Inne

Zabawy integracyjne

Started by ola 88 posts last post 2 years ago Page 5 of 5

#81 1 like

Byłem w wieku 5 lat na turnusie w Jarosławcu i bawiliśmy się tam w żywioły. Tzn na sali gimnastycznej pani wypowiadała nazwy żywiołu. Lawina - trzeba było jak najszybciej położyć się płasko na ziemi. Pożar - trzeba było jak najszybciej przykleić się do ściany. Powódź - trzeba było jak najszybciej wejść gdzieś ponad podłogę - najczęściej drabinka na sali gimnastycznej.

#82

To coś podobnego jak powódź i ulewa.
Give me a sign.

#83

Fajne te żywioły. Dużo rucu było. My jeszcze bawiłysmy się internacie w krzesła, co ich zawsze było mniej niż uczestników, w tańczenie w rytm muzyki i zamieranie na jej brak.
Miarą miłości jest miłość bez miary

#84 1 like

Ostatnio przypomniało mi się, że na wfie graliśmy jeszcze w kolory i w bombę.
Give me a sign.

#85

A w bąbę to jak? Nie znam tego chyba
Sygnatura:

Cis najzieleńszy jest zimą;
ma zwyczaj śpiewać kiedy płonie.


Heilung -
"Norupo".

#86

Uczestnicy zabawy siadają w kole i zaczynają liczyć od jednego aż do... no zależy jak długo potrwa gra. Jeżeli któryś z nich zamiast liczby powie bomba, to osoba obok podaje cyfrę, która jest druga w kolejności, np. 1, 2, 3, bomba, 5, 6, bomba, 8, 9, itd. Jeżeli któryś uczestnik pomyli się i powie, np. 4 albo 7, wypada z gry. Gra się do momentu, aż wygra osoba, która ani razu się nie pomyliła. Przyznam się wam, że raz wygrałam i nawet nauczycielka się pomyliła. :)
Give me a sign.

#87

Hm. Pogmatwane jak dla mnie. No ale dzięki za próby wyjaśnienia
Sygnatura:

Cis najzieleńszy jest zimą;
ma zwyczaj śpiewać kiedy płonie.


Heilung -
"Norupo".

#88

Jak się w to zagra, to już nie jest pogmatfane. :)
Give me a sign.