O nie, nie lubię takiego podejścia. Mnie akurat krojenie żadnego problemu nie sprawia i tak, to jest umiejętność z zakresu podstawowych, ale to, że ktoś może mieć z tym problem, może wynikać z różnych rzeczy. Z tego, co się orientuję, ta grupa jest właśnie po to, żeby o takich podstawowych rzeczach dyskutować bez obaw, że "o jejku, wyśmieją mnie, że tego nie potrafię".
Nie żeby wyśmiewać tak tylko z boku patrzę, że ta umiejętność jest podstawowa. Oczywiście jak jest problem ze sprawnością manualną to spoko. Innasprawa, ale pamiętam czasy jak w internacie prubowano na uczyć dorosłych delikfentów tej czynności i był wielki problem. Generalnie to problemem jest to, że w młodości jednak dość mało uwagi poświęcasię w internatach na takie podstawy podstaw a na że tak powiem starość czyli pod koniec szkoły to już wstyd bo jak to tak ktośdorosłą osobę będzie uczył.
Owszem, powinni umieć to wszyscy, ale, jak zresztą z wieloma umiejętnościami podstawowymi bywa, niewidomi mają luki także i tu. Za przykład podam choćby być może przejaskrawioną, ale jednak z pewnością zawierrającą przynajmniej okruch prawdy historię kolegi z Owińsk, który zabrany na obiad w miejscu publicznym, jadł rękami, a na stołówce podobno spożywał zupę w ten sposób, że wsadzał rękę do talerza i nakładał nią to gęste na łyżkę.
Problem jest taki, że jak się od początku pewnych odruchów nie wyrobi, to pźniej jest trudno. Dziecko widzce od małego coś tam sobie rysuje, rączki ćwiczy, to i z takim krojeniem później problemów nie ma. I z nauczeniem się w późniejszym wieku nowych czynności również. U nas to dość często leży i kwiczy, bo zdarza się, że dorośli nie widzą potrzeby, żeby nas takich rzeczy uczyć. A potem jest kłopot, bo im później, tym trudniej. Koordynacja tych drobnych, precyzyjnych ruchów wymaga ćwiczenia od dzieciństwa właśnie.
Więc taki Kowalski, jedzący w restauracji rękami, za pewne przyciągał by uwagę społeczeństwa. Chociaż w sumie, są tacy którym to nie przeszkadza... Przez co można powiedzieć że robią co chcą.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
lwica ale ja nienapisalam ze jem rekoma, i nawet tak niebylo to myslane. tylko mozna jesc albo wydelcem tylko albo lyzka. niekoniecznie i nozem jak zamowie cos co nietrzeba krojic.
Wiecie co? Dziwna, naprawdę dziwna sprawa, ale to mi właśnie... odpowiadało. Jedzenie pałeczkami oczywiście. Aż ciekawa jestem, czy teraz też by tak było, bo to już parę ładnych lat temu.
no ja się zgodzę z poprzednią koleżanką. A co do krojenia to mnie jest trudno pokroić twarde mięcho. A też moim zdaniem pizzę należy jeść właśnie ręką.