My naszym kotkom dajemy raz dziennie mokre jedzonko, suche mają zawsze do pochrupania i dwa razy w tygodniu dostają surowe miąsko typu wątrubeczka, serduszka, czy inne podroby, bardzo je lubią. Wszystko zależy też od tego do czego kot jest przyzwyczajony od małego. Jeżeli od kociaka był karmiony li i jedynie suchymi ciasteczkami, to mokrej karmy nie ruszy za nic w świecie. Kotka mojej babci była w schronisku karmiona tylko suchą karmą, jak przyszła do babci próbowała jej dawać mokrą, ale kończyło się na wylizywaniu sosiku z wieszchu. Surowego mięsa nie chciała jeść wcale, podchodziła i wąchała, ale nie tknęła.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
Na szczęście koty te leki, które im podaję jedzą bez problemów, ale pojawił się kolejny nie wiem czy mały, czy duży kłopot, ale jeden z kotkuw zaczął kichać, potrafi kichnąć kilka razy z rzędu. Po za tym żadnych dodatkowych objawów.
Lili też od czasu do czasu kicha, ale czy człowiek tak nie robi? Wet powiedział, że to normalne. Z resztą, jak pytałem kolegi to on mówił, że u niego też kichają. Jak dajecie kotom leki? W jedzeniu, w wodzie czy jeszcze inaczej?
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.
Te leki co teraz mają to bezproblemu zjadają od tak jak karmę suchą, wcześniej po prostu wkładałem do paszczy bo w żaden sposób nie chciał jeden jeść leku na poprawę sierści, aale moim zdaniem za często kicha bo wcześniej tak nie było.
No właśnie, ciekawa jestem jak to z tymi kotami jest, czy mogą mieć alergie. Zastanawia mnie, czy kicia mojej babci właśnie na to nie cierpiała. Prawdopodobnie tak.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
Przypuszczam, że każde zwierzę może mieć na coś alergię. Nie znam się na tym, oczywiście, ale logicznym byłoby, gdyby każde zwierze mogłoby być na coś uczulonym.
Jeśli mówicie już o kichaniu kiciusiów, to moje mają coś takiego, dwa razy w roku, że najpierw zaczyna się psikanie, a potem dostają kataru. Ale takiego, że gile, to ciągną się po podłodze za nimi. Kiedyś jak pierwszy raz dostał Wow kataru, i tak smarkał, wziąłem go do weta, a wet zbadawszy go, powiedział, że tydzień izolacji od innych, i będzie dobrze. No i teraz widzę, że to w rzeczy samej, jest prawda. Chociaż aż dreszcze mnie przechodzą, jak one tak smarczą.
Wow jak miał pierwszy raz katar i jak zawiozłem go do weta, dostał jakiś zastrzyk, ale skoro wet stwierdził, że nic, to nie jes śmiertelnego, to teraz już nic nie dostają.