Dwie prostytutki są sobie na molo i jednej zachciało się siku. Wystawiła więc tyłek za krawędź molo i leje. nagle spogląda w dół i zaczyna się śmiać. - Ty, z czego się tak śmiejesz? - pyta druga. - Bo ja chyba naszczałam komuś do kajaka. Druga podchodzi, też patrzy w dół i mówi: - Ty głupia, to nie kajak, tylko cipa ci się w wodzie odbija.
Dzwoni syn do ojca. - Tato kot się zesrał. - Mówiłem Ci, nie dzwoń do mnie do pracy z takimi rzeczami. Posyp piaskiem, przyjdzie matka z pracy to posprząta za 5 minut znowu syn dzwoni do ojca: - Tato pies się zesrał. - Mówiłem Ci, nie dzwoń do mnie do pracy bo mnie zwolnią. Posyp piaskiem, przyjdzie matka z pracy to posprząta. Za godzinę znowu syn dzwoni - Tato mama wróciła z pracy. - Przecież mówiłem Ci, nie dzwoń do mnie do pracy z takimi sprawami. - Ale tato, przyszła z jakimś gościem i on ściąga spodnie. Pewno będzie srał, a już nie ma piasku.
Znajdź sobie zajęcie, które kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia.
Dowcip zasłyszany z radia z anegdotami Dwie blondynki analizują święta na nowy zbliżający się rok. Pierwsza mówi: A Ty wiesz, że teraz nowy rok wypada w piątek? Druga na to: O nie! Tylko mam nadzieję, że nie trzynastego.
Chłopak z dziewczyną na spacerze. — Och, kochany — szepce ona — nie mogę wprost wyrazić uczucia, które porusza moje wnętrze. — Ze mną to samo. Nie powinniśmy tych śliwek popijać piwem.
Pyta się Jaś Małgosi: — Gosiu, zrobić ci bobaska? — Ależ Jasiu, jestem jeszcze na to za młoda, dopiero jak skończę 18 lat... Po ukończeniu 18 lat Małgosia mówi do Jasia: — Jasiu, zrób mi bobaska. Na to Jasiu ujął ją delikatnie palcami za policzki: — Ti, ti, ti, bobasku.
Idzie Czerwony Kapturek przez las. Zobaczył ją wilk i woła zza krzaków: — O, idzie głupia dziwka! — Wilku nie mów tak na mnie. Jestem Czerwony Kapturek, mam czerwoną czapeczkę, czerwoną bluzeczkę, czerwoną spódniczkę, czerwone buciki, o cholera! — ja rzeczywiście wyglądam jak głupia dziwka...
Białego myśliwego złapali w dżungli Murzyni: — Wolisz śmierć, czy bururu? — pytąją się go. Wolę bururu — odpowiada, bo wszystko wydaje mu się lepsze od śmierci. Murzyni zgwałcili go i znowu się pytają: — Wolisz śmierć czy bururu? — Wolę śmierć — odpowiada z godnością myśliwy. — Zarządzam śmierć przez bururu — ogłasza wódz Murzynów.
Trzej górnicy wybierają się w odwiedziny do rodziny we Francji. Sztygar uprzedza ich, że za granicą będą się do nich inaczej zwracać: — Na ciebie Gustlik będą mówili Guj, na ciebie Leon — Luj, a na ciebie Hubert... — Nie, ja tam nie jadę — decyduje się Hubert.
Kelnerka podchodzi do klienta w kawiarni. — Słucham szanownego pana. Życzy pan sobie kawę ze śmietanką, czy bez? — Oszalała pani? A na co mi bez do kawy?
Komisja lekarska. - Co robił pański ojciec? - Mój ojciec nieżyje - Ale kim był? - Był gruźlikiem - Ale co robił? - Kaszlał? - Proszę pana, przecież z tego nie da się wyżyć - No przecież mówiłem, że ojciec nie żyje.
Znajdź sobie zajęcie, które kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia.