I takich miałem na myśli, a sam takich znam. --Cytat (Zuzler): Zależy czyi. Ale fakt, jak się trafi na takich, którzy po prostu chcą o tym rozmawiać jak człowiek z człowiekiem, to jest coś.
Łysy to , że znasz to nie znaczy, że często takie coś ma miejsce. Może to nie prawda, ale jakoś tak wydaje mi się,że pierwsze informacje to są raczej od kolegów, koleżanek a nie od rodziców. Oczywiście teraz to może się zmienia, ale jakoś mam wątpliwości.
Mnie nie pomogli i raczej żadnemu z moich znajomych, więc... :p Nie nie, ja nie mówię, że wszyscy rodzice mają ten problem, ale jednak w większości przypadków słyszy się, że dzieci dowiedziały się to i owo od kolegów, którzy dowiedzieli się od swoich kolegów... --Cytat (łysy): No to źle myślisz. --Cytat (grzegorzm): No rodzice to myślę, że żadko w takich sprawach pomagają.
Z zasady przekreśla się rolę rodziców, a prawda jest taka, że rodzice są po prostu różni. Jedni mają z tym problemy, inni nie. Gdy miałam dziesięć lat, mama poleciła mi pewną książkę, z której sporo się dowiedziałam (tytułu niestety nie pamiętam). I, prawdopodobnie zupełnie Was zaskoczę, ale mogłam na te tematy zawsze porozmawiać z babcią.
Cóż, ja z matką nie lubiłam i na dobrą sprawę do tej pory nie bardzo sama mam ochotę rozmawiać. Wcześniej mnie to krępowało, teraz trochę też. Mi też swego czasu dała jedną książczynę pt. "Co się dzeje z moim ciałęm", no i wszystko w sumie fajnie, tylko, uwaga uwaga! Większość informacji, które z niej wyczytałam wchłonęłam już na wdż, bo co prawda pani uczycielka jako najwłaściwszą formę zapobiegania ciąży reklamowała kalendarzyk, ale w tej czwartej czy szóstej klasie kiedy to były raczej lekcje o uświadamianiu co do czego u kogo służy i jak działa, no to jednak się dobrze spisywała.
Wiesz- ze starszym bratem to jednak inna rozmowa, ale gdybym chciał wtedy gadać z rodzicami, to sądzę że by mi wszystko wytłumaczyli. Z resztą- może coś tam się nawet pytałem. Już nie pamiętam. --Cytat (grzegorzm): no łysy, czyli jednak nie od rodziców.
Dla mojego brata niema i nie było czegoś takiego jak tematy tabu. --Cytat (mucha): no to jak miałeś dobry kontakt i cciał ci wytłumaczyć to też fajna opcja
Hm, tak sobie myślę, że przecież to nie jest tak, że może uczyć tylko szkoła, albo tylko rodzice. Wiadomo, że pierwsze pytania dziecko zadaje rodzicom właśnie. To, czy na nie odpowiadają, zależy już od rodziców. I myślę, że to, jak dziecko, a później nastolatek, będzie traktowało swoje ciało i potrzeby z nim związane, zależy w ogromnej mierze od rodziców. Szkoła powinna wyjaśnić inne kwestie. Antykoncepcji chociażby albo... no nie wiem, opowiedzieć, jakie zmiany będą w dziecku zachodzić, jak już zacznie dojrzewać, bo nie wszystko rodzice wytłumaczą. To powinno się uzupełniać. Rrzynajmniej ja tak myślę.
No, ale to, co powinno, a co jest, to dwie różne sprawy niestety. Z wieloma rzeczami tak jest, nie tylko w tym przypadku..
*** 🇺🇦 🇵🇱
This site uses cookies to enhance your experience.