Tu cicho, u mnie głośno, bo sąsiady napierdalają wiertarami udarowymi.
Ja nigdzie nie działkuję. CHciałam sobie posiać trochę badylków i wykiełkować między oknami, bo mmy podwójne, ale 1. nie mam ziemi, 2. za tydzień przyjdą panowie i będą wymieniać okna z podwójnych, drewnianych i spróchniałych na nowe, cool jazzy trendy plastikowe pojedyncze.
A poza tym lubię historię języka polskiego, a że jestem właśnie na wykładzie z tejże, to sobie już idę. No ale lubię ten przedmiot, lubię, zwłaszcza że uczy pasjonat, który ciekawie i barwnie opowiada. Co prawda nie stroni od anekdot i dygresji, ale one też są na ogół złote.
A co siejesz w tym roku?
-- (Zuzler):
Ja nigdzie nie działkuję. CHciałam sobie posiać trochę badylków i wykiełkować między oknami, bo mmy podwójne, ale 1. nie mam ziemi, 2. za tydzień przyjdą panowie i będą wymieniać okna z podwójnych, drewnianych i spróchniałych na nowe, cool jazzy trendy plastikowe pojedyncze.
--
-- (Zuzler):
Ja nigdzie nie działkuję. CHciałam sobie posiać trochę badylków i wykiełkować między oknami, bo mmy podwójne, ale 1. nie mam ziemi, 2. za tydzień przyjdą panowie i będą wymieniać okna z podwójnych, drewnianych i spróchniałych na nowe, cool jazzy trendy plastikowe pojedyncze.
--
Edited
Głodnemu chleb na myśli, Mustafko. Ja bym se zjadła tort bezowy. Albo piernika. Albo batoniki Nutelli. Albo lody Nutelli.
A Ty se marz, o czym chcesz. :D
-- (mustafa):
To jest ten moment, w którym wszyscy udają, że chodzi o jedzenie.
--
A Ty se marz, o czym chcesz. :D
-- (mustafa):
To jest ten moment, w którym wszyscy udają, że chodzi o jedzenie.
--
Po tej liście sam zacząłem traktować temat poważnie. Mustafko przemilczę. Idę kręcić kogel-mogel.
A co się nawinie. Zostały mi tam z poprzednich lat różne takie - aksamitki, nagietki, bazylia, cząber - nawet jeśli wyrosłoby jeno ziarenko na 5, to i tak nie stracę, bo sporo leży. Tylko że nie sieję nic, bo nie mam pomysłu, jak to uchronić przed kocimi buziami i kopytami.
-- (Julitka):
A co siejesz w tym roku?
-- (Zuzler):
Ja nigdzie nie działkuję. CHciałam sobie posiać trochę badylków i wykiełkować między oknami, bo mmy podwójne, ale 1. nie mam ziemi, 2. za tydzień przyjdą panowie i będą wymieniać okna z podwójnych, drewnianych i spróchniałych na nowe, cool jazzy trendy plastikowe pojedyncze.
--
--
-- (Julitka):
A co siejesz w tym roku?
-- (Zuzler):
Ja nigdzie nie działkuję. CHciałam sobie posiać trochę badylków i wykiełkować między oknami, bo mmy podwójne, ale 1. nie mam ziemi, 2. za tydzień przyjdą panowie i będą wymieniać okna z podwójnych, drewnianych i spróchniałych na nowe, cool jazzy trendy plastikowe pojedyncze.
--
--
Kiedyś będąc jeszcze w Laskach, zasadziłem pestkę nektarynki z podwieczorkowej uczty i faktycznie wyrosło takie małe, liściaste cóś :D Nadal się zastanawiam, co by z tego wyrosło, jeżeli cokolwiek.
Mój tata przez 16 lat kiedyś miał cytrynkę. Tzn. było sobie po prostu drzewko w doniczce, maks 30 cm, nie pamiętam i nawet były owoce, tylko adekwatne do rozmiaru xd Chyba sam pomyślę o czymś takim, bo do kwiatków to nie mam ręki, a takie coś może by sobie urosło w moich warunkach.
1 likes
Z moim botanicznym talentem to nawet kaktusa bym ususzył. Mamy jedną, dosłownie jedną roślinę, jakieś takie grube liście na zdrewniałym pniu i żyje toto tylko dlatego, że jest mega odporne i pewnie jakoś tam zahartowane niedoborami wody.
A to jest ciekawe, że z pestki Ci takie cuś wyrosło po prostu samo. Ja siałem pestki brzoskwini. 3 razy i nic. I to nie byle jakie jakieś przemielone chemicznie ze sklepu, a zwykłe z niepryskanych stojących dzikich drzew.
Hm... Pelargonię może? Jak pamiętasz, żeby raz na parę dni podlać, to to po prostu sobie stoi, rośnie i czasem nawet kwitnie. Coś o tym wiem, przez lata udało mi się mimo praktycznego braku wiedzy i zainteresowania nie zamordować kilku sztuk. :D
-- (mustafa):
Mój tata przez 16 lat kiedyś miał cytrynkę. Tzn. było sobie po prostu drzewko w doniczce, maks 30 cm, nie pamiętam i nawet były owoce, tylko adekwatne do rozmiaru xd Chyba sam pomyślę o czymś takim, bo do kwiatków to nie mam ręki, a takie coś może by sobie urosło w moich warunkach.
--
-- (mustafa):
Mój tata przez 16 lat kiedyś miał cytrynkę. Tzn. było sobie po prostu drzewko w doniczce, maks 30 cm, nie pamiętam i nawet były owoce, tylko adekwatne do rozmiaru xd Chyba sam pomyślę o czymś takim, bo do kwiatków to nie mam ręki, a takie coś może by sobie urosło w moich warunkach.
--
Mimo wszystko wolę obecne muzyczno-remontowe doznania od sąsiada z góry. Ten przynajmniej zaczyna od rana i kończy maksymalnie do 15:00. Nie tak jak Janusz remontu rok temu, zaczynający wieczorem. Wyobraźcie sobie, że ktoś wraca po robocie i zamiast spokoju ma hałas.
Swego czasu też hodowałam cytrynkę, niestety, umarła z braku wody, zabiłam ją, zapominając o podlewaniu, a aktualnie mam bazylię, zwaną przez Zuzę Brazylią, ananasa, który też wziął i umarł (powód, jak wyżej), miętę, której zabić się nie da i kolendrę, którą prawie uśmierciłam, ale zdaje się, że chyba coś ztego jeszcze będzie.