Inne

Koty, mróczki, nazwijcie jak chcecie.

Started by daszekmdn 690 posts last post 3 years ago Page 19 of 35

#361

Czyli wieprzowina nie. Ryba, drób i wołowina tak. Co do karm, to słyszałam, że impulz jest dobra, ale nie jestem pewna.
Miarą miłości jest miłość bez miary

#362

a to mokra czy sucha?
-- (Tygrysica):
Czyli wieprzowina nie. Ryba, drób i wołowina tak. Co do karm, to słyszałam, że impulz jest dobra, ale nie jestem pewna.

--

#363

Jak do tego usiądę, to zrobię Wam tabelkę, chociaż jest już kilka gotowych.
Lilka karmy je różne, ponieważ moja rodzicielka uważa, że kot możę jeść wszystko, ale wywalczyłam już, że nie dostaje tych najniższych, tylko te dopuszczalne, typu właśnie dolina noteci.
Co do suchej bez zbórz, tak jak mówicie, opinie są podzielone, ale wydaje mi się, że skoro mokra zawiera wszystkie składniki odżywcze, to sucha, jaka by nie była, jest zwykłym zapychaczem, chociaż może teoretycznie przydawać się do śćierania kamienia z zębów, ale tę rolę bardzo dobrze spełnia też suszone mięso.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.

#364

@351 dokładnie, zgadzam się w całej rozciągłości. Aczkolwiek z tym wychodzeniem to też zależy gdzie kot wychodzi właśnie. Jak masz ogrudek za domem też wtedy inna sprawa myślę, oczywiście, gdy jest odpowiednio zasiatkowany i ogrodzony. Co do parapetu, no to tutaj moja np jak idzie na parapet raczej chce być wtedy głaskana właśnie, taka ciekawostka
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.

#365

@Lwica tak jeszcze mi się przypomniało. Z tą suchą karmą też jest tak, że weźmy sytuację typu. Wychodzimy gdzieś na jakiś dłuższy czas. Moja kotka jest na tyle wybredna, że jak jej karma postoi x czasu mokra oczywiście, to jej raczej z przyjemnością nie zje. Inna sprawa, że w upały może to poprostu zacząć śmierdzieć, i wtedy sucha w dość niewielkiej ilości może być ok, żeby kot nie był głodny puki wrucimy do domu. Dolinę noteci też mogę polecić, nasza je i jest dobrze. Niue wychodzi to też jakoś bardzo drogo. Mama też początkowo chciała dawać wszelkie whiskasy, ale szczęśliwie jej to wypersfadowałem. Lepiej wydać więcej, ale nie latać potem po wetach, no i jednak kot to też żywe stworzenie jest.
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.

#366

Ja chyba bardzosię zastanawiam nad tym czy podawać suchą karmę czy nie i myślę, że na jesień i zimę będziemy od suchej karmy odchodźić, zwłaszcza, że jeden z kotów przydało by się żeby troche gramów zrzucił, ale problem jest taki, że drugi powinien przy tyć i teraz pytanie jak to z robić.

#367

Ogrudek ciężko za siatkować tak żeby kot nie postanowił się wspinać po siatce, ale balkon można za nie wielką cenę w ten sposób zabezpieczyć.
-- (pates):
@351 dokładnie, zgadzam się w całej rozciągłości. Aczkolwiek z tym wychodzeniem to też zależy gdzie kot wychodzi właśnie. Jak masz ogrudek za domem też wtedy inna sprawa myślę, oczywiście, gdy jest odpowiednio zasiatkowany i ogrodzony. Co do parapetu, no to tutaj moja np jak idzie na parapet raczej chce być wtedy głaskana właśnie, taka ciekawostka

--

#368

No widzisz, nasza jak mówiłem na wspinaczkę ma ochotę średnio. Samopas jej oczywiście nie wypuszczamy, z resztą, ona ma mało raczej ochoty na wychodzenie.
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.

#369

Impulz jest i suchy, i mokry. Miałam na myśli ten mokry.
Miarą miłości jest miłość bez miary

#370

Nie wiem, nie widziałam nigdy tego impulsa, w załączniku macie tabelkę z karmami.
Co do siatkowania ogrodu, chyba lepsza jest woliera niż zwykłe ogrodzenie
W kwestii karmy suchej, są miski automatyczne, i różne podajniki do karmy, uważam że lepiej raz zainwestować w taką miskę, niż potem latać po wetach.
Co do tycia @Grzegorzmm, zapytaj na jakiejś kociej grupie, i nie sugeruj się opiniami na temat tych grup, bo złe opinię o tych miejscach mają osoby, które wypuszczają koty, karmią najgorszymi karmami, i oczekują pochwał...
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.

#371

Zasada jest taka, że jak coś to pytam weterynaza a nie ludzi na grupach.
-- (lwica):
Nie wiem, nie widziałam nigdy tego impulsa, w załączniku macie tabelkę z karmami.
Co do siatkowania ogrodu, chyba lepsza jest woliera niż zwykłe ogrodzenie
W kwestii karmy suchej, są miski automatyczne, i różne podajniki do karmy, uważam że lepiej raz zainwestować w taką miskę, niż potem latać po wetach.
Co do tycia @Grzegorzmm, zapytaj na jakiejś kociej grupie, i nie sugeruj się opiniami na temat tych grup, bo złe opinię o tych miejscach mają osoby, które wypuszczają koty, karmią najgorszymi karmami, i oczekują pochwał...

--

#372

@Grzegorzmm, tylko problem jest taki, że 99% weterynarzy nie zna się na karmach, i poleca Właśnie Rojale i inne takie, dla tego że mają dopisek np. nerki, a nie ze względu na skład.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.

#373

Trochę to prawda, ale wydaje mi się, że ten weterynarz co teraz koty do niego chodzą może coś sensownego powiedzieć, sprawia wrażenie, że ogarnia dość dobrze temat. Jak narazie karmione są Animonda Carny, ale ta dolina noteci jest tańsza, więc może następnym razem by ją z jadły.
-- (lwica):
@Grzegorzmm, tylko problem jest taki, że 99% weterynarzy nie zna się na karmach, i poleca Właśnie Rojale i inne takie, dla tego że mają dopisek np. nerki, a nie ze względu na skład.

--

#374

@Grzegorzm, popatrz na Zooplusie na te różne dobre karmy, które wypisałam w tabelce, tam są czasem pakiety czegoś lepszego niż Animonda, czy dolina, które wychodzą taniej.
Tylko czytaj do końca, bo na początku linijki jest nazwa karmy a dalej kilka słów o niej, i to może kogoś zbyt szybkiego zmylić.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.

#375

Właśnie z zoo plusa kupuję. narazie trochę tego pokarmu mają, więc to za jakiś czas. Ile razy dziennie karmiszkota?

#376

Zależy od jej chęci, czasem nie chcę jeść, więc jeśli przez parę godzin nie zje, wymieniam jej jedzenie, czasem, tak jak np. dziś, nie chce jeść cały dzień, a potem po jednej porcji chodzi, i prosi o drugą, wtedy jej daję, ale to zależy indywidualnie od kota, ona jest drobna i nigdy się nie przejada, więc może sama decydować o tym kiedy i ile chcę jeść, gdybym widziała że je za dużo starałabym się dostosować ilość i częstotliwość pod konkretne zwierzę.
U Lilki jest za to problem z długotrwałym nie jedzeniem, ale ona potrafi to potem odrobić, także jest w normie, chociaż jej niechęć wynika pewnie też z tego, że jedzenie przy zapaleniu dziąseł sprawia jej spory ból.
Jutro idziemy do weta, trzymajcie za nas kciuki.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.

#377

@Lwica no to moja to kawał byka, znaczy kota, ale to maine coon jednak jest. Na spokojnie wystarcza jej 85 gramowa saszetka, nie chce zjadać więcej na raz, a zjada tak np 2 3 razy dziennie, nie mniej niż 2 w każdym razie. Co do karmy, ja kupuję na allegro od zaufanego sprzedawcy, ale kupuję tak jak pisałem raczej te leprze, dolinę, albo od czasu do czasu, bo to drogie, jakieś wyższe pułki, tak 3 4 opakowania, żeby koteł miał też czasami coś innego, a nie ciągle to samo. Oczywiście, smaki dostaje różne i tak, patrzę na skład, bo nie chcę karmić kota tzw trocinami. Co do misek, moja woli zwykłe, szklane albo ceramiczne. Żwirku używamy sosnowego, bo jest wydajny i w dość dobrej cenie.
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.

#378

Btw, nasza miała rok jak ją wzięliśmy z hodowli. To wogule była dość smutna historia, bo jak się urodziła w tamtym, to jakoś nikt jej nie chciał i jej jednego brata. Hodowcom było żal kotów, no więc wiadomo, karmili i zajmowali się nimi nadal. W tym roku postanowiliśmy wziąć Lili, no i ja uważam że zrobiliśmy dobrze. Oczywiście ma odpały, jak to kot, ale jest przyjaznym stworzeniem, często leży na moim łóżku i się zwija w taki p ółkłębek, ale też oczywiście czasami leży sobie inaczej.
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.

#379 1 like

Ja aktualnie posiadam na domowym pokładzie: dwu i pół letniego Wow – Pers, i cztero i pół letnią Tosię – dachowiec. Jakiś rok temu, gdy jeszcze wow był na wolności, miałem z Tosią trzy letnią Zuzie . Ale siostra ją zabrała na Mazury.
Przeczytałem cały wątek, i za głowę się łapałem, jak Łysy pisał,że koty są tak wredne, że w ogóle. Moje mimo że nie są hodowlanymi kotami: nawet Zuzia, która też była persem, została złapana na dworze przez koleżankę i przyniesiona do mnie. Wszystkie dało się ułożyć w przeciągu najdłużej 2 miesięcy. Wydaje mi się, że tu, jak we wszystkim, potrzebna jest konsekwencja i powtarzanie, powtarzanie i powtarzanie. Ale to, zupełnie tak, jak u ludzi. Organ nie urzywany zanika.

Koty są super! Szczegulnie, gdy nadchodzi noc, kładę się do łóżka, i jeden przychodzi z jednej strony się przytula, a drugi z drugiej strony tuli się do mnie. Wychowywać jakoś nie specjalnie musiałem ich. Od razu wiedziały do czego słurzy kuweta.
A no i obalę pewnie stwierdzenie, że starszego kota nie można nauczyć reagowania na imię. Tosia gdy u mnie się zjawiła, miała 2,5r i po dwóch miesiącach,skumała, że jak mówię Tosia,to że to do niej. Wow też był starszy,niż zakładany rok gdy się znalazł u mnie, a też po miesiącu nauczył się własnego imienia.

#380

moja Lilka też dostała imię dopiero gdy wzięłyśmy ją z DT, i też po jakimś czasie u nas zaczeła na nie reagować.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.