hahahaha! Streszczenie toważysza z pompą jest genialne. Dodajmy do tego jeszcze baardzo szczegółowy opis, jak pani Anna z Panem Krzysztofem się integrowali, względnie co dokładnie zrobił poprzednik pana Krzysztofa następczyni pani Anny i będzie chyba już wszystko. Aha, zapomniałem o zapierających dech w piersiach dialogach, w których to chociażby przyjaciółka głównej, z zawodu lekarka zastanawia się nad tym, czy prezerwatywa wytrzyma spotkanie z błoną dziewiczą, bo przecież mogłaby pęknąć. To jest tzw fakt autentyczny z jednej z nagrywanych przeze mnie książek.
o jej, tez takich nie lubię, chociaż obyczajówki lubię, ale nie wszystkie, obyczajówka musi być dobrze napisana, anie, z niskim polotem i nie może być za dużo romansu
@Tomecki, tak z jakiejś... dziiiiiiiwnej... ciekawości, cóż to była za... pozycja literacka? xd --Cytat (tomecki): hahahaha! Streszczenie toważysza z pompą jest genialne. Dodajmy do tego jeszcze baardzo szczegółowy opis, jak pani Anna z Panem Krzysztofem się integrowali, względnie co dokładnie zrobił poprzednik pana Krzysztofa następczyni pani Anny i będzie chyba już wszystko. Aha, zapomniałem o zapierających dech w piersiach dialogach, w których to chociażby przyjaciółka głównej, z zawodu lekarka zastanawia się nad tym, czy prezerwatywa wytrzyma spotkanie z błoną dziewiczą, bo przecież mogłaby pęknąć. To jest tzw fakt autentyczny z jednej z nagrywanych przeze mnie książek.
--Koniec cytatu
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
A ja właśnie fantasy lubię, ale też zależy które. Jeśli świat jest skomplikowany, a imiona bohaterów, ewidentnie wymyślone przez autora, mnożą się jak wszy, to po prostu mnie to nurzy i czuję zagubienie w akcji, zwłaszcza gdy nie jest ona szczególnie przyciągająca. Jeśli jeszcze do tego pojawiają suię jakieś wymyślone przez samego autora istoty, to wymiękam.
A ja się muszę chyba nieco bardziej w nie zagłębić, bo widzę że może to być całkiem interesujące, a ludzie mówią, że HP wcale nie jest taką dobrą książką,, a skoro ono mi wystarcza i mnie interesuje, to lepsze chyba wciągnęłyby mnie bez reszty. ;)
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Ja też tak podchodziłam, ale jak zaczęłam czytać, to się wciągnęłam, i myślę że było warto, choćby dlatego, że zna go większość świata. ;) A wracając do tematu wątku, nie lubię jeszcze większości rzeczy w klimacie książek Lema, np. "Bajek robotów"
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
A czemu tak z ciekawości? MOże akurat Cię zainteresuje. Ja w ramach oswajania się z gatunkami książek, których nie lubię, zrobiłam jakiś czas temu listę interesujących mnie tytułów, nie patrząc na opisy książek.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Aaa, to ja nie przepadam za jakimiś ostrymi sci fi, typu wojny w kosmosie, podbijanie planet, obce cywilizacje... W ogóle, książki o wojnach to zło. Ludzie mnie interesują, nie jakieś techniczne pierdaczenie.