Mój chrześniak ostatnio nie zrobił zadania i podczas zdalnej lekcji nauczycielka kazała mu wstawić sobie w to miejsce jakieś tam 0 czy innego minusa. Na co dziecko odpowiedziało, że "łeee, nie będzie wstawiać jednego głupiego zera, skoro długopis aż 7 zł kosztuje". Szczęściem nie poszło w eter.
Dla mnie to akurat smutne, że dziecko nawet takie fakty kojarzy. -- (Mimi): To ja co nieco dorzucę z rzeczywistości pandemicznej. My pracujemy stacjonarnie i obowiązkowo w maskach. Miałam białą w czarne kotki. A dziewczynka: "Ale ma pani śliczną pandemię!!!" Innym razem, jeden z uczniów, widząc mnie na korytarzu, zawołał: "Hejka, Pani Zorro"! A maskę wtedy faktycznie miałam czarrrrną. :D
Ano, takie czasy. Prowadzić zajęcia "zamaskowanym", w tym śpiewać, nie jest też wesoło. Zresztą dzieci widują namordniki wszędzie: w sklepie, w szkole, w kościele, w autobusie, na spacerze itd.
Ziarnko złota znaleźć można, ale ziarnka czasu - nigdy.LINE Przysłowie chińskie.LINE
Kąpę pewną sympatyczną 5latkę. Fajnie, ale wiadomo, wszystko co dobre szybko sie kończy. A to dialog przy próbie wyjęcia młodej z wanny:
Ja: Alicja, wychodzimy"? Młoda: Nie jeszcze nie, kuleczka się nie roztopiła*" Ja: - widzę, że się roztopiła, dawaj, wychodzimy bo też się chcę umyć". Młoda: Nie, bo ja znalazłam paproszka"! Ja - lekko zniecierpliwiona: I co? Młoda: I musisz poczekać, bo ja sprawiam mu radość!
Ps. Kuleczka - musująca do kąpieli, pod koniec zabawy daję młodej, a jej roztopienie to znak, że trzeba wychodzić.
Sygnatura:
Cis najzieleńszy jest zimą; ma zwyczaj śpiewać kiedy płonie.
Sytuacja z wczoraj. Moja młoda koniecznie chciała nauczyć się hymnu państwowego. Zaczęłyśmy więc od refrenu. W końcu zdaje się, że załapała tekst i powtarza, ale najlepsza i tak była końcówka w jej wykonaniu. "Przed twoim przewodem, skończymy z narodem". No myślałam, że się uduszę ze śmiechu.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Sytuacja z dzisiaj: jakaś rozmowa, w pewnym momencie brat, bo za tydzień idę na kawalerski do Darka. Na to Wiola, ja też chcę na kawalerski. Ja lubię opowiadać kawały.
Jadę sobie pociągiem z Warszawy do Łodzi i zbliża się stacja końcowa, czyli Łódź fabryczna. W wagonie siedzi ze mną rodzinka z dwiema córeczkami kilka miejsc ode mnie. Jedna z tych córeczek pyta matki która godzina. Dwudziesta druga. Odpowiada matka. Na co dziecie. Aaa, czyli dwunasta? Nie kochanie, dziesiąta. Aaa, czyli jedenasta? Pyta dziecko, a matka ze zrezygnowaniem. Boże, nie wiem co będzie, jak w taki sposób będziesz liczyć pieniądze.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
Posprzeczałam się trochę z mężem, nie jakoś bardzo, ot, wymiana zdań. Młoda, niby uwagi nie zwracała, niby się bawiła, ale całą sytuację skwitowała krótko: "A jak się żenił to taki był dobry". Zrobiła mi tym dzień.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Dzień dobry! Dla znających język rosyjski polecam oglądanie albo programu w telewizji rosyjskiej numer 1 lub występy pojedyńcze z programu "Łutsze wsiech". Tytuł ten najlepiej wpisywać rosyjskimi literami. Pozdrawiam
To było kilka lat temu, mój najstarszy siostrzeniec, który teraz ma 8 lat, wtedy miał 2, może 3 lata. Pojechaliśmy do kościoła na Mszę. Było już po komunii, wybrzmiała pieśń na dziękczynienie, nastała cisza, a mój siostrzeniec na cały kościół krzyczy: Amen! O mało nie ryknęłam wtedy śmiechem.
Śmiać mi się chciało jak jedna 3 latka była z innymi dziećmi, no i ta reszta poszła gdzieś, a ona się pyta mamy: mamo, czy mogę pobawić się z dziećmi? Tak śmiesznie to powiedziała jak by miała z 10 lat, a one z 2 :D
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
W czasie kiedy pandemia się rozkręcała, a pewien siedmiolatek zaczął się uczyć religii tak na poważnie. Wyszło z tego mniej więcej coś takiego: koronawirus jest wszędzie, Bóg jest wszędzie... Bóg i korona wirus są wszędzie :D