Pierwszy raz w tym roku to powiem. Cholerna zojcha
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
Nie wiem czy Zofii, ale tak się u nas mówi na wszelkiego rodzaju duchotę najczęściej wynikającą z wysokich temperatur.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
Ta zojcha to interesująca jest. ZNalazłam tylko w internecie stierdzenie, że to smród, ale jakoś nie pasuje. Zresztą, ten śmieszny spis, w którym znalazłam czarno na białym takie wyjaśnienie jest o kant doopy. Np. były tam klamoty zamiast kamlotów, "gilejza" zamiast "gielejzy", "gymyla" nie "gemela", "rumpuć" jako potrawa jednogarnkowa, a nie zupa...
Smród też, też. Ale u nas równierz po prostu wszystko inne co sprawia, że nie da się oddychać.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
To ja się pożalę na jedną dziwną rzecz. U mnie dzisiaj była bardzo dziwna sytuacja. Wstałem po 7, ale po 8 wzięło mnie na drzemkę. Po 9:00 wstałem z łóżka, poszedłem do łazienki, żeby zrobić pewną rzecz, której tu nie będę pisał. Po zrobieniu tej rzeczy poczułem, że mi się w głowie kręci, w uszach zacząłem słyszeć taki pisk, w ogóle to, co działo się w domu, słyszałem tak, jakby były przytłumione dźwięki. Mama mi powiedziała, że zsiniały mi usta. Poszedłem z wielkim trudem do mojego pokoju, chciałem się ubierać, ale nie mogłem w ogóle chwycić ubrań. No więc poszedłem na dół, bo chciało mi się pić, i wtedy mama zobaczyła, że coś jest ze mną nie tak, wzięła mnie, i zaprowadziła mnie na krzesło. Ona natomiast poszła po tatę, bo tata był czymś zajęty, coś tam na podwurku robił. No to ja puknąłem o ścianę, ale w ogóle tego nie czułem, ale mama to widziała, że pukam o ścianę. No to zaniosła mnie na wersalkę, poleżałem parę minut, i wszystko zaczęło wracać do normy. Potem zjadłem śniadanie, ale mimo wszystko wolałem pójść na górę się położyć, już tym razem w ubraniu, bo wcześniej miałem piżamę. I tak przeleżałem aż do 14:24, chociaż w ogóle spać mi się nie chciało, bo noc przespałem normalnie. Już staram się nie siedzieć w nocy, po północy się kładę spać, tak, jak moi rodzice. Co jakiś czas mama do mnie zaglądała, pytając, czy wszystko w porządku, i czy dobrze się czuję, i informowała mnie, że ona gdzieś wyjeżdża lub idzie coś tam robić na podwurku. I teraz to ja się boję trochę w ogóle gdzieś iść, żeby nie było znowu takiej sytuacji, jak dzisiaj rano.
Niestety to już druga taka sytuacja, w 2020 miało miejsce coś podobnego, ale po prostu nie informowałem o tym rodziców, bo nie chciałem ich martwić, po prostu wtedy usnąłem.
EJ, ty się z lekarzem z konsultuj, bo to mogą być różne żeczy, np jakieś ataki padaczki czy coś takiego. -- (markus1234): To ja się pożalę na jedną dziwną rzecz. U mnie dzisiaj była bardzo dziwna sytuacja. Wstałem po 7, ale po 8 wzięło mnie na drzemkę. Po 9:00 wstałem z łóżka, poszedłem do łazienki, żeby zrobić pewną rzecz, której tu nie będę pisał. Po zrobieniu tej rzeczy poczułem, że mi się w głowie kręci, w uszach zacząłem słyszeć taki pisk, w ogóle to, co działo się w domu, słyszałem tak, jakby były przytłumione dźwięki. Mama mi powiedziała, że zsiniały mi usta. Poszedłem z wielkim trudem do mojego pokoju, chciałem się ubierać, ale nie mogłem w ogóle chwycić ubrań. No więc poszedłem na dół, bo chciało mi się pić, i wtedy mama zobaczyła, że coś jest ze mną nie tak, wzięła mnie, i zaprowadziła mnie na krzesło. Ona natomiast poszła po tatę, bo tata był czymś zajęty, coś tam na podwurku robił. No to ja puknąłem o ścianę, ale w ogóle tego nie czułem, ale mama to widziała, że pukam o ścianę. No to zaniosła mnie na wersalkę, poleżałem parę minut, i wszystko zaczęło wracać do normy. Potem zjadłem śniadanie, ale mimo wszystko wolałem pójść na górę się położyć, już tym razem w ubraniu, bo wcześniej miałem piżamę. I tak przeleżałem aż do 14:24, chociaż w ogóle spać mi się nie chciało, bo noc przespałem normalnie. Już staram się nie siedzieć w nocy, po północy się kładę spać, tak, jak moi rodzice. Co jakiś czas mama do mnie zaglądała, pytając, czy wszystko w porządku, i czy dobrze się czuję, i informowała mnie, że ona gdzieś wyjeżdża lub idzie coś tam robić na podwurku. I teraz to ja się boję trochę w ogóle gdzieś iść, żeby nie było znowu takiej sytuacji, jak dzisiaj rano.
Niestety to już druga taka sytuacja, w 2020 miało miejsce coś podobnego, ale po prostu nie informowałem o tym rodziców, bo nie chciałem ich martwić, po prostu wtedy usnąłem.