dupy też siętrochęznajdzie, zwłaszcza gdzieś w mniejszych miejscowościach. Np. w miejscu mojego zamieszkania rodzice nigdy by mnie nawt tam na próbę nie posłali. No i więcej wymaga zaangażowania rodziców posłanie dziecka do masówki, chociażby zabawa ze skanowaniem materiałów itd. W każdym razie jak dla mnie ośrodki jak i wszystko zawsze można poprawić, ale nie są beznadziejne.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
JEżeli dana szkoła masowa jest w jakiś sposób niesprzyjająca, rodzic zawsze może relatywnie szybko zareagować i przepisać dziecko do innej. W przypadku ośrodków taka reakcja jest utrudniona a biorąc pod uwagę brak kontroli zewnętrznych w tego rodzaju placówkach, wiele nieprawidłowości uchodzi bezkarnie a w skrajnych przypadkach uznaje się je za normę.
Prawda, sam widziałem nie raz jak wychowanek dostał w ryj od wychowawcy. Bardziej wyżywali się na tych z nieciekawych rodzin. Co do innych raczej się pilnowali, ale też im się zdarzało w zapomnieniu. Gdyby obcy frajer uderzył moje dziecko to obciął bym mu tą łapę przy samej szyji. -- (dariusz.1991): JEżeli dana szkoła masowa jest w jakiś sposób niesprzyjająca, rodzic zawsze może relatywnie szybko zareagować i przepisać dziecko do innej. W przypadku ośrodków taka reakcja jest utrudniona a biorąc pod uwagę brak kontroli zewnętrznych w tego rodzaju placówkach, wiele nieprawidłowości uchodzi bezkarnie a w skrajnych przypadkach uznaje się je za normę.
--
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Popadacie w skrajności. Ja chciałbym świata, w którym ośrodki są niepotrzebne. Zawsze widziałem to raczej jako niewidomych uczących się w swoich szkołach, może jakieś obozy, wyjazdy, na których mogą się poznać, wymienić doświadczenia, zadać pytania. Ale prawda jest, niestety, inna.
Nie byłem nigdy w ośrodku i obserwowałem wielu niewidomych kończących masówkę. I wcale nie wygląda tak kolorowo, jak się może wyglądać. Są zalety, ale są i wady. Często pod wieloma względami żałuję, że do ośrodka nie chodziłem, pod innymi z kolei uważam to za największe szczęście mojego życia. Każdy kij ma dwa końce.
#StandWithUkraine
Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.
Skrajności mówisz? We Wrocławiu od ponad 30 lat działa taki oprawca. Fizycznie nikomu nic nie zrobił, ale psychicznie zniszczył wielu. Potem zatrudniał ludzi u siebie i kazał im z własnej kieszeni płacić składki. Nie muszę dodawać, że gnoił ich na każdym kroku mówiąc, że bez niego nic nie osiągną. Takie coś w masówce by nie przeszło.
Nie przeczę. Ale w szkołach masowych też są takie sytuacje i reakcja wcale nie jest prostsza. Zwłaszcza w podstawówkach, gdzie w większości sytuacji dziecko i tak niczego nie powie, znam taki przypadek niestety, gdzie sprawa wyszła przypadkiem i po paru latach.
#StandWithUkraine
Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.
@dariusz. Za dzieciaka chodziłem do ośrodka we Wrocławiu i nie zaznałem jakichś szczególnychprzykrości ze strony personelu. Wiadomo, że zdarzały się spięcia, jak to wszędzie bywa, ale kto się nie kłóci? :P Poza tym akurat mówcie sobie co chcecie, ale ośrodki nad masówkami mają jedną, zasadniczą przewagę: W ośrodku większość materiału będzie dostosowana, a i nauczyciele w99% ma jakieś kfalifikacje. Niestety czarne owce zdarzają się wszędzie. Zarówno w masówkach jak i w zwykłej szkole. Moją siostrę przez parę lat uczył czynny narkoman. Sprawę próbowano zamieść pod dywan, i wszystko wyszło na jaw dopiero wówczas, jak chybaa pod wpływem gość zaatakował na lekcji jedną z uczennic. I co. W takim raziemamy nie chodzić do masówek? A może w ogóle przestańmy się uczyć. To unikniemy wszelkich przykrości związanych z przebywaniem w szkołach. :P
Akurat paradoks jest taki, że kwestia materiałowa dla mnie jest bardzo niewielką zaletą ośrodka, a już zwłaszcza od pewnego etapu edukacji, czyli dawnego gimnazjum, a może nawet klasy 4. Wiadomo, w nauczaniu wczesnoszkolnym potrzebowałem bardzo dużo wsparcia, wliczając w to mamę przepisującą mi autentycznie zadania i teksty z podręcznika, co oznaczało dla niej dziennie przynajmniej godzinę siedzenia przy klawiaturze. Ale im późniejszy okres edukacji, tym sprawa się marginalizowała. W gimnazjum już tylko sporadycznie musiałem prosić o przeczytanie jakiegoś zadania domowego, co nawet jeśli miało miejsce, zajmowało może 15-20 minut dziennie. W liceum chyba nie musiałem już tego robić ani razu, nie przypominam sobie w każdym razie.
#StandWithUkraine
Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.
Denis, problem w tym, że osoba którą mam na myśli jest w środowisku postrzegana jako autorytet i często wzór do naśladowania. Co z tego, że okradła PFROn? Przecież wszyscy kradną. A to, że wielokrotnie poniża ludzi i notorycznie używa słw na k? Przecież to żaden problem. To mnie razi. Napisałeś o narkomanie, którego zachowanie zostało potępione. Fakt, trochę za późno, ale jednak potępione. Tu mamy przykład zbiorowego przyzwolenia na mobbing i gnojenie na potęgę.
Dariusz, w d szkołach masowych też to się zdarza, więc to nie jest argument na jakąś mniejszą przydatność szkół dla niewidomych. Myślę, że osoby, które są poniżej przeciętnej w nauce, w masówce mogą dużo bardziej być przepychane z klasy do klasy niż w ośrodkach.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
No fajnie, ale przecież ten człowiek mógłby równie dobrze być pracownikiem jakiegokolwiek innego miejsca, więc to nie jest argument akurat w tej sprawie.
Poza tym, ów człowiek naciągnął Pfron na kilkadziesiąt tysięcy i (nawet nie w białych rękawiczkach) wyłudzał składki od swoich pracowników. O tym wiedzą wszyscy w środowisku, a Pan nadal cieszy się poważaniem i autorytetem. Zuzler, powiedz mi, w której masówce by to przeszło?
Nie znam, ale jeśli uważasz, że takie rzeczy tylko w ośrodku, to się mylisz. A firmy prywatne? A polityka, żeby daleko nie szukać? Ilu tam jest ludzi zajmujących stanowiska nieadekwatne do swojego wykształcenia i chapiących za to ciężką kasę?
Zuzler, ale o politykach powszechnie się mówi mniej więcej to, co przed chwilą napisałaś. Tu mamy przykład człowieka skrajnie złego, który zamiast motywować, psychicznie zniszczył życie wielu osobom i zrobił to tak, że dla wielu jest bohaterem. Żeby mi nikt nie zarzucił, że odbiegam od tematu. Wątek dotyczy szeroko rozumianej samodzielności, a takie destrukcyjne postawy prędzej skłaniają do zamykania się na świat i egzystowania od socjalu do socjalu.