O, to ja z kolei boję się do dziś, jak ja jestem na zewnątrz, a ktoś odpala samochód. Chyba dlatego, że biorę pod uwagę, że może w jakiś sposób o mnie zapomnieć i odjechać beze mnie, bo już mi się kiedyś coś takiego zdarzyło.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
O Jezu, jak ja się bałam kosiarki... Jedna pedagożka-sadystka zaciągnęła mnie przemocą tam, gdzie koszono trawę. Rozpłakałam się w głos. -- (lola): Za to ja z kolei bałam się kosiarki. :D
Najśmieszniejsze jest to, że kiedyś bałam się silnika Stara, gdy ciężarówka stała. Niedawno, by sprawdzić, o co chodzi, włączyłam sobie ten silnik na Youtube. Nie wiem, co wzbudzało mój strach, ale wzbudzało do tego stopnia, że pamiętam, jak raz wiozłam kuzynkę na spacer w wózku i zatrzymaliśmy się z dziadkim przy Starze, który pracował, a ja wchodziłam na koła od tego wózka, żeby nie stać na ziemi...
Generalnie stanie i patrzenie na odpalony, ale jeszcze stojący samochód jest stresujące, nawet jeśli nie jadę z tym kierowcą. ;) Bałam się też pralki, która przesuwała się podczas wirowania, ale wśród niewidomków to chyba normalne, jednych te pralki fascynują, inni się boją. :D
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Jeszcze w dzieciństwie cholernie się bałam spawarki, a jej odgłos drażni mnie do dziś. Zawsze miałam tak, że jak się czegoś bałam, pod żadnym pozorem nie mogłam trzymać nóg na podłodze, albo stać, to potęgowało strach. Do dzisiaj nie wiem, o co mi chodziło.
"Gdy się ucieka, ucieka się jak wilk. Nigdy po ścieżkach, którymi się kiedyś chodziło".
I właściwie chyba nikt tu nie zapytał, ale czy macie takie rzeczy, które są irracjonalne, ale jednak po tym dzieciństwie Wam zostały? Bo ja nadal jakąś traumę postpralkową jednak mam. Potrafię się nieźle nakręcić. I sama wiem, że to śmieszne obiektywnie, ale nie subiektywnie...
O, tak. Nie przychodzi mi za wiele rzeczy teraz na myśl, ale pralka też czasem potrafi mnie zestresować, choć oczywiście nie w takim stopniu jak wtedy. :)
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Miałam tak ze wszystkim, czego się bałam, jeżeli chodzi o dźwięki. Musiałam wtedy nie trzymać się podłogi, tylko albo siedzieć, albo kucać na jakimś krześle, fotelu, czymkolwiek. Stopnie, platformy itp się nie liczyły, oczywiście. -- (lola): Jeszcze w dzieciństwie cholernie się bałam spawarki, a jej odgłos drażni mnie do dziś. Zawsze miałam tak, że jak się czegoś bałam, pod żadnym pozorem nie mogłam trzymać nóg na podłodze, albo stać, to potęgowało strach. Do dzisiaj nie wiem, o co mi chodziło.
A wiesz, że ja z dźwiękami miałam tak samo ciekawe skąd to wynika. -- (Julitka): Miałam tak ze wszystkim, czego się bałam, jeżeli chodzi o dźwięki. Musiałam wtedy nie trzymać się podłogi, tylko albo siedzieć, albo kucać na jakimś krześle, fotelu, czymkolwiek. Stopnie, platformy itp się nie liczyły, oczywiście. -- (lola): Jeszcze w dzieciństwie cholernie się bałam spawarki, a jej odgłos drażni mnie do dziś. Zawsze miałam tak, że jak się czegoś bałam, pod żadnym pozorem nie mogłam trzymać nóg na podłodze, albo stać, to potęgowało strach. Do dzisiaj nie wiem, o co mi chodziło.
--
--
Wojna to pokój. wolność to niewola. Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"
OO, to ja na szczęście nie miałam aż tak. Zdarzało mi się jedynie chować się pod koc, jeśli akurat miałam taką opcje, a jeśli stresowało mnie coś na zewnątrz, to nic z tym fizycznie nie robiłam.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Tak. Odgłos karetki pogotowia, i obawiam się, że chyba nigdy mi to nie minie. -- (Julitka): I właściwie chyba nikt tu nie zapytał, ale czy macie takie rzeczy, które są irracjonalne, ale jednak po tym dzieciństwie Wam zostały? Bo ja nadal jakąś traumę postpralkową jednak mam. Potrafię się nieźle nakręcić. I sama wiem, że to śmieszne obiektywnie, ale nie subiektywnie...
--
"Gdy się ucieka, ucieka się jak wilk. Nigdy po ścieżkach, którymi się kiedyś chodziło".
A to u mnie syrena strażacka, ta taka na budynku. To jest głośne i okropnie przerażająco brzmią te początkowe, niskie tony. Zawsze mnie to napawało jakimś dziwnym i silnym lękiem.
O, ja w Laskach mam okna naprzeciw strażaków, jak są otwarte, to syreny są tak głośne, że się totalnie nic nie da, i rzeczywiśćie jest to trochę stresujące, zwłaszcza w nocy, ale już się chyba przyzwyczaiłam. :)
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Ja z kolei nienawidzę, jak schodzi w dół na koniec. -- (Postukujacy): A to u mnie syrena strażacka, ta taka na budynku. To jest głośne i okropnie przerażająco brzmią te początkowe, niskie tony. Zawsze mnie to napawało jakimś dziwnym i silnym lękiem.
Ja akurat pralki automatycznej się nie bałam, należę do tej drugiej kategorii, ale zawsze przerażał mnie dźwięk stojącej ciężarówki, albo jakiegoś większego samochodu i do dziś ten dźwięk budzi we mnie lęk. Tak samo, jak głos z megafonu. Zawsze kojażył mi się z wojną nie wiem czemu. Nie mam tak jak przedmówcy, że muszę siedzieć lub kucać przy dźwiękach, których się boję, ale jeśli miałam możliwość zawsze starałam się oddalić od źródła dźwięku wywołującego strach.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
This site uses cookies to enhance your experience.