Często przerabiam ten temat w robocie. Bo widzisz,
serio od razu gość pomyślał, że jesteś niemota i td?
Ok, też bym nie chciała, żeby mi buta wiązał.
Starczyło podziękować i tyle.
Nie zawsze ktoś,
kto na nasz widok dzia w podobny sposób ma złe intencje,
lub wyrabia sobie opinie na nasz temat.
Sama łapię się na tym i chyba trochę tak ogólnie jest,
że w wyniku stereotypów i wciąż wszechobecnej niewiedzy
rodzi się w nas taka chęć udowodnienia sobie i innym naszej zaradności życiowej,
że zwykłą pomoc/uprzejmość drugiego człowieka
traktujemy jak coś złego,
lub, świadomie bardziej lub mniej odrzucamy.
Przykład życiowy, siedzimy zniedawno poznanymi znajomymi,
ogarniali sobie kawę, padło też pytanie do mnie.
A ja miałam spory problem,
by poprosić o zrobienie mi owej,
bo pomyślałam, że ktoś wyrobi sobie zdanie, że może jestem niesamodzielna skoro czajnika nie umiem obsłużyć może itd.
A to była zwykła uprzejmość, sobie robili to i mnie spytali.
Sory za długą wypowiedź,
musiałam.
-- (Pitef):
przecież chyba o to nam chodzi no nie? Mamy i sobie i całej reszcie udowadniać, że potrafimy. Na ten przykład dzisiaj miałem sytuację jadąc do pracy. Stoję na przejściu dla pieszych, podchodzi do mnie jakiś młody chłopaczek. Studenciak tak z głosu, i mówi: Przepraszam pana, prawy but się panu rozwiązał. Podziękowałem i powiedziałem że jak tylko przejdę to sobie go zawiążę. Gość powiedział że nieee, że on mi tego buta zawiąże. Kategorycznie odmówiłem myśląc sobie jednak, że skoro jesteśmy postrzegani jako niemoty, co to nie potrafią sobie buta zawiązać, to trza chyba kupić buty na rzepy. Masakra po prostu.
--