Z tych produkcji, które wymieniłaś, znam nowego "Znachora" i bardzo lubię, zwłaszcza te elementy dodane, których nie było w poprzedniej wersji. No i Lichota jako Znachor, złoto. Zośka też. <3
Johny też za mną, ale szczerze nie lubię takich produkcji. Jasne, one wzruszają, bo to właśnie mają robić. Jednocześnie są takie... schematyczne. Myślę, że więcej byłoby prawdy, człowieczeństwa i uczciwości nawet wobec Kaczkowskiego, gdyby zrobić z niego człowieka, a nie świętego za życia. Gdyby chociaż pokazać jego zmagania z chorobą, z samym sobą, z jakimiś, Boże kochany, wątpliwościami. A tak?
Ten film to idealna produkcja do wzruszeń. Taka, którą chcemy oglądać i po której będziemy ocierać łzy, ale z której jednocześnie niewiele się nauczymy, bo Kaczkowski w tym filmie jest już idealny. Jest tylko po to, żebyśmy mogli go oglądać. Szkoda, zasłużyl chyba na bardziej prawdziwy obraz.
"Światło, którego nie widać" oglądałam tylko przez 2 pierwsze odcinki. Po świetnej książce spodziewałam się równie dobrego serialu, ale jakoś do mnie nie przemówił. Nie wiem, może dam mu jeszcze jedną szansę.
-- (wrzos33):
Odświeżam temat. Ostatnio sporo oglądam i postanowiłam podzielić się z Wami tytułami, które wywarły na mnie wrażenie.
• Jack Strong [Reha].mp3
• Jak pokochałam gangstera [Netflix].mp3
• Jak poślubić milionera (2019) [TV] [Studio Sonoria].mp3
• Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa [TV].mp3
• Johnny (2022) [Netflix].mp3
• Znachor (2023) [Netflix].mp3
Jestem w trakcie oglądania miniserialu „Światło, którego nie widać”.
--