Informuj nas o rozwoju sytuacji.
Dzisiaj dostałem informację, że po weekendzie ma do mnie zadzwonić instruktor ze Szczecina. Poczekam. Kilka dni mi nie zrobi różnicy.
Rozmawiałem przed chwilą z instruktorem. Bardzo miły człowiek. Na 90 procent będę skakał. Trzeba tylko to logistycznie zorganizować.
No i git
Wczoraj odbyłem skok. Wrażenie niepowtarzalne, o wiele ciekawsze niż podczas skoku ze spadochronem. Tam leżysz w jednej pozycji, a tu możesz robić fikołki i uczucie ogromnej prędkości podczas swobodnego spadania zdecydowanie się nasila.
Polecam każdemu. Instruktorzy bardzo serdeczni i pomocni.
Sprawa się wyjaśniła. Teraz, jak przetarłem szlaki to problem automatycznie zniknął.
I zastanawiam się, czy do końca była to dyskryminacja.
Nie zrozum mnie źle, Dariuszu, rozumiem Twój problem.
Może dla mnie pojęcie dyskryminacji znaczy co innego niż dla Ciebie. Mam często do czynienia z ludźmi, którzy na początek mówią mi, że "się nie da" i to ja muszę pokazać, że owszem, da się. Dlatego chyba inaczej rozumiem pojęcie dyskryminacji. To by była dyskryminacja, gdybyś wczoraj nie skoczył.
Mówiłeś, że zgłosisz sprawę do telewizji. Widzisz, nie było to konieczne, wystarczyło porozmawiać.
Nie zrozum mnie źle, Dariuszu, rozumiem Twój problem.
Może dla mnie pojęcie dyskryminacji znaczy co innego niż dla Ciebie. Mam często do czynienia z ludźmi, którzy na początek mówią mi, że "się nie da" i to ja muszę pokazać, że owszem, da się. Dlatego chyba inaczej rozumiem pojęcie dyskryminacji. To by była dyskryminacja, gdybyś wczoraj nie skoczył.
Mówiłeś, że zgłosisz sprawę do telewizji. Widzisz, nie było to konieczne, wystarczyło porozmawiać.
Jest w tym trochę racji. Ale automatyczne wyjście z założenia, że sobie nie poradzę bez wysłuchania argumentacji drugiej strony właśnie tak odbieram. Mogę doprecyzować, jedna osoba, z którą na początku rozmawiałem stawiała ewidentny opór. Zauważ, że wątek powstał jakieś 20 minut po wspomnianym telefonie. No, ale skoro sprawa się wyjaśniła i to pozytywnie, jako moderatorka możesz go nawet usunąć.
Moje zdanie wynika po prostu z faktu, że często miałam do czynienia z osobami, które mówiły, że "sobie nie poradzę".
Wiem i rozumiem.
To stworzę nowy,bez adnotacji o tej konkretnie sprawie. Skoro jest nieaktualna, nie ma sensu wracać do tematu w tej formie.
Nie kasować! To przykład sprawy, którą dało się załątwić, bo ktoś napierał. Podejrzewam, że takich może być więcej i warto w razie czego trochę pokombinować.
I to bez telewizji i taaakiego rozgłosu o bidnej ślepotce. :) :P
2 likes
@Pajper
Ale bym zrobiła aferę na pół Polski, albo przynajmniej na całą diecezję. Jak zwykle nie jestem zwolennniczką nakręcania takich rzeczy, tak tu bym zrobiła. Serio, to było przegięcie i zadbałabym o to, żeby się to rozniosło.
Ale bym zrobiła aferę na pół Polski, albo przynajmniej na całą diecezję. Jak zwykle nie jestem zwolennniczką nakręcania takich rzeczy, tak tu bym zrobiła. Serio, to było przegięcie i zadbałabym o to, żeby się to rozniosło.