Dziecko też rośnie, rozwija się intelektualnie. No i gdzie jest granica zasługująca na tego klapsa? To jest bardzo płynne. A konsekwentne kary można dawać zawsze. Gdy kiedyś, eksperymentując z telefonem nabiłem rodzicom rachunek na okolice 1300PLN, nie zostałem nawet draśnięty. Ale poza awanturą w domu i wstydem wynikłym z faktu, że sprawa się rypła, oświadczyli mi oni, że ponieważ przez moje eksperymenty muszą wydać bardzo wiele pieniędzy, nie będzie tego, tego, tego i tego. Gdy po kilku tygodniach chciałem, by mi jednak to coś kupiono, konsekwentnie mi przypomniano o moim wyczynie. Nigdy więcej nie eksperymentowałem z telefonem stacjonarnym, a napewno nie za cudze.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
Bez przesady, to nie jest przegięcie, granica zawsze jest, to samo z konsekwentym postępowaniem, gdzie jest granica wiekowa kiedy to możemy coś nakazać, zabronić itp? Poza tym wychowując dziecko staramy się, aby w wieku nastoletnim już nie sprawiało poważnych problemów zasługujących na kklapsa, Normalne jest, że w pewnym wieku już się nie stosuje klapsów, ale do tego czasu właśnie dziecko już wyrasta z pewnych zachowań, gryzienia, plucia, itp. Ja już swoje powiedziałem, nie jestem zwolennikiem bezstresowaego wychowania, uważam, że nic się złego nie stanie z psychiką dziceka któe od czasu do czasu (słusznie) oberwie po dupie, nie jest porcelanowa, nie stłucze się i śmiem twierdzić, że wyrządza to mniej złego w psychice dziecka niż jakieś gadanie, kary i wymuszenia zachowań. Dalsza dyskusja uważam, że jest bezsensowana bo nie przekonam nieprzekonanych, zresztą nie mam takiego zamiaru, każdy niech postępuje według własnego sumienia, a co z tego wyjdzie t już nie moja sprawa, osiągamy to na co zapracowaliśmy.
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierali i pomagali, wszystkim tym, z którymi miło się gawędziło i spędzało czas. Ostatnie zdarzenia przyspieszyły moją decyzję, odchodzę. Na koniec chciałem pogratulować moderatorom grupy o telefonach, Samodzielność oraz Polskie społeczeństwo działań skutkujących tym, że nie chce się tutaj zaglądać Mają wyłączność na słuszność, user nie ma prawa mieć innego zdania, a jeśli takowy broni swoich racji spuszczają ze smyczy swoją obronną maskotkę. Działania władzy pokazują jedynie, że wspomniana moderacja ma w głębokim poważaniu to co miśli zwykły user bez uprawnień moderatorskich, bo kimże taki user jest.. Brak wyjaśnień, merytorycznych, podpartych choćby regulaminem, to brak szacunku. Jak to nawet namiastka władzy potrafi uderzyć do głowy... Aha, kroplę czary przelał ban otrzymany za to, że napisałem do maskotki moderatorek, że się podlizuje, żałuję jedynie, że nie napisałem kulturalnie, a nie zgodnie z moimi zasadami, że zawsze piszę to co myślę, czyli, że liże dupę.
Łysy, jest ADHD choroba i ADHD wygodne, z czego korzystają dzieci i młodzież.
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierali i pomagali, wszystkim tym, z którymi miło się gawędziło i spędzało czas. Ostatnie zdarzenia przyspieszyły moją decyzję, odchodzę. Na koniec chciałem pogratulować moderatorom grupy o telefonach, Samodzielność oraz Polskie społeczeństwo działań skutkujących tym, że nie chce się tutaj zaglądać Mają wyłączność na słuszność, user nie ma prawa mieć innego zdania, a jeśli takowy broni swoich racji spuszczają ze smyczy swoją obronną maskotkę. Działania władzy pokazują jedynie, że wspomniana moderacja ma w głębokim poważaniu to co miśli zwykły user bez uprawnień moderatorskich, bo kimże taki user jest.. Brak wyjaśnień, merytorycznych, podpartych choćby regulaminem, to brak szacunku. Jak to nawet namiastka władzy potrafi uderzyć do głowy... Aha, kroplę czary przelał ban otrzymany za to, że napisałem do maskotki moderatorek, że się podlizuje, żałuję jedynie, że nie napisałem kulturalnie, a nie zgodnie z moimi zasadami, że zawsze piszę to co myślę, czyli, że liże dupę.
Nie wiem czy dzieci i młodzież korzystają z takiego ADHD na siłę, śmiem twierdzić, że jest grono przypadków, gdzie to rodzice robią wszystko, żeby dzieciak dostał orzeczenie z poradni psychologiczno-pedagogicznej, nie wydaje mi się, żeby kilkulatek wpadł na pomysł, że chce mieć ADHD na papierze.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
No to nie znasz możliwości dzieci, jakie potrafią być sprytne, jak obserwują co wolneo, a czego nie wolno i dlaczego innemu właśnie uchodzi na sucho to czy tamto, a jemu nie.
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierali i pomagali, wszystkim tym, z którymi miło się gawędziło i spędzało czas. Ostatnie zdarzenia przyspieszyły moją decyzję, odchodzę. Na koniec chciałem pogratulować moderatorom grupy o telefonach, Samodzielność oraz Polskie społeczeństwo działań skutkujących tym, że nie chce się tutaj zaglądać Mają wyłączność na słuszność, user nie ma prawa mieć innego zdania, a jeśli takowy broni swoich racji spuszczają ze smyczy swoją obronną maskotkę. Działania władzy pokazują jedynie, że wspomniana moderacja ma w głębokim poważaniu to co miśli zwykły user bez uprawnień moderatorskich, bo kimże taki user jest.. Brak wyjaśnień, merytorycznych, podpartych choćby regulaminem, to brak szacunku. Jak to nawet namiastka władzy potrafi uderzyć do głowy... Aha, kroplę czary przelał ban otrzymany za to, że napisałem do maskotki moderatorek, że się podlizuje, żałuję jedynie, że nie napisałem kulturalnie, a nie zgodnie z moimi zasadami, że zawsze piszę to co myślę, czyli, że liże dupę.
Tylko, że to też nie bierze się z nikąd, choć nie da się ukryć, że dzieci są dobrymi obserwatorami, ale nie wyobrażam sobie, żeby dzieciak, dajmy na to 7-letni, któremu rodzice cierpliwie tłumaczą, że ADHD nie może być wymówką na wszystko wpadł na pomysł, żeby mieć rzeczoną diagnozę na papierze. A może inaczej, ja na coś takiego nie pozwoliłabym mojej małej. Rodzice, którzy przyklaskują takim pomysłom swoich pociech prawdopodobnie chcą mieć dzieciaka z głowy, wszak w takiej sytuacji każde zachowanie będące odstępstwem od normy mogą zgonić na karb zaburzeń rozwojowych.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Tu nie chodzi tylko o dzieciaka, ludziom jest wygodniej z powodu problemów jakie niesie zachowanie takiego dziecka, w szkole, na placu zabaw itp, w razie czego papierek i z głowy, ale gdyby wówczas taki maluch raz drugi dostał w dupę to by się mu odechciało takiego ADHD
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierali i pomagali, wszystkim tym, z którymi miło się gawędziło i spędzało czas. Ostatnie zdarzenia przyspieszyły moją decyzję, odchodzę. Na koniec chciałem pogratulować moderatorom grupy o telefonach, Samodzielność oraz Polskie społeczeństwo działań skutkujących tym, że nie chce się tutaj zaglądać Mają wyłączność na słuszność, user nie ma prawa mieć innego zdania, a jeśli takowy broni swoich racji spuszczają ze smyczy swoją obronną maskotkę. Działania władzy pokazują jedynie, że wspomniana moderacja ma w głębokim poważaniu to co miśli zwykły user bez uprawnień moderatorskich, bo kimże taki user jest.. Brak wyjaśnień, merytorycznych, podpartych choćby regulaminem, to brak szacunku. Jak to nawet namiastka władzy potrafi uderzyć do głowy... Aha, kroplę czary przelał ban otrzymany za to, że napisałem do maskotki moderatorek, że się podlizuje, żałuję jedynie, że nie napisałem kulturalnie, a nie zgodnie z moimi zasadami, że zawsze piszę to co myślę, czyli, że liże dupę.
To też nie do końca tak. Pewna bliska mi osoba jest dyslektykiem i dysgrafikiem.
Problemy miała od małego. Mimo różnych badań, diagnozę potwierdzono w gimnazjum, po pół roku solidnych testów. Więc z tym naciąganiem to nie tak prosto. Nie mówię, że się nie zdarza, ale nie jest to takie proste.
Sygnatura:
Cis najzieleńszy jest zimą; ma zwyczaj śpiewać kiedy płonie.
Wiecie co się stało? Dzieciocentryzm się stał. Dzieci są najważniejsze, wokół dzieci kręci się całe życie rodziców i tak dalej. Nikomu na zdrowie to nie wychodzi. Poza tym... żadnego lania! Absolutnie, a już szczególnie w przypadku nastolatków. Klaps, w sytuacjach skrajnych, typu grzebanie w gniazdku nie zaszkodzi raczej. Efekt na zasadzie porażenia prądem, tylko zdecydowanie mniej niebezpieczny. I, mimo wszystko, też obstawiam, że Gadaczka czytała ostatnio Greya. xd
Nie wiem jak to wytłumaczyć, żeby tu zaraz do jakiegoś nieporozumienia nie doszło. Ale spróbuję. O dzieci owszem, trzeba się troszczyć. Z tym nie ma co dyskutować w ogóle. Ale istnieje tendencja do przesadzania w drugą stronę. Rodzice często żyją życiem dzieci, a nie własnym, zdarza się, że kosztem związku nawet. Synuś to, córunia tamto, na zajęcia trzeba zawieźć, do koleżanki, do kolegi trzeba zawieźć. I takim dzieciom wydaje się potem, że są pępkiem świata. To nie wynika nawet z bezstresowego wychowania, tylko z nadmiernej koncentracji na nich.
Woesz, dbanie o dzieci, a spełnianie każdej zachcianki na zawołanie, to jednak kolosalna różnica. A teraz, jak słusznie Elanor to określiła, jest dzieciocentryzm, co dzieciak chcę, to rodzic daje, nie ważne, czy ma to sens, czy nie. Podam Ci przykład ze swojego życia. Byłam sobie u znajomych. Wnuk, zarządał od babci telefonu za cztery tysiące, poczym ją zwyzywał, obraził, i znów zaczął mówić o telefonie, twierdząc, że nie widzi nic złego w swoim zachowaniu. Fakt faktem, że wyjechali do Włoch, i trochę im się w głowach poprzewracało. Jak byli w Polsce było zupełnie inaczej, no ale, babcia zamiast zwrócić wnukowi uwagę, to poszła z nim po telefon.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Teraz odpowiedz sobie sama czyja to wina i kto tego dzieciaka nauczył takiego zachowania. W sumie to już sobie odpowiedziałaś stwierdzeniem, że wyjechali zagranicę i poprzewracało się im tu i tam. --Cytat (lwica): WIesz, dbanie o dzieci, a spełnianie każdej zachcianki na zawołanie, to jednak kolosalna różnica. A teraz, jak słusznie Elanor to określiła, jest dzieciocentryzm, co dzieciak chcę, to rodzic daje, nie ważne, czy ma to sens, czy nie. Podam CI przykład ze swojego życia. Byłam sobie u znajomych. Wnuk, zarządał od babci telefonu za cztery tysiące, poczym ją zwyzywał, obraził, i znów zaczął mówić o telefonie, twierdząc, że nie widzi nic złęgo w swoim zachowaniu. Fakt faktem, że wyjechali do Włoch, i trochę im się w głowach poprzewracało. Jak byli w POlsce, było zupełnie inaczej, no ale, babcia zamiast zwrócić wnukowi uwagę, to poszła z nim po telefon.
@łysy Może ja mam pecha do dzieci, ale to co opisała Lwica, widzę dosłownie na każdym kroku. Mało tego, w sklepie, w restauracji, w kościele nawet, są krzyki, wrzaski, bieganie, bo dziecko przecież ma prawo wyrażać siebie. Ludzie, mnie nie było wolno wrzeszczeć na klatce schodowej we własnym bloku, choć miałam wielką ochotę, ze względu na pogłos. Ale zawsze słyszałam, "pomyśl o innych mieszkańcach".
Zgodzę się z Elanor, niestety to jest często spotykane zjawisko, choć ja na szczęście go nie doświadczam, bo moje dziecko jest całkiem poukładane, co nie oznacza, że nie potrafi pokazać na co ją stać, bo a jakże, potrafi. Mam jednak wrażenie, że jest to pokłosie pewnego trendu, który w ostatnich latach się pojawił, a są tzw. madki. Madkę łatwo jest zdefiniować - to kobieta mająca dziecko, któremu wolno praktycznie wszystko. Taki dzieciak wg rzeczonej winien być centrum wszechświata i nie daj Bóg, żeby uwagę mu zwrócić. Często z ust takiej na niewłaściwe zachowanie jej potomka można usłyszeć: "to jest tylko dziecko" i to co napisałam to najłagodniejsza forma wypowiedzi, bo niejednokrotnie madka potrafi adwersarza obsypać taką ilością inwektyw, że klękajcie narody. Najprościej rzecz ujmując: wg madek, dziecku wolno wszystko, tobie człowieku, nic. I druga sprawa to tzw. odpieluszkowe zapalenie mózgu, które niejednokrotnie doprowadzić może do szału, a z takiego OZM to już najprostsza droga do zostania madką. I tak jeszcze zaznaczę, że kilka tygodni po porodzie to odpieluszkowe zapalenie mózgu również mnie lekko dopadło, ale ja rozsądnym człowiekiem jestem, toteż udało się je zwalczyć, choć mój świat w baaaaaardzo znacznym stopniu kręci się teraz wokół córki, to jednak wiem, że im będzie starsza tym bardziej będzie dążyła do usamodzielnienia się od mamusi i tatusia.
Kolejna kwestia to nadopiekuńcza postawa rodziców i nie mam tu na myśli nadopiekuńczości wobec niepełnosprawnego dziecka. Rodzice zdrowych dzieci również potrafią wykazać się straszną nadopiekuńczością i takie przykłady też znam, a oto kilka z nich. Basen, przychodzi babcia z wnuczkiem. Podobno na oko dziecko 7-letnie. I co robi babcia? Ubiera dzieciaka, a ten siedzi i ani ręką ani nogą nie kiwnie, bo po co jeśli babcia ubierze. I kolejny przykład: Dziecko mogło mieć wówczas koło 4 lat, a wiadomo, że 4-latek, nie dość, że papek już od dawna nie jada to sam potrafi się najeść. To dziecko jednak nie potrafiło, a jedzeniem w kawałkach się dławiło. Okazało się, że chłopiec jest karmiony, a do tego je jedzenie w formie papek, a dodam, iż to zdrowy dzieciak. W prawdzie na codzień dzieckiem opiekuje się ciotka, bo młody stracił mamę, będąc jeszcze niemowlęciem, a ojciec, no cóż... Nie wypowiem się w temacie, bo nie chcę się wkurzać, a zapewne tym by się to skończyło.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Mam wrażenie, że rozmawiamy o skrajnościach, a jak wiadomo, skrajności są zawsze dyskusyjne. Podejrzewam, że takie super bezstresowe dzieciaki zwyczajnie są bardziej widoczne, szczególnie dla nas, bo jeśli taki jest cicho to nawet możemy nie wiedzieć, że tam jakiś mały ktoś w ogóle jest przez co mamy zaburzoną obserwację.
Zgadzam się z Tomeckim. Zresztą jak widzimy dziecko, które źle się zachowuje w tramwaju, a rodzic nie wie, jak zareagować, żeby je uspokoić, to nie zawsze musi to oznaczać, że dziecko jest źle wychowane, bo może być też tak, że rodzic jes tak po ludzku zwyczajnie zmęczony, a dziecko ma niespożytą ilość energii. Tak też się przecież zdarza. I nie wierzę, że ktoś, kto się dzieckiem zajmował, nigdy nie doświadczył czegoś podobnego, że ty jedno, dziecko drugie.
*** 🇺🇦 🇵🇱
This site uses cookies to enhance your experience.