Pies przewodnik
Back to W drodze#141 papierek
a jak już ustaliliśmy akurat w grupie o psach przewodnikach, labradory to są takie psy, które generalnie nie przywiązują się aż tak mocno do jednego pana, to tym psom nie robi się też krzywdy oddając je nawet do tej fundacji po tych 10 latach. Pamiętaj łysy, że psy to też nie ludzie i nie można ich emocji 1 do 1 porównywać z ludzkimi czy chcesz tego, czy nie. Jasne, odczówają radość, smutek, ból, ale jak oddasz takiego psa komuś, bo sam nie możesz, albo nie chcesz się nim zająć to nie będzie płakał za tobą miesiącami. Wolę taki układ, niż gdyby taki pies od początku był twoją własnością, a po 10 latach jeden z drugim stwierdzili by, że w sumie to chcą nowego psa przewodnika i tym się nie mogą już zająć, to idzie do uśpienia.
#142 balteam
Lepsza fundacja niż porzucanie psów, potem właśnie musisz ratować je, bo 1 z drugim przywiąże gdzieś do drzewa.
#143 Julitka
Wiesz, Łysy, generalnie to się z Tobą zgadzam i sama chyba nie mogłabym oddać przewodnika, ale weź też pod uwagę skłonność labradorów i podobnych do chorób, wielu chorób, która się nasila z wiekiem; takie psy są gotowe do pracy przez 8-10 lat, ale potem jak już padną, to z kretesem - bóle stawów, raki-nie-raki itp...
Ja i wielu innych chętnie zajęlibyśmy się pieskiem, ale nie każdy ma warunki lokalowe, finansowe i psychiczne na to, by trzymać dwa psy, z czego jeden w stanie przedśmiertelnym.
A gdyby niewidomy okazał się okrótnikiem, który psa maltretuje, to fundacja ma, chwała Bogu, prawo odebrać mu go i dać nowe, lepsze życie, co niestety nie ma miejsca w przypadku psów normalnych, że tak powiem.
#144 misiek
Oczywiście, że taki pies po odsłużeniu swojego zostaje ze mną bez względu na wszystko i mam tego pełną świadomość, że już nie jest przewodnikiem.
-- (papierek):
łysy, nie chce tu wchodzić w dyskusje jak bardzo jest to humanitarne, ale rozumiem, że takie traktowanie psa jest dla ciebie nie do przyjęcia. Umowa z fundacją wygląda tak, że bierzesz psa, a gdy on już nie może pracować oddajesz go tej fundacji. Ale jak ktoś jest takim miłośnikiem psów jak ty i dla niego jest nie do przyjęcia takie uprzedmiatawianie zwierząt i ma możliwość zająć się tym psem jednocześnie zająć się ewentualnym kolejnym psem przewodnikiem, to może mieć już go na własność, ale nie jest już on jako pies przewodnik, tylko zwykły, domowy pies.
--
#145 misiek
Co do ewentualnych chorób to tyczy się to każdego psa bez względu na rasę, ale są bardziej chorowite rasy od labradorów, przykładowo taki jamnik nawet po kilku latach życia często dostają problemów z kręgosłupem, przez co nie mogą normalnie chodzić, lub wszelkie buldogi, które mają częste problemy z oddychaniem przez ich zdemorfowany pyszczek. Patrząc na te psy, to ja śmiało mogę powiedzieć, że z moim Labradorem nie miałem wcale źle. Co do ewentualnych niewidomych sadystów tu mamy problem, bo kto takiemu udowodni znęcanie się nad psem? Musiałby trafić na osobę, która przejmie się losem tego psa i będzie nagrywać jego poczynania, czy coś.
-- (Julitka):
Wiesz, Łysy, generalnie to się z Tobą zgadzam i sama chyba nie mogłabym oddać przewodnika, ale weź też pod uwagę skłonność labradorów i podobnych do chorób, wielu chorób, która się nasila z wiekiem; takie psy są gotowe do pracy przez 8-10 lat, ale potem jak już padną, to z kretesem - bóle stawów, raki-nie-raki itp...
Ja i wielu innych chętnie zajęlibyśmy się pieskiem, ale nie każdy ma warunki lokalowe, finansowe i psychiczne na to, by trzymać dwa psy, z czego jeden w stanie przedśmiertelnym.
A gdyby niewidomy okazał się okrótnikiem, który psa maltretuje, to fundacja ma, chwała Bogu, prawo odebrać mu go i dać nowe, lepsze życie, co niestety nie ma miejsca w przypadku psów normalnych, że tak powiem.
--
#146 balteam
Tak samo jest trudno udowodnić znęcanie jak i widzącemu. Tylko tyle, że niewidomemu łatwiej udowodnić może pod tym kątem, że wtedy pies źle pracuje z tą osobą? Nie wiem, tak strzelam.
#147 papierek
No, to może ty, ale abstrachując od tego, jak bardzo jest to humanitarne bądź nie, niektórzy mogą już niechcieć takiego psa.
A taki niechciany przez właściciela pies lepiej, że trafi spowrotem do fundacji niż na ulicę.
--Cytat (łysy):
Oczywiście, że taki pies po odsłużeniu swojego zostaje ze mną bez względu na wszystko i mam tego pełną świadomość, że już nie jest przewodnikiem.
-- (papierek):
łysy, nie chce tu wchodzić w dyskusje jak bardzo jest to humanitarne, ale rozumiem, że takie traktowanie psa jest dla ciebie nie do przyjęcia. Umowa z fundacją wygląda tak, że bierzesz psa, a gdy on już nie może pracować oddajesz go tej fundacji. Ale jak ktoś jest takim miłośnikiem psów jak ty i dla niego jest nie do przyjęcia takie uprzedmiatawianie zwierząt i ma możliwość zająć się tym psem jednocześnie zająć się ewentualnym kolejnym psem przewodnikiem, to może mieć już go na własność, ale nie jest już on jako pies przewodnik, tylko zwykły, domowy pies.
--
--Koniec cytatu
#148 Irniss Archived
myślę, że niechcieć to raczej nie, bardziej prawdopodobne, że np ni ma warunków na trzymanie dwuch psów /jego warunki nie pozwalają psuz jakihś przyczyn dalej tam mieszkać. np pies z problemami ze stawami/ kręgoslupem i mieszkanie na no nie wiem 3 4 piętrze bez windy
#149 misiek
Tutaj jakby na to nie patrzeć mamy dosłownie równe szanse, bo są psy, które będą wiernie słóżyć swemu panu bez względu na złe traktowanie, a są takie co będą lenkliwe, albo w ręcz agresywne i będą się bać.
-- (balteam):
Tak samo jest trudno udowodnić znęcanie jak i widzącemu. Tylko tyle, że niewidomemu łatwiej udowodnić może pod tym kątem, że wtedy pies źle pracuje z tą osobą? Nie wiem, tak strzelam.
--
#150 nietoperz
Witajcie z tego co wiem o psach przewodnikach i procedurach to jeśli ktoś jest tzw domatorem czyli chodzi tylko praca dom i ewentualnie do sklepu i nigdzie indziej to taki pies nie dla niego bo pies będzie się męczył i prędzej czy puźniej zapomni to co go uczono jeśli chodzi o odpisy od podatku to możemy odpisać koszty utrzymania psa czyli koszty karmy i weterynarza ale nie przekraczające 2 tys rocznie jeśli chodzi o warunki mieszkaniowe to dobrze że pytają bo np nie dadzą psa komuś kto mieszka w kawalerce bo pies będzie się męczył
#151 misiek
W ciasnej klitce, gdzie nawet człowiek niema jak nogi postawić to napewno.
-- (nietoperz):
Witajcie z tego co wiem o psach przewodnikach i procedurach to jeśli ktoś jest tzw domatorem czyli chodzi tylko praca dom i ewentualnie do sklepu i nigdzie indziej to taki pies nie dla niego bo pies będzie się męczył i prędzej czy puźniej zapomni to co go uczono jeśli chodzi o odpisy od podatku to możemy odpisać koszty utrzymania psa czyli koszty karmy i weterynarza ale nie przekraczające 2 tys rocznie jeśli chodzi o warunki mieszkaniowe to dobrze że pytają bo np nie dadzą psa komuś kto mieszka w kawalerce bo pies będzie się męczył
--
#152 camila
Kurcze. Złożyłam jakiś czas temu przedwstępną ankietę z referencjami do Vismajora, wel "Fundacji Pies przewodnik" i bardzo zaniepokoiła mnie ta "przynależność psa do fundacji". To chyba nie wygląda tak, że bez zapowiedzi wjeżdżają ci na chatę i zabierają jeśli legowisko psa będzie leżeć krzywo czy czy będę akurat w rzucie choroby i będę jarać apteczną przegryzając sterydami? Z tego co pytałam (kobieta zadzwoniła do mnie wczoraj z informacją) (w zasadzie od tego zaczęłam temat przy pierwszej w ogóle wymianie korespondencji z fundacją), bym przyniosła stosowne zaświadczenia itd itp. Warunki mieszkaniowe nie mają znaczenia, 33 m2 przestrzeni i wybieg dla psów zamykany obok bloku jest ok.
Rehabilitant powiedział jej, że RZS nie jest przeszkodą w posiadaniu takiego psa - jeśli jestem w programie leczenia biologicznego jako młoda osoba, a w trakcie rzutów - zawsze sobie jakoś pomożemy... Nawzajem... (tego się najbardziej obawiałam). Uspokajała mnie z tymi niepełnosprawnościami sprzężonymi. Mówiła mi również, że najważniejsze jest te 6 miesięcy zgrywania i doszkalania - to rozumiem...
Ewentualnie jak to prawnie odkręcić? Czy fundacje się po prostu zabezpieczają takim zapisem przed czymś? Czy robią z niewidomych nieodpowiedzialnych, nierozsądnych inteligentnych inaczej?
Jak radzicie sobie, kiedy musicie wyjechać w miejsce na parę godzin, gdzie raczej pies ze względu na spory stres nie może przebywać? Zostawiacie go u kogoś zaufanego?
#153 balteam
Pies jest własnością fundacji, takie zabezpieczenie przed osobami, które np. psa na łańcuchu na podwurku trzymają, wtedy mogą go zabrać, ale bardzo mało przypadków było zabierania psów, tego się obawiać nie musisz.
Jeśli nie mogę psa brać ze sobą, to zostawiam, tak 7 godzin na luzie w domu wytrzyma.
#154 camila
Szczerze - nie mogę się doczekać pierwszych szkoleń, o dopasowywaniu i przekazaniu nie wspomnę ;)
#155 piecberg Banned
A gdzie niby taki pies nie może pojechać ze względu na stres? Co to za pies przewodnik, który się stresuje?
-- (camila):
Kurcze. Złożyłam jakiś czas temu przedwstępną ankietę z referencjami do Vismajora, wel "Fundacji Pies przewodnik" i bardzo zaniepokoiła mnie ta "przynależność psa do fundacji". To chyba nie wygląda tak, że bez zapowiedzi wjeżdżają ci na chatę i zabierają jeśli legowisko psa będzie leżeć krzywo czy czy będę akurat w rzucie choroby i będę jarać apteczną przegryzając sterydami? Z tego co pytałam (kobieta zadzwoniła do mnie wczoraj z informacją) (w zasadzie od tego zaczęłam temat przy pierwszej w ogóle wymianie korespondencji z fundacją), bym przyniosła stosowne zaświadczenia itd itp. Warunki mieszkaniowe nie mają znaczenia, 33 m2 przestrzeni i wybieg dla psów zamykany obok bloku jest ok.
Rehabilitant powiedział jej, że RZS nie jest przeszkodą w posiadaniu takiego psa - jeśli jestem w programie leczenia biologicznego jako młoda osoba, a w trakcie rzutów - zawsze sobie jakoś pomożemy... Nawzajem... (tego się najbardziej obawiałam). Uspokajała mnie z tymi niepełnosprawnościami sprzężonymi. Mówiła mi również, że najważniejsze jest te 6 miesięcy zgrywania i doszkalania - to rozumiem...
Ewentualnie jak to prawnie odkręcić? Czy fundacje się po prostu zabezpieczają takim zapisem przed czymś? Czy robią z niewidomych nieodpowiedzialnych, nierozsądnych inteligentnych inaczej?
Jak radzicie sobie, kiedy musicie wyjechać w miejsce na parę godzin, gdzie raczej pies ze względu na spory stres nie może przebywać? Zostawiacie go u kogoś zaufanego?
--
#156 camila
No raczej na kilka godzin łupanki ze mną nie pójdzie nie? ;)
#157 piecberg Banned
6 miesięcy zgrywania i doszkalania? O co chodzi? Mam już trzeciego psa i moje zgrywanie sie z psem to 2 tygodnie. Tak z obserwacji niestety muszę stwierdzić, że te fundacje źle szkolą psy. Za wyszkolenie chcą prawie 100 tysięcy a potem okazuje się, że psy robią podstawowe błędy.
-- (camila):
Kurcze. Złożyłam jakiś czas temu przedwstępną ankietę z referencjami do Vismajora, wel "Fundacji Pies przewodnik" i bardzo zaniepokoiła mnie ta "przynależność psa do fundacji". To chyba nie wygląda tak, że bez zapowiedzi wjeżdżają ci na chatę i zabierają jeśli legowisko psa będzie leżeć krzywo czy czy będę akurat w rzucie choroby i będę jarać apteczną przegryzając sterydami? Z tego co pytałam (kobieta zadzwoniła do mnie wczoraj z informacją) (w zasadzie od tego zaczęłam temat przy pierwszej w ogóle wymianie korespondencji z fundacją), bym przyniosła stosowne zaświadczenia itd itp. Warunki mieszkaniowe nie mają znaczenia, 33 m2 przestrzeni i wybieg dla psów zamykany obok bloku jest ok.
Rehabilitant powiedział jej, że RZS nie jest przeszkodą w posiadaniu takiego psa - jeśli jestem w programie leczenia biologicznego jako młoda osoba, a w trakcie rzutów - zawsze sobie jakoś pomożemy... Nawzajem... (tego się najbardziej obawiałam). Uspokajała mnie z tymi niepełnosprawnościami sprzężonymi. Mówiła mi również, że najważniejsze jest te 6 miesięcy zgrywania i doszkalania - to rozumiem...
Ewentualnie jak to prawnie odkręcić? Czy fundacje się po prostu zabezpieczają takim zapisem przed czymś? Czy robią z niewidomych nieodpowiedzialnych, nierozsądnych inteligentnych inaczej?
Jak radzicie sobie, kiedy musicie wyjechać w miejsce na parę godzin, gdzie raczej pies ze względu na spory stres nie może przebywać? Zostawiacie go u kogoś zaufanego?
--
#158 piecberg Banned
Masz na myśli koncerty? Faktycznie na koncert lepiej psa nie zabierać.
-- (camila):
No raczej na kilka godzin łupanki ze mną nie pójdzie nie? ;)
--
#159 Zuzler
No nie wiem... Na takie przykładowe juwenalia z takim psem iść? ALbo na dłuższe spotkanie w domu ludzi uczulonych na sierść? Nie zawsze i nie wszędzie taki pies chyba z czysto rozsądkowego nawet punktu widzenia powinien być.
#160 piecberg Banned
Imprezy z dj tez nie są dla psa.
-- (camila):
No raczej na kilka godzin łupanki ze mną nie pójdzie nie? ;)
--