uwielbiam "dzieci z Bullerbyn" w ogólę panią Astrit uwielbiam, ale nie lubię Tołstoja i już, męczy mnie i nudzi. "zmierzh"? Męczy mnie styl pisania tej autorki, dlatego ciężko się czyta i trochę niszowy poziom jak dla mnie. za Kingiem nie przepadam i sięgnęłam po jego jakąś tam pozycję literacką, ale po więcej nie sięgnę. nie nawidzę "dziadów". a co sądzicie o "nad Niemnem" Orzeszkowej? Każdego ta książka denerwuje , ale mnie wprost zachwyciła. Nie lubię Tolkiena, sięgnęłam, ale już nie sięgnę. Nie lubię takiej książki jak :oniegin był ruskiem", to taka czeska pozycja, jezu, jaka beznadziejna. Za Niziurskim też nie przepadam, pewnie dostanę falę krytyki, ale nie lubię i już. "Pana Tadzia" uwielbiam i czytałam 3 razy w swoim życiu chyba. Co sądzicie o "zbrodni i karze"? Uwielbiam po prostu Dostojewskiego.
Tak troszku zofftopuję, ale.. Że było o Słowackim to nie wiem czy o tym wiecie, bo o tym nie uczą na lekcjach języka Polskiego, ale raczył się haszyszem i Opium, a nawet nawiązuje do tego w utworze Beniowski pieśń 4" i "Lambro".
Powiem Ci jedną rzecz dziewczyno. Tak mi się podobasz, że rwałbym CIę niczym trawę w STW
Skrzypenko- ja tam bardzo lubię twórczość Dostojewskiego. Polecam ci jeszcze- Braci Karamazow i Idiotę. Hryńku- pewnie, że nie powiedzą. Tak samo jak tego, że Fredro był starym zboczuchem i erotomanem.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
U mnie jeśli chodzi o lektury to syzyfowe prace, pan tadeusz i dziady. Władca pierścieni mnie zraził tym podniosłym stylem Tolkiena. NIe powiem, koncepcja sama ciekawa, bo dobrnęłam do trzeciej części, ale ten styl zwyczajnie męczył. NIektórch ksiażek nie lubi się czasem tylko ze wzgledu na bohaterów, dla przykładu podam wam anię z zielonego wzgórza. Lubiłabym, ale pomysły i ogólnie zachowanie Ani, przynajmniej w tych pierwszych częściach zwyczajnie mnie irytowało i była aż takie niekiedy nie naturalne. Jedenastoletnie dziecko, który wyraża się w taki sposób jak ona... No nie wiem. ALe to tylko moja opinia, możecie się z nią nie zgadzać.
Nie powiedziałbym, że tłumaczenie jest złe. Ja nawet polubiłem tłumaczenie przynajmniej Skidniewskiej. Wiadomo, dalekie to od oryginału, ale Tolkien był mistrzem pióra i poetą, to bardzo w jego twórczości widać i trudno ją przełożyć.
#StandWithUkraine
Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.
czasami też zraża sam lektor czytający audiobooka. Ja juz nie pamietam czyjego tłumaczenia miałam Tolkiena, ale czytał go pan Czarkowski bodajrze, mogłam coś przekręcić w nazwisku.
Ja, jeśli przeczytam, a kiedyś mam zamiar, bardzo kiedyś, ale jednak, no na bank w txt. SOrki, ale ten styl nie może dla mnie zaistnieć w audiobooku niestety.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
Dawidzie, ja akurat miałam przyjemność wątpliwą z tłumaczeniem Łozińskiego. Przekład Skibniewskiej lubię; z resztą nie mogę rzadnego z nich porównywać z oryginałem, bo oryginał czytałam fragmentarycznie. Ale Łoziński przegiął, nie tylko z "Władcą".
Gdy wracam pamięcią do szkolnych lektur dochodzę do wniosku, że zdecydowanie najtrudniej było mi przebrnąć przez "Jądro ciemności". Ta fabuła zupełnie, ale to zupełnie nie była w stanie mnie wciągnąć, wręcz zasypiałam nad książką, dziś zresztą niewiele z niej pamiętam. Zaś co do wspominanego przez Skrzypenkę "Nad Niemnem", pewnie wielu by aż tak nie irytowało, gdyby nie niezwykle rozbudowane opisy przyrody.
I jeszcze dodam, że... Cóż, jak komuś to działa na wyobraźnię, to proszę bardzo, niech mu na zdrowie idzie, ale mnie tam Sklepy Cynamonowe się nie podobały. Te barwne poetyczności... No... Nie, po prostu nie
This site uses cookies to enhance your experience.