Z religią jest jak z każdym innym poglądem. Przykłądem może być stosnek do programów antywirusowych. Są tacy, któzy uważają, że każdy w domu winien takowy posiadać, gdyż w przeciwnym przypadku będzie roznosił syfy innym na jakichś pendrakach, via mail itd. Tak samo jest z religią - wg. niektórych warto promować taki sposób życia, gdyż to się zwyczajnie opłaca. Nie da się tego oddzielić od związku, tak samo jak np. poglądu na temat szczepionek, sposobu życia...
tylko wiesz, tomecki jeśli o mnie chodzi ja piszę o religji w kontekście obecnego tematu czyli związków, a w naszym środowisku ona ta religia jest dobry początkiem związku dla fanatyków albo fanatyczek, oraz złym końcem związku
śpiewasz, chcesz nagrać swoje demo, zapraszam do mojego studia nagrań, pisz priv, mój blog marchewkowe studio, zapraszam!LINE
o religii mówię tu też dla tego że w ośrodkach jest na nią kładziony nacisk, szczególnie w laskach z tego co wiem ale i kraków daje czadu, to też produkują wiele sytuacji.
Ok to teraz coś ode mnie. Może mój wpis będzie długi, no ale muszę się tu wypowiedzieć. Po pierwsze. Zaliczam się do dziewczyn, które większość swojej edukacji przeszły w szkołach masowych, rodzice, a zwłaszcza mama rozmawiała ze mną o seksie najnormalniej w świecie. Co do religii: ok, wierzę w Boga, ale nie latam co niedzielę do kościoła, nie wierzę w kościół, w księży albo inaczej w ich cudowne zdolności i prawa i nie uważam seksu przed ślubem za grzech. Wręcz przeciwnie. Musi się tych dwoje ludzi jakoś dopasować prawda? Bo co właśnie jeśli sie pobiorą, przychodzi noc poślubna i... Zong. Pani sie nie chce, pani jest zablokowana, a pan chcę za szybko, pani za wolno. I tak dalej i tak dalej. Ale pozostaje jeszcze kwestia tego co dzieje sie przy zawieraniu znajomości. Cóż, nie uważam żeby przy pierwszym spotkaniu za raz lądować pod kołderką. Ale to tylko moje zdanie. Uważam, że trzeba się najpierw poznać pod innymi aspektami. Do takiego zbliżenia potrzebne jest zaufanie nie prawdaż? Świadomość, że ta druga osoba nie zrobi nam krzywdy, zwłaszcza, gdy taka dziewczyna nie miała jeszcze doczynienia z takimi rzeczami. Każdy się boi tego co nieznane. Ktoś mi za raz powie że przecież jest internet, mozna poczytać i tak dalej. ALe czy internet opisze dokładnie wrażenia? NIe. To jest kwestia indywidualna. Jednemu się spodoba, drugiemu po raz pierwszy nie koniecznie. I nie mówcie mi, że dziewczyna która sie boi jest z innej planety. Zadaniem faceta jest taką dziewczynę jakoś uspokoić, dotrzeć do niej by sie otworzyła i zaufała. Ja też puki co nie poznałam jeszcze odpowiedniego faceta i trudno, na siłę szukać nie zamierzam. Ludzie często gęsto wpadają na siebie przez przypadek i wtedy albo coś pyknie, włączy sie jakiś switcher: o kurczę, to ten, to ta. To się po prostu czuje.
To trafiłaś- ja właśnie do takich osób należę. --Cytat (magmar): A ja uważam tak: DO wszystkiego trzeba mieć serce, do wiary, do miłości obojętnie fizycznej czy psychicznej. ZNam ludzi, kttórzy wierzą naprawdę, a nie chodzą do kościoła, bo ludzie. Jezus też z Faryzeuszami i uczonymi w piśmie miał potyczki słowne.
--Koniec cytatu
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
Nie mogę się zgodzić z tak uproszczonym i dla niektórych wygodnym stwierdzeniem, że każda dziewczyna, albo facet, zrywający kontakt z potencjalnym kandydatem na męża/żonę z powodu jego braku wzroku, to pustak i nie ma w takiej osobie nic ciekawego. Apstrachuję od tego, że nie ma osób, w których nie ma nic ciekawego. Ważniejsze wydaje mi się tutaj to, że wiele osób jest całkiem ok. , a jednak nie są one przygotowane na taką wiadomość. Nie mają zwyczajnie pojęcia, co to dokładnie oznacza być niewidomym. Dla nich kojarzy się to jedynie z brakiem, wybrakowaniem, niedoskonałością, wadą i niedoborem. Czy rzeczywiście świadczy to o ich pustocie i bezwartościowości? A może o ogólnym niedoinformowaniu społeczeństwa? Słabej edukacji w szkole i domu pod względem osób z niepełnosprawnością? Niewiedza, to w jakimś sensie ignorancja, ale nie pustota i brak wartościowości osobistej. Gdyby się okazało, że ta fajna dziewczyna, z którą piszecie jest w rzeczywistości sparaliżowana i pisze za pomocą mrugnięć powieką, nie jestem taka pewna czy rzucilibyście się z nią do ołtarza. A co, ona gorsza? Przecież pisała inteligentnie, żartowała, znała książki, które lubicie. Może część z Was dałaby jej szansę na osobiste poznanie się, ale ile z tego zakończyłoby się ślubem? A ile osób jednak by się przestraszyło? A nawet, jeśli wykazalibyście się większą wrażliwością i wyrozumiałością, to czy nie dlatego jedynie, że stoicie/stoimy po tej drugiej stronie barykady i głupio byłoby tak potraktować w ten sposób osobę, w jaki sami nie chcemy być traktowani? I jeśli ta powiedzmy moralność kazałaby Wam nie zrywać kontaktu, to ile byście z tą osobą popisali? Naprawdę byłaby dla Was jednakowo ważna? Śmiem wątpić. Podobnie wygląda z nami niewidomymi. To nie jest tak, że każdy, kto się boi, zrywa kontakt, albo traci zainteresowanie jest płytki, głupi i pusty, a raczej tak, że ten, kto się nie przestraszy, nadal będzie zainteresowany musi być osobą wyjątkową lub mieć potrzebne do takiej postawy doświadczenia. Piszę tu zwracając się do mężczyzn, ale dotyczy to w tym samym stopniu dziewczyn, tylko nie chce mi się za każdym razem pisać zareagowałbyś/zareagowałabyś itd. Zgadzam się, że takie odrzucenie, wyraźnie na podstawie niepełnosprawności i głównie na podstawie nieznajomości tematu nie jest ani miłe, ani sprawiedliwe, ale jedynym na to sposobem jest oswoić takiego piszącego z naszą niepełnosprawnością krok po kroku. Nie gwarantuje to jednak ostatecznego sukcesu w postaci partnera w miłości, no i nie zawsze jest szansa kogoś oswoić, skoro zrywa kontakt prawda? Znałam dziewczynę, która grając w diceworld - dosyć popularna gra, gdzie do wyboru mamy kilka gier kościanych - wspomnę, że jest ona dostosowana dla nas, a gra w nią mnóstwo ludzi pełnosprawnych z wielu krajów, a więc ta dziewczyna, grając z jakimś gościem zaczęła z nim czatować. Rozmowa kleiła się wybornie, potem przeszli na whatsappa, on był w odpowiednim wieku, miał super seksowny głos i piękny uśmiech, był też wyraźnie zainteresowany, spędzali na whatsappie całe godziny. Aż przyszedł taki moment, że się wydało. Ona nie widzi. Ale to nie wszystko. Bo on też niewidomy. I co? Happy end? Skąd! Oboje głęboko rozczarowani. Od niej usłyszałam: "Myślałam, że wreszcie trafiłam na kogoś normalnego". On pewnie myślał podobnie. Na innych wątkach spotkałam się z opiniami, że taki to, a taki niewidomy nie wyobraża sobie związku z innym niewidomym. Czego więc spodziewamy się od społeczeństwa? Piwo temu, kto doczytał do końca, dwa temu, kto przeczytał ze zrozumieniem i nie będzie doszukiwał się podtekstów, których nie ma :D
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.
Nawet w społeczeństwie zajebiście wyedukowanym, ludzie niepełnosprawni będą mniej atrakcyjni dla pełnosprawnych, ale przynajmniej ludzie nie będą się dziwili jak to niewidomy sam z domu wyszedł czy coś w tym stylu;P Pewnie nigdzie ankiet nie ma aniżadnychbadań ile w różnych krajach ludzi niewidomych i niedowidzących jest w związkach z widzącymi, z resztą ciężko i tak te wynik by było uogólniać, bo w takich krajach gdzie więcej szkół integracyjnych, po prostu niewidomi znają mniej innych niewidomych niż np. ludzie po internatach. Jednak mogli byśmy sprawdzić czy ci biedni puści ludzie są nas warci gdy się ich wyedukuje;D Monika dobry post, już w którymś wontku może nawet w tym, Papierek chyba coś pisał właśnie o pociągu zmiejszonym do niepełnosprawnych, ale na tyle wpisów, ciężko to spamiętać, co kilkaset nowych wpisów, możesz przeklejać ten swój ostatni najdłuższy;P
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
No to ja znowu dołożę do przysłowiowego pieca i rozwijając wypowiedź Moniki, chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze inny aspekt, który roboczo nazywam teorią doboru negatywnego. O ile oczywiście jest możliwa miłość wielka i prawdziwa między niewidomym i widzącą lub odwrotnie, przeznaczenie i te sprawy, no to jednak jest również możliwe, że osoba pełnosprawna decydująca się na związek z niepełnosprawną drugą połową, ma jakiś gruby problem psychologiczny i np.: 1. Chce w ten sposób uzyskać władzę nad niepełnosprawnym partnerem, której nie uzyskałby wybierając pełnosprawnego. A więc domniemana łatwość sterowania takim kimś, ewentualnie większe możliwości wprowadzania w błąd czy też zatajania czegoś. 2. Podświadomie lub nawet świadomie dąży do tego, żeby się za coś ukarać takim, a nie innym wyborem życiowym. 3. Posiada jakąś poważną wadę fabryczną, która się ujawni dopiero z czasem, albo w określonych okolicznościach typu duże obciążenie stresem np. problemy psychiczne. Wszystkie tego typu motywacje są praktycznie niemożliwe, albo bardzo trudne do wykrycia no i mają w sobie wysoki negatywny potencjał. Analizując rzecz od drugiej strony, wyobrażam sobie tylko jedną motywację pozytywną, tj. że istota ludzka musiałaby być na tak wysokim stopniu rozwoju duchowego, czy psychointelektualnego, że istotny defekt partnera byłby dla niej pomijalny, bo byłaby ponad tym, no ale tu pytanie, ile tego typu jednostek udało się wam spotkać w przyrodzie? No i ów niepełnosprawny wchodzący w związek z takim kimś, musiałby być na podobnie wysokim stopniu rozwoju, więc znowu pytanie, ile tego typu jednostek spotkaliście w naszej piaskownicy?
Grzezlo, to nie tylko w związku zdrowego z niewidomą osobą, zcież w życiu niejednokrotnie tak właśnie druga połowa łowi swojego partnera/partnerkę, szuka podległej sobie osoby żeby mieć nad nią władzę i niekoniecznie niewidomą, a wręcz przeciwnie, w pełni sprawną, ale znacznie słabszą od niego/od niej.
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierali i pomagali, wszystkim tym, z którymi miło się gawędziło i spędzało czas. Ostatnie zdarzenia przyspieszyły moją decyzję, odchodzę. Na koniec chciałem pogratulować moderatorom grupy o telefonach, Samodzielność oraz Polskie społeczeństwo działań skutkujących tym, że nie chce się tutaj zaglądać Mają wyłączność na słuszność, user nie ma prawa mieć innego zdania, a jeśli takowy broni swoich racji spuszczają ze smyczy swoją obronną maskotkę. Działania władzy pokazują jedynie, że wspomniana moderacja ma w głębokim poważaniu to co miśli zwykły user bez uprawnień moderatorskich, bo kimże taki user jest.. Brak wyjaśnień, merytorycznych, podpartych choćby regulaminem, to brak szacunku. Jak to nawet namiastka władzy potrafi uderzyć do głowy... Aha, kroplę czary przelał ban otrzymany za to, że napisałem do maskotki moderatorek, że się podlizuje, żałuję jedynie, że nie napisałem kulturalnie, a nie zgodnie z moimi zasadami, że zawsze piszę to co myślę, czyli, że liże dupę.
ja widzę jeszcze jeden powód. 4. Ej, w sumie ciekawi mnie, o co tak właściwie chodzi z tymi niewidomymi, chętnie pogadam z jakimś, ale traktuję bardziej jak zabawkę, spotkam, pobawię się, potem wyrzucę, jak mi się znudzi.
I tak, spotkałem raz taką osobę. W naszym przypadku do związku nie doszło, ale mogło, zdecydowanie mogło. Zakładając sytuację, że dojdzie, że osoby są w miarę liberalne i szybko zrobią sobie problem... może być źle.
w związku z przesiadką na Maca, prawie mnie tutaj nie ma. Inne sposoby kontaktu w wizytówce.
@Grzezlo albo 5: tak niskie poczucie własnej wartości, taki brak oczekiwań, taka desperacja, żeby ktoś po prostu był, że "hm, nie widzi, ale przynajmniej mnie chce".
Wiesz, mi to tam zwisa. Tyle przykładów wokół wskazuje dobitnie, że dwie osoby niewidome w związku to nie jest koniec świata, do tego wierzę w swoje siły, więc samo to czy ów pan widzi, czy nie, to jest jeden z takich mniej istotnych problemów.