Dziś właśnie przypomniałam sobie, że w zasadzie to ja mam alergię na kocią sierść, a właściwie na to coś, co w ślinie się znajduje. A uświadomiłam to sobie idąc spać. :P Kolejna sprawa, że ta alergia już może się zmieniła. Tak było z uczuleniem na psa, a teraz wychodzi na to, że minęło, nie wiem natomiast jak jest z kotem, ale o tym będę mogła przekonać się za parę dni.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Pierwsze słyszę, aby kotka znaczyła teren bo to jest powodem, że kocur leje po domu. Miałęm trzy kotki i nigdy mi po domu nie sikała. Przede wszystkim istotne jest skąd się bierze ktkę, jeśli od kotki, która jest nauczona sikać do kuwety to i małe są od młodych nauczone A kotka jeśli leje po domu to albo nie nauczona do kuwety, albo złośliwie, ale to nie dotyczy tylko kotów, ale każde inne zwierzątko.
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierali i pomagali, wszystkim tym, z którymi miło się gawędziło i spędzało czas. Ostatnie zdarzenia przyspieszyły moją decyzję, odchodzę. Na koniec chciałem pogratulować moderatorom grupy o telefonach, Samodzielność oraz Polskie społeczeństwo działań skutkujących tym, że nie chce się tutaj zaglądać Mają wyłączność na słuszność, user nie ma prawa mieć innego zdania, a jeśli takowy broni swoich racji spuszczają ze smyczy swoją obronną maskotkę. Działania władzy pokazują jedynie, że wspomniana moderacja ma w głębokim poważaniu to co miśli zwykły user bez uprawnień moderatorskich, bo kimże taki user jest.. Brak wyjaśnień, merytorycznych, podpartych choćby regulaminem, to brak szacunku. Jak to nawet namiastka władzy potrafi uderzyć do głowy... Aha, kroplę czary przelał ban otrzymany za to, że napisałem do maskotki moderatorek, że się podlizuje, żałuję jedynie, że nie napisałem kulturalnie, a nie zgodnie z moimi zasadami, że zawsze piszę to co myślę, czyli, że liże dupę.
Mówię przecież, że koty sikają, gdy chcą coś przekazać. Jeśli będziesz brał to za złośliwość, możesz przeoczyć, że np. kot chce zwrócić na siebie uwagę, bo jest chory.
Odniosłem się do kotki, bo napisałaś, że kotki również sikają, ale nie w celu oznakowania terenu i w tym kontekście pisałem bo nie sotkałem się z sikającą kotką po domu i nie mówię tu o sikaniu sporadycznym poza kuwetą, ale o systematycznym jak u kocura, choć i jak kocura wychowasz to nie będzie sikał w domu.
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierali i pomagali, wszystkim tym, z którymi miło się gawędziło i spędzało czas. Ostatnie zdarzenia przyspieszyły moją decyzję, odchodzę. Na koniec chciałem pogratulować moderatorom grupy o telefonach, Samodzielność oraz Polskie społeczeństwo działań skutkujących tym, że nie chce się tutaj zaglądać Mają wyłączność na słuszność, user nie ma prawa mieć innego zdania, a jeśli takowy broni swoich racji spuszczają ze smyczy swoją obronną maskotkę. Działania władzy pokazują jedynie, że wspomniana moderacja ma w głębokim poważaniu to co miśli zwykły user bez uprawnień moderatorskich, bo kimże taki user jest.. Brak wyjaśnień, merytorycznych, podpartych choćby regulaminem, to brak szacunku. Jak to nawet namiastka władzy potrafi uderzyć do głowy... Aha, kroplę czary przelał ban otrzymany za to, że napisałem do maskotki moderatorek, że się podlizuje, żałuję jedynie, że nie napisałem kulturalnie, a nie zgodnie z moimi zasadami, że zawsze piszę to co myślę, czyli, że liże dupę.
Za ruwno koty jak i kotki mogą sikać w domu, prosty przykład od moich kotów a w zasadzie jednego co jakiś czassikał na łużko, tylko dla tego, że mu się żwirek nie podobał w kuwecie, był sylikonowy, po wymianie na kukurydziany spokój już nigdy się to nie zdarzyło. Nie wpadliście na to, że pod czas nakładania jedzenia można za brać miskę na jakiś blat czy coś takiego żeby kot nie wpychał nosa tam gdzie nie trzeba? Chyba, że robi to na stole to inny problem. moje koty nie drapią na ogół mebli, drapak owszem a fotel, który jeden z nich drapie to taki na balkonie, który może sobie drapać bo i tak jest brzytki. Wdomu jakieś drapnięcie to sporadycznie, skaczą po szafach, bo koty tak mają. Po za tym dają wiele radości i uważam, że warto mieć kota.
Mnie wygodniej jest nakładać na ziemi, ale oczywiście po myciu michy na blacie się to robi i kot wchodzi na blat, ale tylko w nocy, wsumie to nie wiem czemu
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.
Tak, ja też zawsze nakładam Lilce na blacie, dla tego że jej trzeba rozgnieść jedzenie widelcem, bo ma przewlekłę zapalenie dziąseł, bidulka i ciężko jest jej rozdrabniać pokarm. ;) U nas też zdarzyła się sytuacja z załatwianiem się poza kuwetą, ale po pierwsze miała inny żwirek, którego nie lubi, a po drugie cały czas choruję, więc to nic dziwnego. Dla mnie ważne jest też nie wypuszczanie kota na zewnątrz, choć tu opinię są podzielone, i karmienie go dobrą karmą. Nie uznaję słabych marketówek i suchej karmy. Bo jak za pewne wszyscy wiedzą kot jest mięsożercą, więc nie są mu potrzebne w zbytniej ilości warzywa zboża itd, tymczasem karmy z marketu mają Ok 4% mięsa, a reszta to zapychacze, zupełnie kotu nie przydatne. Suche mięsa mają jeszcze mniej i dużo zboża, którego koci układ pokarmowy nie jest w stanie trawić. Tak samo z mlekiem, mimo utartego stereotypu, żę jak kot to i mleko, zwierzaki te nie trawią nie tylko laktozy, ale i kazeiny, co oznacza że bezlaktozowe mleko dla kotów również jest oszustem. Co do temperamentu, myślę że wzięcie starszego kotka rozwiąże problem, plus to, że ludzie zazwyczaj patrzą na wygląd i chcą maluchy, a dorosłe koty bardzo często czekają w fundacji latami. Nasza Lilka, gdy ją wzięłyśmy miała 5 lat. Kolejna rzecz jest taka, że lepiej brać z fundacji/domu tymczasowego/schroniska, niż kupować z chodowli, która może okazać się pseudo. Ważne jest urozmaicanie kotu diety, poprzez podawanie surowego mięsa Ok 3 razy w tygodniu, ponieważ jeśli podaję się więcej, a nie suplementuje się kota, można mu rozwalić układ pokarmowy. Aby kot miał więcej witamin podaję się też surowe żółtko, białko dla kota jest totalnie bezwartościowe. I ostatnią kwestią jest odkłaczanie, jeśli kot ma długą sierść, a nie lubi się wyczesywać, tak jak moja Lilka, ważne jest podawanie, albo pasty odkłaczającej z ZOOplusa, tylko podobnie jak z karmą, ta marketowa jest beznadziejna i bezwartościowa, albo smalcu gęsiego, smalcu można dodawać łyżeczkę do karmy raz w tygodniu, jak jest z pastą nie wiem, bo nie używałam. No, to chyba wszystko. A, i co powinno być wiadome, ale nie wszyscy ludzie rozumieją, kotu nie wolno podawać ludzkiego jedzenia. I o ile słodycze są w miarę oczywiste, o tyle np. kiełbasa, szynka, mięso z przyprawami wydają się ludziom czymś, co jest dla kota dobre, ale tak to nie działa, przyprawy znajdujące się w ludzkim jedzeniu mogą być dla kota szkodliwe, podobnie z rybami, surową jak najbardziej, przetworzoną, doprawioną itd nie. Oczywiście skoro mleko szkodzi kotu, wszystkie wyroby typu masło śmietana itd również. Wiem, że zaraz pewnie rzucą się na mnie osoby, które puszczają koty i karmią je wszystkim. Jak ktoś chcę, proszę bardzo. Ale ja wolę by moja kocica była zdrowa i długo żyła. Nie dałabym rady każdej nocy zastanawiać się czy wróci, czy nie, czy przeżyje, czy nie, czy jak wstanę rano to jeszcze ją zobaczę, czy nie itd. Poza tym, koty krzywdzą inne zwierzęta, a jako że kocham wszystkie, nie chciałabym by przez mojego kota ginęły różne gatunki, np. wróble, których i tak jest już coraz mniej.. I o ile wychodzenie na smyczy czy na zabezpieczony balkon popieram, o tyle puszczania kota bez opieki nie. Czeka na niego tam mnóstwo niebezpieczeństw, a ja niestety znam wiele kotów, które w ten sposób zginęły. Nie którzy mówią, żę kot nie wychodzący ma zbyt wiele energii i nie jest szczęśliwy, zupełnie się z tym nie zgadzam. Jeśli ma zapewnioną odpowiednią przestrzeń, (i nie mam tu na myśli metrarzu, ponieważ dla kota liczy się też przestrzeń wysoka, także jeśli się dobrze pokombinuje i w kawalerce można mu zapewnić wysokie pułeczki, drapaki itd, które nie zajmują przestrzeni naziemnej, jest też wtedy większe prawdopodobieństwo, że jeśli kota odpowiednio zachęcimy np. walerianą/kocimiętką, nie będzie się on interesował naszymi meblami firankami itd, bo będzie miał swoje miejsca. Ważne jest też zapewnienie kotu miejsca, w którym będzie mógł się schować, i w którym nikt nie będzie to ruszał, jest to szczególnie istotne w pierwszych dniach jego pobytu w nowym domu, ale też wtedy, gdy np. przychodzą goście, a kot chcę odpocząć, w codziennym życiu takie miejsce też się przydaje, które jest dla domowników sygnałem, żę kot potrzebuje odpoczynku i nie należy go dotykać. Moja kocica jest bardzo asertywna, więc jak nie chcę, to po prostu chowa się tak, że nikt jej nie znajdzie, ale takim miejscem jest też parapet, jeśli siedzi tam cały dzień, OK, można ją normalnie dotykać, jeśli człowiek siada obok niej na kanapie, albo ją głaszcze, a ona idzie na parapet wiemy, że nie życzy sobie kontaktu, i należy ją zostawić w spokoju. W razie pytań, zachęcam do Ich zadawania. :)
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Zgadzam się z tobą, Lwico. Zarówno kota, jak i każde inne zwierzę, trzeba karmić zgodnie z jego układem pokarmowym. Nikt nie wyobraża sobie karmić krowy mięsem, ale karmić kota zbożami tak.
@Tygrysica, to pewnie wynika z tego, że my też jesteśmy z gatunku kotowatych, więc wiemy z doświadczenia. ;) Fajnie że jest tu ktoś, kto tak jak jak zwraca uwagę na mądre karmienie. :)
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Z ciekawości, jaką karmę dajesz? -- (lwica): Tak, ja też zawsze nakładam Lilce na blacie, dla tego że jej trzeba rozgnieść jedzenie widelcem, bo ma przewlekłę zapalenie dziąseł, bidulka i ciężko jest jej rozdrabniać pokarm. ;) U nas też zdarzyła się sytuacja z załatwianiem się poza kuwetą, ale po pierwsze miała inny żwirek, którego nie lubi, a po drugie cały czas choruję, więc to nic dziwnego. Dla mnie ważne jest też nie wypuszczanie kota na zewnątrz, choć tu opinię są podzielone, i karmienie go dobrą karmą. Nie uznaję słabych marketówek i suchej karmy. Bo jak za pewne wszyscy wiedzą kot jest mięsożercą, więc nie są mu potrzebne w zbytniej ilości warzywa zboża itd, tymczasem karmy z marketu mają Ok 4% mięsa, a reszta to zapychacze, zupełnie kotu nie przydatne. Suche mięsa mają jeszcze mniej, i dużo zboża, którego koci układ pokarmowy nie jest w stanie trawić. Tak samo z mlekiem, mimo utartego stereotypu, żę jak kot to i mleko, zwierzaki te nie trawią nie tylko laktozy, ale i kazeiny, co oznacza że bezlaktozowe mleko dla kotów również jest oszustem. Co do temperamentu, myślę że wzięcie starszego kotka rozwiąże problem, plus to, że ludzie zazwyczaj patrzą na wygląd i chcą maluchy, a dorosłe koty bardzo często czekają w fundacji latami. Nasza Lilka, gdy ją wzięłyśmy miała 5 lat. Kolejna rzecz jest taka, że lepiej brać z fundacji/domu tymczasowego/schroniska, niż kupować z chodowli, która może okazać się pseudo. Ważne jest urozmaicanie kotu diety, poprzez podawanie surowego mięsa Ok 3 razy w tygodniu, ponieważ jeśli podaję się więcej, a nie suplementuje się kota, można mu rozwalić układ pokarmowy. Aby kot miał więcej witamin podaję się też surowe żółtko, białko dla kota jest totalnie bezwartościowe. I ostatnią kwestią jest odkłaczanie, jeśli kot ma długą sierść, a nie lubi się wyczesywać, tak jak moja Lilka, ważne jest podawanie, albo pasty odkłaczającej z ZOOplusa, tylko podobnie jak z karmą, ta marketowa jest beznadziejna i bezwartościowa, albo smalcu gęsiego, smalcu można dodawać łyżeczkę do karmy raz w tygodniu, jak jest z pastą nie wiem, bo nie używałam. No, to chyba wszystko. A, i co powinno być wiadome, ale nie wszyscy ludzie rozumieją, kotu nie wolno podawać ludzkiego jedzenia. I o ile słodycze są w miarę oczywiste, o tyle np. kiełbasa, szynka, mięso z przyprawami wydają się ludziom czymś, co jest dla kota dobre, ale tak to nie działa, przyprawy znajdujące się w ludzkim jedzeniu mogą być dla kota szkodliwe, podobnie z rybami, surową jak najbardziej, przetworzoną, doprawioną itd nie. Oczywiście skoro mleko szkodzi kotu, wszystkie wyroby typu masło śmietana itd również. Wiem, że zaraz pewnie rzucą się na mnie osoby, które puszczają koty i karmią je wszystkim. Jak ktoś chcę, proszę bardzo. Ale ja wolę by moja kocica była zdrowa i długo żyła. Nie dałabym rady każdej nocy zastanawiać się czy wróci, czy nie, czy przeżyje, czy nie, czy jak wstanę rano to jeszcze ją zobaczę, czy nie itd. POza tym, koty krzywdzą inne zwierzęta, a jako że kocham wszystkie, nie chciałabym by przez mojego kota ginęły różne gatunki, np. wróble, których i tak jest już coraz mniej.. I o ile wychodzenie na smyczy, czy na zabezpieczony balkon popieram, o tyle puszczania kota bez opieki nie. Czeka na niego tam mnóstwo niebezpieczeńśtw, a ja niestety znam wiele kotów, które w ten sposób zginęły. Nie którzy mówią, żę kot nie wychodzący ma zbyt wiele energii i nie jest szczęśliwy, zupełnie się z tym nie zgadzam. Jeśli ma zapewnioną odpowiednią przestrzeń, (i nie mam tu na myśli metrarzu, ponieważ dla kota liczy się też przestrzeń wysoka, także jeśli się dobrze pokombinuje i w kawalerce można mu zapewnić wysokie pułeczki, drapaki itd, które nie zajmują przestrzeni naziemnej, jest też wtedy większe prawdopodobieństwo, że jeśli kota odpowiednio zachęcimy np. walerianą/kocimiętką, nie będzie się on interesował naszymi meblami firankami itd, bo będzie miał swoje miejsca. Ważne jest też zapewnienie kotu miejsca, w którym będzie mógł się schować, i w którym nikt nie będzie to ruszał, jest to szczególnie istotne w pierwszych dniach jego pobytu w nowym domu, ale też wtedy, gdy np. przychodzą goście, a kot chcę odpocząć, w codziennym życiu takie miejsce też się przydaje, które jest dla domowników sygnałem, żę kot potrzebuje odpoczynku i nie należy go dotykać. Moja kocica jest bardzo asertywna, więc jak nie chcę, to po prostu chowa się tak, że nikt jej nie znajdzie, ale takim miejscem jest też parapet, jeśli siedzi tam ccały dzień, OK, można ją normalnie dotykać, jeśli człowiek siada obok niej na kanapie, albo ją głaszcze, a ona idzie na parapet wiemy, że nie życzy sobie kontaktu, i należy ją zostawić w spokoju. W razie pytań, zachęcam do Ich zadawania. :)
Aktualnie nie mam kota, ale uważam, ze należy kotu dać i wołowinki, surowej i gotowanej, rybki tak samo i drobiu tylko i wyłacznie gotowanego lub obrobionego termicznie w inny sposób. Żółtko jest fajne jako przysmak, jak kogel-mogel dla nas. Tylko dla kota bez cukru czy miodu. W sklepach mięśnych można kupić skrawki dla psa. Kosztuje to pięć zeta za kilo. Trzeba uważać, bo tam jest wszystko: wołowina, wieprzowina i rozmaity drób. Myślę, że i dla kota można takie coś kupić, ugotować.
z tego co się orientuję to kot chyba wieprzowinanie bardzo. -- (Tygrysica): Aktualnie nie mam kota, ale uważam, ze należy kotu dać i wołowinki, surowej i gotowanej, rybki tak samo i drobiu tylko i wyłacznie gotowanego lub obrobionego termicznie w inny sposób. Żółtko jest fajne jako przysmak, jak kogel-mogel dla nas. Tylko dla kota bez cukru czy miodu. W sklepach mięśnych można kupić skrawki dla psa. Kosztuje to pięć zeta za kilo. Trzeba uważać, bo tam jest wszystko: wołowina, wieprzowina i rozmaity drób. Myślę, że i dla kota można takie coś kupić, ugotować.
To jest akurat całkiem normalne, że karmi się zwierzaka zgodnie z jego potrzebami żywieniowymi. Podejrzewam, że marketowa karma jest dla kota tym czym karma z Witapolu dla koszatniczek - bezwartościowym zapychaczem i nic więcej.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Właśnie tej wieprzowiny nie jestem pewna. Z Cat zgadzam się w stu procentach. Jeśli kupować gotową karmę to tylko mokrą i tylko sprawdzonych marek. Jest droższa, ale kotu przyjaźniejsza. Miauuu.
Zastanawiam się jak jest ztakimi karmami jak Purizon, niby tam jest dużo mięsa, nie ma zbórz, opinie są różne, więkrzość chyba jednak, że sucha to nie i to żadna. -- (Tygrysica): Właśnie tej wieprzowiny nie jestem pewna. Z Cat zgadzam się w stu procentach. Jeśli kupować gotową karmę to tylko mokrą i tylko sprawdzonych marek. Jest droższa, ale kotu przyjaźniejsza. Miauuu.
--
This site uses cookies to enhance your experience.