Pokrojenie sobie mięsa na tależu, raczej tak. Chociaż zależy, jakiego. Rybę i mielonego ogarniam na ten przykład. Z resztą, akurat mielonego czy pulpeta, odkrawać można widelcem.
O taaak. I naleśniki złożone w "kopertę", lub trujkąt. Zwłaszcza z jakimś nadzieniem na bogato. Duuużo dżemu, albo coś w tym stylu. --Cytat (Mimi): Najtrudniejsze są mięsa w sosie lub placki ziemniaczane do pokrojenia. ;)
Niby takie wielkie fryty też się powinno kroić. Mi się zawsze rozwalają dookoła :( i generalnie nie jestem jakąś boginią dokładności krojenia, często zostają duże, niepociachane kawały, z którymi muszę sobie jakoś radzić w trakcie spożywania. Szczerze mówiąc, wolę jeść u siebie w domu, bo mogę sobie bez wyrzutów sumienia i w świętym spokoju jeść łapskiem to wszystko, co przy ludziach wypada pokroić.
Też lajk, chociaż fryty takie powiedzmy z MC donaldsa to pierdzielę i wpiepszam łapskiem. Nie ma co się wpędzać w kompleksy. Jak robi to widzący, to jest pragmatyczny lub demonstruje swój stosunek do pewnych wartości. My zawsze jesteśmy taaacy nieporadni. :P Gorzej w super restauracjach, wtedy biorę to, co mogę bez problemowo pociachać.
Jedzenie pizzy sztućcami to profanacja! Tyle mam do powiedzenia na ten temat. :D No chyba, że na jakimś super cienkim cieście jest. Co jak co, ale jedzenie takiej np. grillowanej karkówki czy kaszanki w jelitku to katorga. :D
NIE MAMŻADNYCH PROBLEMUW Z KROJENIEM. tO PODSTAWOWA UMIEJĘTNOŚĆ I PRAWDĘ POWIEDZIAWSZY DZIWI MNIE TO, ŻE TAKIE TEMATY SĄ PORUSZANE. oCZYWIŚCIE to może komuś pomuc, ale generalnie to uważam, że każdy kroić podstawowe potrawy powinien potrafić.