Transcription
Witam Państwa serdecznie.
Jest już wątek o komunikacji miejskiej, o przechodzeniu środków z niewidomych tutaj na forum głosowym,
w którym, kiedy Pan Łukasz wymyślił, jest wątek o kolejach, który ja właśnie też wymyśliłem.
A w tym wątku chciałbym poruszyć kwestię, czy może mieli Państwo poczucie zagubienia się,
jeżeli na stałej drodze już, tak, stałej drodze wydeptane ścieżki i nagle coś nowego się pojawi.
I jak wtedy Państwo sobie z tym radzą? Zagubili się Państwo, czy może ludzie pomodli,
czy sami Państwo to rozwiązali, jak to, tą przeszkodę ominąć?
Jeżeli chodzi o mnie, to pierwszym przykładem jest choćby z soboty, to jest wczoraj, nie, z wczoraj,
ja już nie pamiętam, z wczoraj to na pewno nie jest, z soboty też, nie może z, z bylą tygodnią,
bodajże chyba z piątku, czy czwartku, nie pamiętam, ale w tamtym tygodniu idę, przepraszam,
idę sobie do sklepu Horten, jak my tutaj w rodzinie mówimy, zielony,
tak mi się już przejęło i, i, i, żeby łatwiej wytłumaczyć, i ja sobie idę, już mam, już się nauczyłem tej drogi,
nagle patrzę, jakaś siatka stoi na drodze, nie wiedziałem, jak to ominąć,
dopiero taki Pan pomógł mi to ominąć i miałem poczucie niestety zagubienia się, dopiero w pewien przechodziń,
pomógł mi ominąć tą kresztudę i później dotarłem już do swojego sklepu.
Dzisiaj wracałem do samego sklepu, już trafiłem z drugiej strony, ale już teraz wiedziałem, jak to obejść.
I taki Pan mi powiedział, ten przechodziń, nie wiem, czy ten sam, czy nie, nie powiem,
powiedział, iż są wyklopy i niestety właśnie coś takiego zostało zrobione,
dla mnie to zlikwidowało życie.
Dzisiaj z przystanku sobie już poradziłem, ominąłem tą siatkę, szedłem do sklepu, ze sklepu trafiłem,
ale już też ominąłem, ale to Państwo wygląda w Państwa życiu, czy komuś się kiedyś przydarzało.
A, i powiedziałem o drugiej historii, co trochę bardziej bolesne, że tak powiem.
Po maturze, jak chodziłem codziennie do Sarpi, zanim jeszcze nauczyłem się,
chodzić, zanim nauczyłem się jeszcze chodzić, przejście pod Jawnęgut i no najbardziej
o ruchu sprzeżowaniu Niebiałostoku, to jeździłem aż na przesale naprzeciwko Komendy
Wojewódzkiej Policji i przechodziłem jedno przejście Sienkiewicza i drugie przejście
Placu Wyzwolenia, o czym mówiłem ja w wątku o przechodzeniu przez światła.
Natomiast...
Jeśli chodzi o coś takiego, to po prostu było już mało czasu, było późna godzina, było już jasno,
ja zacząłem przechodzić z przyzwyczajenia i nagle niestety, jak walnąłem w słup,
tam może trochę mnie zabolało, może się trochę pali, jakiś tam luz, ale dla mnie to nie stwarzało problemu,
tylko niestety musiałem zrezygnować z tego, nie zrezygnować z tego niestety pójścia,
nie dlatego, że głowa się uderzyła, tylko dlatego, że niestety ta się uderzyła, że lasta się trochę,
moja biała lasta się trochę zgięła.
Gdyby nie to, to ja bym poszedł, bym się nie zraził, po prostu uderzyłem się i tyle bym poszedł.
Ale że z lastą niestety musiała się zgięć, no to już niestety musiałem zrezygnować.
A ja to Państwa chętnych zapraszam do udzielania się na tym wątku.
Pozdrawiam, Damian.