No to ja całe życie miałam jakieś nietypowe koty, bo naprawdę nie pamiętam, żeby którykolwiek kiedykolwiek cierpiał na coś gorszego, niż kaszel i kichanie od czasu do czasu. A co dopiero żeby im gile szły...
Ropiejące oczy u kotów się zdarzają i to bez kataru. Moje mają dość często, ale pewnie dlatego, że to bardziej koty podwórzowe, niż domowe, więc z tej przyczyny na więcej czynników zewnętsznych narażone. Jak im się ta ropa pojawia przemywamy im oczy naparem ze świetlika.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
Po katarze (zazwyczaj najpierw u Wow a potem u tosi) przez 2 dni są jakieś ospałe-niemrawe, ale potem wszystko wraca do normalności, i normalnie zaczynają dzikować, jak przed katarem.
Przychodzi do nas taki futrzasty murmurator. Nawet do haty włazi. Oczywiście kutafon wiadomo po co przychodzi. :P
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
No do nas też rok temu zaczęła przychodzić taka my ją nazwaliśmy Koko ja mówię na nią kokoroko albo rokoko to zależy a to drógie to wiadomo dlaczego. Daje się owszem łasić taka nieśmiała kotka troszkę z niej i czasami śpi u nas w domu, ale ogólnie to na dworze siedzi większość czasu.
No to przyłączam się do grona kociarzy. Od niedzieli w naszym domu mieszka Freddie, kot rasy Ragdoll. Jak na razie jest bardzo spokojny, ale i odwagi mu nie brakuje. Bawi się, kuwetę ma już opanowaną, przez chwilkę były problemy z jedzeniem, ale teraz wcina, aż mu się uszy trzęsą.
Tak. Hodowla zrobiła genialną robotę, jeśli chodzi o socjalizację. Od samego początku bardzo lubi się przytulać i szuka kontaktu z człowiekiem. Jak na razie to po prostu książkowy przedstawiciel tej rasy, zobaczymy jak będzie dalej.
This site uses cookies to enhance your experience.