Samodzielnościowe forum mieszane

samodzielne poruszanie się [komunikacja miejska i orientacja przestrzenna]

Started by lukasz1993258 206 posts last post 1 month ago Page 2 of 11

#21

Transcription

No niestety ja też nie wiem dokładnie tak jak Ty mówisz, chociaż niektóre syntezatory w większości mi osobiście przypominają właśnie Ewę, na przykład z Białej Związku. Na przykład w Sosnowcu było troszkę inaczej, bo to coś, co zapowiadało, to mi nie przypominało Ewy, tylko mi przypominało coś innego, no ale wiadomo, że to było coś innego. W każdym bądź razie chyba Ty wiesz, co miałem do powiedzenia w tym razie. Także... Po prostu... Po prostu radiam Was serdecznie.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#22

Transcription

Ja tak przekornie troszeczkę zapytam, po co wyważać otwarte drzwi a propos tego projektu przystankowego. Myślę, że będzie to bardzo trudne. Po pierwsze, dlatego, że wiele ZTM-ów się zasłania przed prawami autorskimi, zwłaszcza w tych mniejszych miejscowościach, gdzie nie wszystko jeszcze funkcjonuje tak, jak powinno. Ale generalnie większość takich punktów, zwłaszcza w dużych miastach i w okolicach tychże dużych miast, mam wrażenie, że już jest w projekcie OpenStreetMap, z którego korzystają nasze nawigacje. Także nie ma potrzeby budowania specjalnego programu. W moim odczuciu... Cała ta zabawa polega nie na tym, że te nasze nawigacje są bezużyteczne, czy że nie ma danych o tych przystankach. Problem jest dwojaki. Po pierwsze, taki, że większość niewidomych ludzi, takich zwłaszcza, którzy nie lubią za bardzo grzebać, posiada iPhony. A niestety, jeżeli chodzi o odbiorniki GPS, no, też zależy od modelu, ale jakością to one... specjalnie nie grzeszą. Więc trudno zaufać czemuś, co podaje dokładność, powiedzmy, tam 30-metrową, czy wyższą. A jeszcze poprawka na to, że jesteśmy w autobusie. To jakby dodatkowo może stwarzać zakłócenia. A druga sprawa to jest taka, że... dwa... naprawdę liczące się na rynku programy, czyli DotWalker Pro na Androidzie oraz Sync Assistant Move na obu platformach, nie mają porządnie, rzetelnie przedstawionej dokumentacji w języku polskim, która by w prosty sposób objaśniała pewne pojęcia tam używane, zwłaszcza komuś, kto nie wychował się na takim muzealnym już programie, jak na przykład na Symbianie Loadstone, który był pierwszą aplikacją tego typu, open source'ową na Symbiana. I po prostu wiele osób w konsekwencji nie wie, jak to wszystko dobrze skonfigurować. Nie wie też, jak dobrze wyszukać sobie przystanki. Zachęcam do zapoznania się z indeksami, z numerami indeksów w waszych miastach. To zależy od miasta, ale generalnie te numery indeksów często są w tagach punktów. I po tych numerach można poznać, w którym kierunku znajduje się dany przystanek. Czyli czy jedziemy... czy jest to przystanek w kierunku, powiedzmy, naszego wsiadania, czy też wysiadania. Wiecie, o co chodzi. I można bardzo elegancko sobie taki przystanek zaznaczyć w nawigacji i być informowanym minutę na przykład przed dojazdem do danego miejsca właśnie o tym, że się zbliżamy do przystanku, a przy okazji być informowanym także, o wszystkich przystankach, które mamy w pobliżu. Tak więc nie jest tak źle. Myślę, że w dużej mierze mogą być problemy gdzieś tam w mniejszych miejscowościach oraz na iPhone'ach. No a takie dane o przystankach też trzeba jakoś pozyskać. Nie możecie po prostu pójść na przystanek i zdjąć pozycję, bo w świetle prawa to będzie nielegalne i ktoś może się do tego niestety przywalić.


____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.

#23

Transcription

A co do Siedlec i jego komunikacji, tam jest jeszcze taka śmieszna sytuacja, że na przykład jak się jedzie do galerii, to przystanki są w takiej jakości średniej, a jak się stanie na przystanku galeria Siedlce, to on ma taką fajną, jest następny przystanek w tej średniej jakości, potem galeria Siedlce mówi w lepszej jakości.


#24

Transcription

A mnie ciekawi jedna rzecz a propos Scenic Assistant Move, dlatego, że Google Maps, no i wiadomo komunikaty w autobusie podają prawidłowe przystanki. A Scenic Assistant Move ma jakby starą nazwę tych dwóch przystanków, bo tam dwa przystanki są na trasie inne. I mnie to ciekawi, mam jakby najaktualniejsze wszystkie mapy, nie mapy, a on nadal się ubiera, że to są stare nazwy tych przystanków.


Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#25

Transcription

Witajcie. Mateuszu, tylko to słabe trochę porównanie, jeśli chodzi o Sync Assistant Move i Google Maps, ponieważ punkty Sync Assistanta są brane po pierwsze z map UMP, jeśli masz bazę punktów, a po drugie z OpenStreetMap, którą to OpenStreetMap tworzą użytkownicy. Jeśli chcesz coś zmienić, to znajdź kogoś, kto ci to po prostu zmieni. Ja osobiście jeszcze nie znalazłem jelenia, który by się zabrał i pomógł mi na przykład narysować kilka skrzyżowań, które mi są potrzebne u mnie w suwałkach. Więc no to tak jest. No i tak to wygląda, więc to tyle w tej sprawie.


#26

Transcription

To mi nie przeszkadza, tylko właśnie się tak zastanawiałem, dlaczego właśnie tak jest z tymi przystankami.


Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#27

Transcription

Witam serdecznie, sobie dzisiaj przypomniałem, że miałem takie dwie nieprzyjemne niestety sytuacje. Pierwsza z nich to jak jechałem do szkoły, do liceum, akurat wsiadam tymi drzwiami, gdzie był taki autobus i wsiadam tymi drzwiami ostatnimi. Było tyle schodów, a poręcz była na tych różnych. Jak już miałem wysiadać, ruszę z przystanku, na którym nie wysiadałem i podjeżdżę do przystanku. Otwiera drzwi, ja schodzę, jestem już na ostatnim progu, kierowca przed nosem zamknął mi drzwi. Ja z tą laską, na szczęście ludzie się upamiętali i poprosili kierowcę, żeby otworzył jeszcze raz, bo chcę wysiąść, bo ja nie chciałem dalej jechać, bo musiałbym puszczeć. Przechodzę z drugiej strony i potem staram się cofnąć, więc naprawdę było mnie to zajęło na pewno dłużej. I druga przykra sytuacja, która miała miejsce niestety. Jak jechałem kiedyś po bilet, bo mi akurat siostra uczyniła na wypustową imprezę. Jechałem po bilet. Było to piątek. Akurat szczęśliwie się ujechało, że trafiło się na panią wicedyrektor mojej szkoły. Ja sobie siedzę, słyszę głos, mówię głos i tak dalej i tak dalej. Myślę, czy to jest wicedyrektor czy nie. Pytam się coś, to później mi mówi, a ja byłem sobie zaraz po imieniu. Wtedy już byłem, myślę, że to jest wicedyrektor. I akurat wysiadałem na tym przystanku, a pani wicedyrektor jechała dalej. Niestety ja wysiadam, macam. Nagle kierowca jakiś jeden chłopak mi stoczył. I kierowca z przystanku brzmi prawie, żeby mnie nie przycisnął. Naprawdę. Ale później ja coś się udało. Po prostu na szczęście mnie to jeszcze... ... ... udało się ja coś wyjść z tego autobusu. Ale niestety też miałem taką przygodę, niestety. I nie mogę powiedzieć, na zajęciach matematyki akurat. Bo ja byłem matematyczką. I tam później pytała się, czy to jechałem tam, gdzie trzeba. I mi właśnie mówiła, że chciała nawet krzyczeć dla kierowcy. Że co zrobię. No ale mógł nie wiedzieć. No może i mógł nie wiedzieć, no ale... ... ... to jak nie wiedział, to według mnie... ... powinien jak coś się bardziej przyglądać. Tak? Więc niestety miałem też takie dwie przykre sytuacje. Właśnie sobie dzisiaj o nich przypomniałem. I te dwie akcje... ... były trzy lata temu. Dopiero sobie teraz przypomniałem. Pozdrawiam. Damian.


Pozdrawiam

#28

Transcription

Witam serdecznie. Jeżeli chodzi o komunikację miejską, to niedawno się dowiedziałem, w polskim związku niewidomych tutaj u siebie, iż takie zerówki niestety już nie są tylko w Siedlcach, ale również na przykład i w Olsztynie. Dlaczego takie coś zrobione jest? Po prostu nie wiem. To jest po prostu uciążliwe. To jest po prostu tragedia. Te bilety zerowe. Znaczy to teraz w okulach u nas nie muszę czegoś takiego robić, jak już mówiłem wcześniej. Przez te właśnie dni chodziłem na koncerty w ramach 11. Podlaskiej Oktawy Kultur po tej białym stoku na Rytu Kościuszki. No i to jest po prostu no to nie musiałem wchodzić od kierowcy. Przeważnie wsiadałem ostatnimi drzwami jakoś i już przed wyczajem do tych ostatnich dyszyplin tam na samym końcu siadam. Bardzo też jest bardzo głupia, że tak powiem, polityka jest również w łomżyńskiej komunikacji miejskiej. Czyli w mieście Łomża. Tam młodo jeździł, tylko osoby niewidome należące do łomżyńskiego koła Polskiego Związku Niewidomych. To koła Polskiego Związku Niewidomych w Łomży. Na legitymację. Ale na przykład, już na przykład jak ja, bym chciał kiedyś przyjechać do Łomży, załóżmy po cięgarnych, czy po sklepach muzycznych pochodzić. Załóżmy. No to już niestety muszę kupować bilet. Bo już niestety, tak, zrobili w tej Łomży, że osoby przyjezdne, niewidome, mimo iż należą do PZN-u, ale nie należą do łomżyńskiego. To niestety trzeba kupować bilet. Jeżeli chodzi jeszcze o te zerówki, to ja niestety, ale coś mi świta, że dziś jeszcze, mi mówi Pan, dziś jeszcze w jednej miejscowości w Siedlce, Olsztyn i gdzieś jeszcze, ale nie pamiętam, czy może sobie pozdrawam. Na pewno Siedlce, na pewno Olsztyn. Czyli dziś jeszcze, nie pamiętam. Lecz się dowiem, to tutaj o tym powiem. Nie wiem dlaczego, tak dyskryminują właśnie w tych miastach nas, osoby, niewidome, niepełnosprawne, zarażone. Albo, jak w tydzień na Młodych Sadownicach, pełno sprawy, głównie inaczej. I żeby tak można było mówić. Pozdrawiam. Damian Lońkin, Bradczyk96.


Pozdrawiam

#29

Transcription

Witam ponownie. Dzisiaj, kiedy wyszedłem z domu i do ścisłego centrum miasta jechałem setką autobusu linii nr 100, która jechała, właśnie toła nałat i dalej tam do Świętej Wody. Siedząc, już mając niedługo wysiadać, chwyciłem się po ręczy. I nagle patrzę, jest przycisk na przycisku. Przycisk to raczej do zatrzymywania autobusu, tak? Przycisk stop, służący. Patrzę, jakiś przycisk, nagle patrzę, jakieś kropki. To pomyślałem i okazuję się chyba, że w tym MP-ku, akurat to był MP, to był MP klimatyzowany, był MP klimatyzowany, w którym przyciski te są napisane językiem Braila, co chwali się działaniem komunikacji miejskiej. Jest to na plus. No, może ja tak nie bardzo, bo mam tu straszną drogą w skórę i jeszcze na takim materiale, ale dla innych niewidomych, bo nie jestem sam niewidomy, który tutaj po Białymstoku jeździ, to na pewno jest jakieś zdecydowane ułatwienie, tak? Ten przycisk stop napisany za pomocą pisma Braila, co tutaj, bo ja już w tym MP-ku nie jeszcze nie byłem w stanie. Nie, nie, nie, nie. On się w ogóle napisał po polsku. Także może nie. I teraz takie udział w formie, tak, tak, w tym manejwie polsko-mieckim. I podoba mi się ten element, że nie ma zbyt wielu. Ale... No, ok, więc... Jedzie, więc wyjeżdża z przystanku. Myślałem, że autobus jest nieudźwinkowiony. Dojeżdża do przystanku i narusza się Aleja Józefa Piłsudskiego, przystanek, Plac Niepodległości. Tyle tu jak dojeżdża, to zapowiada. A są autobusy, gdzie zapowiadają po dwa razy. Więc jest to też trochę utrudnienie, ale przynajmniej są przyciski w Braille. Ale jak jest to w innych miastach, też takiego również jest. Pozdrawiam. Damian Login, Bradczyk96


Pozdrawiam

#30

Transcription

W Warszawie też są przyciski z napisem stop, można powiedzieć, że w każdych autobusach i te przyciski stop służą do tego, żeby sobie otworzyć drzwi, dlatego, że kierowca drzwi w autobusie nie otwiera jak chcemy wysiąść, musimy sobie podejść do takiego przycisku, nacisnąć stop i wtedy autobus się zatrzyma i drzwi się nam otworzą. W Krakowie też już są te przyciski z napisem stop, tylko, że w Krakowie to jest tak, że w niektórych autobusach są przyciski z napisem, w niektórych nie ma. W warszawskich tramwajach przycisku stop nie ma, a w krakowskich tramwajach przyciski stop zaczęły się pojawiać.


Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#31

Transcription

Witam Państwa serdecznie. Jest już wątek o komunikacji miejskiej, o przechodzeniu środków z niewidomych tutaj na forum głosowym, w którym, kiedy Pan Łukasz wymyślił, jest wątek o kolejach, który ja właśnie też wymyśliłem. A w tym wątku chciałbym poruszyć kwestię, czy może mieli Państwo poczucie zagubienia się, jeżeli na stałej drodze już, tak, stałej drodze wydeptane ścieżki i nagle coś nowego się pojawi. I jak wtedy Państwo sobie z tym radzą? Zagubili się Państwo, czy może ludzie pomodli, czy sami Państwo to rozwiązali, jak to, tą przeszkodę ominąć? Jeżeli chodzi o mnie, to pierwszym przykładem jest choćby z soboty, to jest wczoraj, nie, z wczoraj, ja już nie pamiętam, z wczoraj to na pewno nie jest, z soboty też, nie może z, z bylą tygodnią, bodajże chyba z piątku, czy czwartku, nie pamiętam, ale w tamtym tygodniu idę, przepraszam, idę sobie do sklepu Horten, jak my tutaj w rodzinie mówimy, zielony, tak mi się już przejęło i, i, i, żeby łatwiej wytłumaczyć, i ja sobie idę, już mam, już się nauczyłem tej drogi, nagle patrzę, jakaś siatka stoi na drodze, nie wiedziałem, jak to ominąć, dopiero taki Pan pomógł mi to ominąć i miałem poczucie niestety zagubienia się, dopiero w pewien przechodziń, pomógł mi ominąć tą kresztudę i później dotarłem już do swojego sklepu. Dzisiaj wracałem do samego sklepu, już trafiłem z drugiej strony, ale już teraz wiedziałem, jak to obejść. I taki Pan mi powiedział, ten przechodziń, nie wiem, czy ten sam, czy nie, nie powiem, powiedział, iż są wyklopy i niestety właśnie coś takiego zostało zrobione, dla mnie to zlikwidowało życie. Dzisiaj z przystanku sobie już poradziłem, ominąłem tą siatkę, szedłem do sklepu, ze sklepu trafiłem, ale już też ominąłem, ale to Państwo wygląda w Państwa życiu, czy komuś się kiedyś przydarzało. A, i powiedziałem o drugiej historii, co trochę bardziej bolesne, że tak powiem. Po maturze, jak chodziłem codziennie do Sarpi, zanim jeszcze nauczyłem się, chodzić, zanim nauczyłem się jeszcze chodzić, przejście pod Jawnęgut i no najbardziej o ruchu sprzeżowaniu Niebiałostoku, to jeździłem aż na przesale naprzeciwko Komendy Wojewódzkiej Policji i przechodziłem jedno przejście Sienkiewicza i drugie przejście Placu Wyzwolenia, o czym mówiłem ja w wątku o przechodzeniu przez światła. Natomiast... Jeśli chodzi o coś takiego, to po prostu było już mało czasu, było późna godzina, było już jasno, ja zacząłem przechodzić z przyzwyczajenia i nagle niestety, jak walnąłem w słup, tam może trochę mnie zabolało, może się trochę pali, jakiś tam luz, ale dla mnie to nie stwarzało problemu, tylko niestety musiałem zrezygnować z tego, nie zrezygnować z tego niestety pójścia, nie dlatego, że głowa się uderzyła, tylko dlatego, że niestety ta się uderzyła, że lasta się trochę, moja biała lasta się trochę zgięła. Gdyby nie to, to ja bym poszedł, bym się nie zraził, po prostu uderzyłem się i tyle bym poszedł. Ale że z lastą niestety musiała się zgięć, no to już niestety musiałem zrezygnować. A ja to Państwa chętnych zapraszam do udzielania się na tym wątku. Pozdrawiam, Damian.


Pozdrawiam

#32

Transcription

No, rozumiem, ciekawe, w Białymstoku jest tak, jeżeli kierowca widzi, iż ktoś stoi tutaj na przystanku, czy stoi przy drzwiach, za każdym rachunek się zatrzyma, zatrzyma się na każdym przystanku, nawet jeżeli nie ma nikogo przy drzwiach, który wysiada, a są ludzie na przystanku, którzy nawet nie czytają na ten autobus, zdecydowaną większość kierowców, więc jak widzi ludzi na przystanku, czy czytających na ten, czy na inny autobus, zatrzymuje się i otwiera drzwi. Więc naprawdę to jest... też dobre rozwiązanie, niestety raz, nie wiem, czy mówiłem, czy nie, dwa razy mi się zdarzała taka sytuacja, pierwszym razem jak jechałem, chwilę później powtórzę, ale już trudno, jechałem po odbiór biletu na imprezę, jedną z postawów, którą nie zebrała moja, to jest, że trochę żałowałem, to... kierowca mnie przycisnął drzwiami, ale niech nawet zadzwona to moja Pani Wice-Dyrektor, to widział o to, chciała o to przeżyć, ale zrozumiała, że może nie widział, no ale nie widział, jak nie widział, powinien też popatrzeć, to trochę jedyny błąd. I drugim razem, kiedy ja wsiadłem, jak jechałem do szkoły, do liceum swego, które dochodziło tutaj w Białymstoku, to... powiem tak, było bardzo dużo schodów, ja wsiadłem tam na wprost do drzwi, ale po chyba, nie wiem, siedmiu czy ośmiu schodach, bo taki autobus zatrzymał, więc myślę, że te drzwi najbliżej mnie, więc z tym ja się wsiadłem, no i zatrzymałem się na małym przystanku, ja zaczynam schodzić, otwieram drzwi, jestem już na ostatnim progu, i zamknął drzwi, że musiałam poszukać, ludzie przytnęli i kierowca otworzył. Ale w innych przypadkach, to normalnie kierowca się zatrzymuje, czy są ludzie na przystanku, czy ich nie ma, a ja z sobą, to nawet nie ważne, czy wsiadałem do tego, czy nie do tego, wiem po sobie to, jak no, że odsiedłem, czy jestem sam, czy bym na jakiś autobus, kierowca widzi, gdzie jakiegoś człowieka, więc zatrzymuje się, otwiera drzwi. Więc naprawdę, to jest coś. Pozdrawiam. Damian Lojgin, Bratczy 96


Pozdrawiam

#33

Transcription

W Warszawie i Krakowie to jest tak, że czy jedziemy w autobusie, czy stoimy na przystanku, drzwi musimy sobie otworzyć sami. Kierowca też ma możliwość otworzenia drzwi, dlatego że czasami spotkałem się z czymś takim, jak nikt po prostu nie wysiadł, a ja stałem już, to była wieczorna pora i szukałem przycisku, gdzie tu się otwiera, kierowca mi otwierał drzwi i mówił, jaki to jest numer autobusu. Ale z reguły jest tak, że po prostu musimy sobie sami drzwi otworzyć i jadąc autobusem chcemy wysiąść i stojąc na przystanku, jak chcemy, siąść. Odstępstwa są tylko, gdy na przykład stoję sam na przystanku, nie ma nikogo do kierowca, podjeżdżaj, otwieraj drzwi, jaki to jest numer, no lub czasami ja muszę po prostu podejść do tego autobusu. I kombinować, szukać tego przycisku, jak znajdę, to znajdę, to otworzę, a jak nie, to kierowca otworzy drzwi i powie, jaki to jest numer.


Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#34

Transcription

U mnie sprawa wygląda tak, jeżeli idę na przykład z nową trasą, a coś jest na drodze, to miałem sytuację rok temu. Mieszkałem sobie wtedy jeszcze w Krakowie, pojechałem do domu na dwa tygodnie do Warszawy i przy okazji w domu w Warszawie zmieniłem miejsce zamieszkania, no bo tam kamień został sprzedany. Przeprowadziłem się do skały, no i stwierdziłem, że któregoś pięknego dnia pojadę odwiedzić moich sąsiadów, którzy tam jeszcze zostali. Wsiadłem sobie w busa, potem w autobus, szedłem sobie rynkiem, no i podchodzę pod ulicę, żeby skręcić i nagle zagrozone od sklepu. No to ja stwierdziłem, że jeżeli jest zrobiona lewa strona, to chyba nie jest zrobiona prawa. Przeszedłem na drugą stronę, tam od piekarni i tamta prawa strona była wolna. Tylko się zastanawiałem, jak tu by skręcić do ósemki. Postanowiłem, że podejdę pod jedenastkę i się troszeczkę cofnę i zobaczę, czy tam nie ma jakiegoś przejścia. Chodziłem chwilę po ulicy, samochody mnie mijały, to zresztą była ulica jednokierunkowa, taka mała uliczka, więc tam w sumie równie mały. Ale w końcu mi się jakoś udało trafić na takie jakby przejście, gdzie było odgródne. jedna i druga strona, taka mała ręka była, żeby tam wejść na tą ulicę. Znaczy na chodnik i tam się dostać do kamienicy. Drugim razem jak już wychodziłem do sklepu sąsiadowi, to już robotnik po prostu mi pomógł, żebym nie kombinował, nie kręcił się tam po tej drugiej stronie, bo zobaczył, że ja przechodzę na drugą stronę, potem leczę, leczę, leczę i potem schodzę na ulicę i ulicą, a tam kopary, nie kopary, a ja sobie pomiędzy tymi wszystkimi maszynami lawirowałem. To już potem miałem takiego znajomego robotnika, który jak już mnie widział, że ja idę już, któregoś dnia czy tam coś, to on już po prostu z ulicy mnie po prostu tam zgarniał i tam prowadził mnie skrótami, żebym nie łaził pomiędzy tymi różnymi maszynami i samochodami. No raz kiedyś się też zapomniałem. Biegłem z tego sklepu i po prostu, po prostu znalazłem się na siatce, po prostu byłem zamyślony, coś jeszcze zrobiłem na telefonie i po prostu się zapomniałem, że tam jest ta siatka.


Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#35

Transcription

To znaczy, że na szczęście tutaj jest taka sytuacja w Warszawie, że te przyciski w autobusach są brelem, więc na szczęście pisze stop, więc tak gdzieś jak nie ma najmniejszego problemu. Poza tym, no te przyciski do otwierania chyba jest bardzo łatwo, że tak powiem, znaleźć, więc ja aż tak osobiście problemu w tym nie widzę. No i chyba jak na razie tyle. A, jeszcze jedno. Przedwczoraj była taka sytuacja, że jechałem linią 180 z ulicy Powązki, 4 Brama na ulicę Ordynacką. To na szczęście była taka sytuacja, że gdy przyjechał autobus w kierunku Ordynackiej, to na szczęście... Facet nacisnął tam guzik i mówiło, linia taka i taka, kierunek taki i taki. To był właśnie mój pierwszy raz, kiedy zobaczyłem autobus 180 w kierunku Ordynackiej, który właśnie przemówił, że tak powiem, ludzkim głosem, w jakim on w kierunku jedzie. To tak, jak na razie. Tyle z takich ciekawostek. Pozdrawiam.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#36

Transcription

Jeżeli chodzi o samodzielne poruszanie się, to u mnie sytuacja jest taka, że staram się poruszać w miarę możliwości sam na tyle, ile potrafię. Czyli jeżeli mam jakąś tam drogę obcykaną, to wiadomo, że gdzieś tam trafię, w tym nie ma najmniejszego problemu. Wiadomo, że jak będzie taka sytuacja, że będę gdzieś w zupełnie nowym miejscu, no to będę jednak potrzebować pomocy, no bo jednak sobie nie do końca z tym poradzę i bądź co bądź, będzie mi ciężko. Ale tak to na przykład do sklepu sam pójść pójdę, nie ma problemu, jakieś tam zakupy zrobię. Akurat tutaj w pobliżu... ...do mojego zamieszkania najbliższy sklep to jest Fresh Market, a jeszcze dalszy jest Arcadia. Właśnie co do Arcadii, to tutaj jest trochę ciężka sytuacja, bo niestety, ale że tak powiem, no jest ciężko trochę trafić do tej Arcadii z mojego adresu zamieszkania. Choćby ze względu takiego, że niestety, ale jest tutaj... ...no dużo przejemności. ...przez światła i to jednak czasami powoduje pewne komplikacje, ale na szczęście nie jest aż tak źle. Ponoć z tego co słyszałem, kiedyś tutaj nie było Fresha, była tylko Arcadia, więc mimo to, że Fresh jest trochę drogą instytucją, że tak powiem, jednak trzeba się cieszyć z tego, że jestem Fresh. I że naprawdę to jest jeden z najbliższych sklepów, jaki kiedykolwiek mógł tutaj powstać w tej okolicy. Więc tak jak wspomniałem do Arcadii jest ciężej dojść do światła. Poza tym, jeżeli chodzi o robienie takich dużych na przykład zakupów samodzielnie, to jeżeli na przykład sytuację zmuszę do tego, żeby pójść do Arcadii... ...bo na przykład czegoś we Freshu nie ma albo to jest za drogie... ...to na przykład jeżeli idę do Arcadii, to idę do Carrefoura, tam akurat nie ma problemu. Poproszę jakiegoś ochroniarza i sprawa jest, że tak powiem, załatwiona w tym momencie, bo ja tylko mówię co chcę kupić. No i ta osoba to co ja chcę kupić bierze, tak że naprawdę ja uważam, że w tym wypadku nie ma w tym najmniejszego problemu. Jeżeli też potrzebuję dojść na jakiś przystanek, to po prostu pytam się kogoś jaki to jest przystanek, czy ktoś tam zawsze pomoże, czy jaki to jest numer tramboli i tak dalej i tak dalej. Ale powiem na sam koniec tylko tyle, że... ...jeżeli chodzi o mnie, to ja sobie radzę na swój sposób tak, na ile jestem w stanie. Także w tym momencie tyle i pozdrawiam.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#37

Transcription

Wewnątrz nie ma problemu, bo właśnie ten przycisk naciskamy i pięknie, elegancko otwiera. Czasami są problemy na zewnątrz, jak autobus drzwi nie otworzy, bo czasami właśnie tak się zdarzało, że podjechał na przykład 521 i drzwi nie otworzył. Trzeba było podejść i dopiero kierowca zobaczył, że podchodzę z laską do autobusu, no to wtedy drzwi otworzył. I albo ten komunikat jest, albo komunikatu nie ma co do numeru i kierunku.


Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#38

Transcription

U mnie wygląda tak, że jeżeli znam trasę, tak jak na przykład w Ząbkach, no to czy Kaufland, czy Bildronka, bez problemu sam idę. Jeżeli trasy nie znam, to albo łapię jakiegoś człowieka i pytam jak dojść, a jeżeli nie ma ludzi, bo tak w sumie szczerze powiedziawszy nieraz się zdarzało, to odpalam saying assistant move, ustawiam sobie zakręt po zakręcie i idziemy. Dłużej mi czasami, bo dłużej, bo czasami ten saying potrafi gdzieś tam w pole wyprowadzić, ale ogółem z sayingiem parę razy szedłem sam, człowieka żadnego żywego nie było, więc doszło się dłużej, bo dłużej, ale dojść się da. To w sumie tak w skrócie.


Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#39

Transcription

Dlaczego mnie też nie da jakoś tam dojść, gdzieś tam, gdzie chcę to dojdę, a może czasami jest taka sytuacja, że jest pustka i nie ma ani jednego żywego człowieka, że tak powiem, w okolicy, w której ja się w danym momencie znajduję, ale... Ja jednak uważam, że trzeba zachować zimną krew i trzeba jednak, trzeba jednak się nie poddawać i trzeba jednak próbować za wszelkie sposoby kogoś tam znaleźć. Ja tak wielokrotnie miałem i to pomogło, bo raz miałem taką sytuację, że faktycznie byłem sam w jednym takim jakby miejscu. No czy... To było gdzieś tutaj w Warszawie i faktycznie nikogo nie było, ale na szczęście tam sobie postałem za jakąś godzinkę czy dwie w jednym miejscu, tłumaczyłem się tym, że na pewno ktoś się tam pojawi, no i w końcu się pojawił, no bo ja uważam, że jeżeli się ktoś zgubi, to nie ma co chalikować, tylko trzeba zachować zimną krew i to na pewno w jakimś stopniu pomoże. Ja co prawda nie kontynuuję. Korzystam z takiej nawigacji, żadnych nawigacji, bo ja nie mam iPhona ani nie mam Androida, tylko mam zwykły, stary, poczciwy telefon z Symbianem, ale gdzie chcę trafić, to trafię. W najgorszym wypadku sobie zamówię taksówkę, gdy jest już naprawdę sytuacja taka, że nie jestem w stanie gdzieś trafić i jest w porządku, także... Naprawdę, jeżeli chodzi o mnie, to ja radzę sobie na swój własny, że tak powiem, sposób.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#40

Transcription

W sytuacji, gdzie ludzi nie było, to jak się uczyłem, to nieraz zwracało się od takiej puszki, jak jest ta, lub godzinę wcześniej od kumpla, bo czasami się działo, imprezowało. No i tak, kumpel stwierdził, że nie zaprowadzi mnie dalej, bo się zgubi. No już byliśmy chyba, no nie wiem, żeby nie słamać po 11 kubach, 10. No to ja mówię, okej, dobra, to sobie jakoś poradzę. Jeszcze zahaczyłem o planetę, żeby kupić flaszki, bo moi współlokatorzy dzwonili, że ja będę wracał, żebym coś kupił, bo im się nie chce spać, im się nuci, no i że coś jeszcze można poszaleć. No to kupiłem te flaszki i tak, idę. Tutaj dziura i ja w niej. Pozdzierane. Pozdzierane palce. Następna dziura, pozdzierane kolana. Po tym jakiejś wykopy, tak się wywaliłem, że tutaj też całe se oko rozwaliłem. Później już gdzieś tu koło mnie nogę schręciłem, ale doniosłem wszystko, elegancko, nic nie pobite. Więc no szczerze powiedziawszy, różne sytuacje, właśnie miałem takie z nocnych imprez, no i trzeba było sobie jakoś poradzić, bo wiadomo, że ludzi nie ma. No ostatnio też miałem sytuację w poniedziałek, stałem sobie nagrywałem pociągi i też nikogo nie było, więc po prostu stwierdziłem, że przejdę przez tory i z tą drugą stroną pójdę, no i po prostu jak to ja, żeby jakiś pociąg mnie nie dopadł, to po prostu biegiem przez te tory i zacząłem po tych torach biegać. No uda ci się. Udało, bez problemu przeszedłem, no ale w sumie biegać nie było sensu, dlatego, że dopiero pociąg był za 20 minut dalej, nie widziałem, więc stwierdziłem, że sobie po torach pobiegam, a u mnie nie ma ludzi tam na tej stacji, bo to mała stacyjka.


Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)