Samodzielnościowe forum mieszane

samodzielne poruszanie się [komunikacja miejska i orientacja przestrzenna]

Założony przez lukasz1993258 206 wpisów ostatni wpis 1 miesiąc temu Strona 3 z 11

#41

Transkrypcja

Co do tych komunikatów Mateuszu, o których Ty mówisz, o tym jak autobusy się zatrzymują, to one są bardzo rzadkie i bardzo sporadyczne, także rzadko który Trumpa właśnie ma coś takiego, że informuje, jeżeli nie, to jednak taki i taki. Natomiast co do tego, że czasami kierowcy nie otwierają drzwi, ja też miałem taką sytuację kiedyś, ale na szczęście to była tylko jednorazowa sytuacja, wystarczyło tylko pobiec trochę i na szczęście tak akurat wyszło, że machnęłem tylko ręką i kierowca otworzył drzwi. No chyba. No chyba nie muszę mówić tego, że wtedy miałem białą laskę, ale też miałem, ale wystarczyło, że machnęłem ręką i w ostatniej chwili zdążyłem, ale to była tylko jednorazowa sytuacja. A tak, to jak jakiś autobus czy tramwaj podjeżdża, to zazwyczaj pytam się jaki to jest numer albo o co mi zdarza się. Także ktoś. Ktoś też mi powie, więc naprawdę nie ma z tym jak najmniejszego udziału. Dobrze.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#42

Transkrypcja

No to Mateusz, bardzo ciekawą miałeś sytuację, że jeszcze nic nie potłukłeś. No to naprawdę wielki, wielki szacun, bo ja na twoim miejscu chyba bym potłukł, gdybym się tak wywrócił. No mniejsza o to, chyba należy tyle.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#43

Transkrypcja

Ja w sumie miałem plecak, więc plecak mnie uchronił przed potłuczeniem tego. No ale gdybym pewnie miał w siatce, no to bym przyszedł, ale ze szkłami lub z pustymi rękami.


Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#44

Transkrypcja

Nie no Mateusz, przyszedłbyś z reklamówką poplamioną i mokrą i byś stwierdził przepraszam, ale się coś potłukło. Powiedziałbyś przepraszam, ale przewróciłem się, a tutaj niestety pudełki już nie ma, ale reklamówka cała by pływała w tym i owym.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#45

Transkrypcja

Na 90% znając mnie, jakbym coś potłuchnął, tą reklamówkę gdzieś wyrzucił w kąt i w cholerę i poszedł. Po raz tak kiedyś mi się zrobiło, to przyszedłem i bez reklamówki i bez towaru.


Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#46

Transkrypcja

Dobra Mateusz, ale co byś powiedział swoim lokatorom, gdybyście spytali, gdzie jest to, co miałeś kupić?


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#47

Transkrypcja

Powiedział to w sumie normalnie, że po prostu się zbiło i podobno bo jakaś tam nie było. Raz właśnie miałem taką sytuację, gdzie sobie żarty zrobiłem. Poszedłem właśnie do sklepu. No i wychodząc spotkałem sąsiada, który wracał od kolegi. Z tej samej kamienicy i po prostu od słupka do słupka, od słupka do samochodu. No i po prostu wziąłem go i mówię chodź idziemy. No i tak w prawej ręce laska. W lewej ręce on, pod rękę go tak wziąłem. Żeby on się mnie złapał to tak on się mnie trzymał. No i reklamówka. I on poleciał na latarnię. I ja się zapomniałem, że mam siatkę i po prostu ją puściłem mimowolnie. Żeby go ratować. No i się siatka, to co było w siatce się zbiło. No to wziąłem wyrzuciłem w cholerę. No i po prostu poszedłem, żeby prowadzić go do domu. Przyszedłem na górę. Pytałem gdzie ja mam towar. No napadły mi jakieś dziadki po drodze i to wzięłem. Jakie dziadki? No normalnie dziadki w potrzebie były i wzięły. O. Kolega się zdziwił i mówi no nie no dobra. Prowadziłem sąsiada i po prostu on się zatoczył. I nie miałem plecaka i puściłem. No to kolega stwierdził, że nic się nie stało. Że on sobie pójdzie z koleżanką na spacerek. Bo koleżanka nagle stwierdziła, że ona chce coś innego do picia. Czy jakąś inną przepitkę do drinków. Więc oni po prostu kupią to co nie miałem kupić. I nic się w sumie takiego nie stało. Że to się po prostu zdarza.


Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#48

Transkrypcja

Wracając dzisiaj z cerkwi, poszedłem sobie trochę dalej na dziewiętnastkę. Trafiłem się również w klimatyzowane i również był przycisk stop w Braille. Pozdrawiam.


Pozdrawiam

#49

Transkrypcja

Natomiast ja wczoraj miałem taką sytuację, że jechając, będąc w autobusie linii 180 i 180, niestety mimo tego, że tam były tablice w środku, tam nawet był głośnik, to i tablice były wyłączone i głośniki były wyłączone, także nic nie gadało i nic się nie wyświetlało na tablicy. ...


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#50

Transkrypcja

Witam wszystkich, nagrywam ten wpis, nie wiem po raz który, ale po prostu mi coś nie wychodzi. Na wstępie powiem, że u mnie z orientacją przestrzenną jest dość krucho. W szkole nauczonym nie tylko dochodzi do danego punktu. I stąd właśnie moje pytanie, bo chcę zabrać się na poważnie za samodzielność. Czy jeżeli mam tutaj osobę, która nie była nigdy po żadnych kursach orientacji, nie do końca wie jak mnie tego uczyć, mam szansę nauczenia się drogi do sklepu na początek, bo to najłatwiejsza i najpotrzebniejsza w życiu, na start, której znajduje się o kilkaset metrów od domu. A może nawet mniej, nie wiem, nie znam się na jednostkach. Nie wiem dokładnie ile to jest. Ale w każdym razie niedaleko. I pytanie, w jaki sposób miałbym się też tego uczyć? Tak, żeby coś mi to dało, żeby to w pamięci mi zostało. Jaką technikę, taktykę na to obrać? Bo szczerze mówiąc nie wiem, w jaki sposób powinienem się uczyć orientacji. Pozdrawiam i liczę na szybką odpowiedź.


Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P

#51

Transkrypcja

Więc ja Ci mniej więcej powiem, jak to wygląda. Czy taka osoba, którą masz, mogłaby Cię chociaż nauczyć stresu do sklepu? Zacznijmy od tego, że osoby, które mają małe doświadczenie w nauczaniu osób niewidomych orientacji, o pewnych faktach mogą nie wiedzieć. Czyli na przykład mogą za bardzo nie wiedzieć, co to jest punkt orientacyjny. Nie wiem, jak tam jest u Ciebie, ale na przykład tutaj u mnie jest tak, że kiedy ja idę do sklepu, a on jest też stosunkowo blisko, no bo to wystarczy tak naprawdę przejść na drugą stronę ulicy i jest sklep, tyle że jak się wychodzi ode mnie z domu, no to tam trzeba kierować się w lewą stronę, aczkolwiek ponoć słyszałem, że można jeszcze inaczej przejść, ale tego to ja już nie wiem. W każdym bądź razie punkt orientacyjny to chyba już wiesz, co to jest. To jest na przykład jakiś praweżnik czy coś. Coś, czego byś się musiał trzymać. Powiem tak. Możesz spróbować poprosić tą osobę, żeby Ci mniej więcej wyjaśniła, tylko najważniejsze jest w tym wszystkim to, żebyś Ty miał jakiś punkt orientacyjny, tak? Żeby ta osoba wzięła Cię pod ramię, Ty byś miał białą laskę i by Ci mniej więcej spróbowała wyjaśnić, jak pokazałaby Ci tą trasę, a Ty w międzyczasie byś obadał, czy nie ma tam jakiegoś punktu orientacyjnego, czyli czegoś, o co mógłbyś się zaczepić, tak? Bo to jest przede wszystkim bardzo ważne, bo punkt orientacyjny to jest to rzecz uważam najważniejsza, tak? Choćby ten krawężnik czy coś innego. Coś, co po prostu jak już poznasz, to będziesz wiedział, tak? Jeżeli krawężnik na przykład skręca w lewą stronę, to Ty musisz skręcić w lewą stronę, iść prosto, bo tam będzie sklep. Nie wiem, jak jest u Ciebie, ale jeżeli będziesz chciał, żeby ta osoba, która w tym momencie nie ma jakiegoś doświadczenia w zakresie orientacji, to na początku tak jak mówię, możesz spróbować to w ten sposób rozegrać, że po prostu niech Cię chwyci za ramię, Ty możesz białą laską sobie tam sprawdzać, czy nie ma czegoś, czego mógłbyś się chwycić, jakiegoś tam, tak jak mówiłem, jakiegoś tam punktu orientacyjnego, a jeżeli faktycznie będzie trochę ciężej to ogarnąć, to w tym momencie możesz przecież zawsze wybrać się z tą osobą, czy kogoś z orientacji ściągnąć chociaż na tą godzinę, żeby ta osoba pokazała tej drugiej osobie, czy żeby sama zobaczyła, jak wygląda ta trasa do sklepu, czy jest o co, po prostu jest jak się kierować, żeby po prostu do nic nie wpaść i temu podobne. Takie jest moje zdanie. Przede wszystkim też chodzi tutaj o to, czy Ty masz jakieś przejście jeszcze, czy go nie ma, czy po prostu idziesz jakby prosto, czy jak, czy musisz skręcać, w jakim momencie musisz skręcać, to wszystko tak to wygląda, tak? Więc postaraj się zrobić tak jak ja Ci doradzam, może jeszcze coś z tego wyjść. Ja na razie kończę. Pozdrawiam.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#52

Transkrypcja

Ok, a czy nawigacja w telefonie może mi w jakimś stopniu pomagać w poznawaniu tras, bo różne są opinie, jedni mówią, że nawigacje mogą służyć jedynie jako dodatek, żeby wspomagać ludzi na znanych trasach, inni zaś chodzą z nawigacją w różne miejsca, których nie znają i jakoś się tego uczą.


Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P

#53

Transkrypcja

No czyli wiesz, jak ktoś kiedyś mądrze powiedział, warto jest spróbować wszystkiego, możesz nawet z tą nawigacją spróbować, może Anusz Ci ona w jakiś sposób to ułatwi, tak? Ale ludzie, niektórzy mówią, że nawigacja potrafi zawieść, więc tak to naprawdę może to różnie wyjść. No ale wiesz, próbuj wszystkiego, może będzie coś, z czego najbardziej będzie Ci lepiej korzystać, tak? Może nie będzie jakiegoś problemu, no tak naprawdę. Ja jak uczyłem się trasy do Fresh'a tutaj, to nie korzystałem z żadnej nawigacji, bo ja nawet jeszcze nie mam dodatkowego telefonu, tylko dwa czy trzy razy zostało mi pokazane, a ja po prostu chwyciłem się tego już wspomnianego tutaj punktu orientacyjnego, no i jako tako coś mi to pomogło, tak? Ale no i każdy z nas tak naprawdę ma inny tok. Jeden tok zapamiętywania, jeden to wyłapie w ciągu trzech sekund, a drugi potrzebuje trochę więcej czasu, żeby cokolwiek załapać, a jeszcze inny potrzebuje po prostu tej nawigacji jakiejś tam, więc nawet możesz z tą nawigacją spróbować. Może Anusz ona Ci coś podpowie, cóż no, tak jak mówiłem, ludzie zazwyczaj aż tak nie ufają w nawigacji, bo wielokrotnie się zdarzało to, że nawigacja potrafi to ułatwić. Potrafiła wyprowadzić w złym kompletnie kierunku, w jakieś pola czy coś tam, no to raczej jak na razie ode mnie tyle.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#54

Transkrypcja

Witam jak najbardziej. Ktoś Cię może nauczyć trasy, kto nie ma przeszkolenia z orientacją przestrzenną. Robi się to w taki sposób, że na początek wychodzicie razem z domu i idziesz albo za tą osobą, albo przed, albo obok. Ale co najważniejsze, nie trzymasz się tej osoby, tylko idziesz sam z laską. I po drodze badasz sobie jakie masz punkty. Drzewa, słupki, krawężniki, czy coś takiego. Pytasz też co jest po drodze, co mijamy, np. dostajesz informację, nie wiem, garaże, sklepiki np. z farbami, szkoła, przedszkole. No i np. skręcamy w lewo. I zawsze możesz zapytać co jest po prawej stronie, co jest po lewej stronie, np. jak masz zakręt. No to np. dostajesz informację, że po lewej stronie jest przedszkola 125. Wejście do przedszkola 125. Jak masz wejście? Jak masz wejście do przedszkola 125, to skręcasz w prawo. Ten punkt, wejście do przedszkola 125, pomaga Ci w tym, że np. dajmy na to, idziesz do tego sklepu i gdzieś się zamyślisz, czy gdzieś się tam zgubisz, pójdziesz gdzieś za daleko. Ktoś Cię zapyta, gdzie chcesz dojść, to zawsze mówisz, że ja chcę dojść do przedszkola 125. I jak ktoś się podprowadzi pod bramkę przedszkola 125, jest skręt w prawo i np. na wprost od przedszkola 125 jest sklep. Co do nawigacji, to mi np. nawigacja pomaga. Czasami zdarza się tak, że jak nie ma żadnego żywego człowieka w pobliżu, to nawigację uruchamiam i trzeba czasami gdzieś z tą nawigacją dojść. Mówi mi, co mamy po drodze, czyli nie wiem, przejście dla pieszych takie, przejście dla pieszych takie. Więc to jest dużo pomocne właśnie w taki sposób. Szedłem sobie kiedyś na konwiktorską do PZN-u i w taki sposób sobie znalazłem delikatesy, dlatego że powiedziało, że sklep delikatesy na prawo na godzinie pierwszej i sobie po prostu poszedłem coś kupić. Więc nawigacja się przydaje jakby do różnych właśnie punktów orientacyjnych. Ja chodzę tylko z nawigacją, jak właśnie nie znam terenu. To wtedy odpalam nawigację, jak nie znam terenu i nie ma ludzi. Lub np. jest teren taki, że jest ciężko wyczuć punkt orientacyjny, dlatego że np. są różne restauracje i nie wiem, kafejki, kawiarenki. I np. sobie wtedy ustawiam, że chcę skręcić w prawo za galerią wypieków. I wtedy np. dochodzę do galerii wypieków i wtedy wiem, że mam skręcić w prawo, dlatego że czasami nie da się pilnować prawej strony, jak są różne ogródki, nieogródki i takie różne dziwne rzeczy. I też czasami zdarza mi się używać nawigacji i ostatnio była taka sytuacja, że chciałem iść sobie do jakiegoś małego sklepiku u siebie, a nie wiedziałem szczerze, że powiedziemy, gdzie on jest. To po prostu odpaliłem nawigację i po prostu szedłem do sklepiku. Takiego małego... Na znanych trasach, którymi poruszam się codziennie, nawigacji nie używam. To tyle. Jak byście mieli jakieś pytania, to zapraszam.


Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#55

Transkrypcja

Chciałem tutaj jeszcze wypowiem w tej kwestii, że mnie zawsze irytowało to, że na przykład jak już sobie opracujemy jakiś tam punkt orientacyjny, to zawsze irytowało mnie to, że zdarza się tak jeszcze coraz częściej, zdarza się tak, że po prostu ktoś w tym akurat miejscu, gdzie mamy coś w rodzaju punktu orientacyjnego na przykład zaparkuje auto. To akurat jeżeli chodzi o mnie, mnie to doprowadza do białej gorączki.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#56

Transkrypcja

Mnie samochody nie wkurzają jak stoją nam na punkcie orientacyjnym, bo to akurat sobie obejdę, mnie tylko wkurza to jak jest chodnik wąski, samochody parkują i jeszcze ten chodnik zwężają parkując tak na chodniku, w Krakowie na Różanej tak było, tam gdzie mieszkałem, a najgorsze było to, jak sobie zaparkował jakiś dostawczy samochód, bo na przykład przywoził towar do Odido lub do piekarni, no to wtedy szczerze powiedziawszy zero przejścia lub jakiś tam samochód taki, który tam kanały naprawiali, to jak ten dopiero stanął, to szczerze powiedziawszy był problem z jakimkolwiek przejściem, bo tak, ulicą się nie dało, bo kanały otwarte i coś tam robią, no a znowu tutaj stoi samochód na całej szerokości chodnika prawie, no to trzeba było się cofać, cofać, cofać do tyłu, przechodzić przez jezdnię i iść w drugą stronę, to mnie szczerze powiedziawszy strasznie wkurzało.


Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#57

Transkrypcja

Witajcie. Po pierwsze, nie wiem jak mnie słychać i przepraszam, jeżeli będzie jakiś przester, coś tu jest nie tak z tym kompem, z którego teraz nagrywam się. O orientacji przestrzennej powiem parę słów. Nie jestem może wielki, ale potrafię dojść, dojechać do tego miejsca, gdzie muszę. Miałem taką samą sytuację, jaką ma Dasz, czyli uczono mnie było w szkole, tylko takich tras, które niby mogłyby być użyteczne. Od szkoły do metra na przykład. No dobra, jak jeszcze uczyłem się, to może, a potem po co? Było pytanie. Ale z nami nikt na ten temat nie rozmawiał, nas uczono i kochani. I to był koniec. Jakby wyjątkiem może było to, że uczyli nas dojeżdżać do domu. Końcówką stało się to, że w końcu ja potrafiłem używać białej laski, chodzić z nią, nie było problemów, ale na pewno nie umiałem gdzieś dojść. Kiedy poszedłem uczyć się na uniwersytet, gdzie oczywiście już nikt mnie prowadzał, nie pomagał, bo po pierwsze było nie ma komu to robić, jeszcze tata wziął urlop na miesiąc, aby mi wszystko tam powyjaśniać, pokazać i tak dalej, jakby z tym nie było problemów, nauczyłem się chodzić na terenie uczelni jak najbardziej, ale gdzieś tam indziej to nie. Ale kiedy chciałem jeść, po prostu po raz pierwszy poszedłem do uniwersytetu. Po raz drugi poszedłem z kimś do sklepu, po raz drugi poszedłem też może z kimś, a po raz trzeci stwierdziłem, że nie muszę jakby czepiać się do każdego, ponieważ na pewno poradzę, jakoś dam rady sobie sam. Było, no powiem, że było trudnie, to nic na pewno. Bałem się strasznie, ale wyszedłem i poszedłem, ponieważ nie miałem wyjścia po prostu, bo chciałem. Bo chciałem w końcu to opanować i tak dalej. Wiedziałem jak wyjść jakby poza uczelnią, gdzieś iść i tak dalej. Powiem szczerze, że pytałem ludzi i jak najbardziej, pomagali mi, ale nauczyłem się tej trasy, no nie wiem, za dwa może tydnie, jakoś tak. I potrafiłem już dochodzić praktycznie samodzielnie. A potem jakoś stwierdziłem, że ten sklep dla mnie jest niewygodny i pobliskich takich dobrych sklepów nie znalazłem. I z tej samej pory zamawiałem praktycznie zawsze produkty z dowozem, także już nie musiałem gdzieś po jedzenie chodzić. Ale chciałem chodzić po mieście, bo były jakieś ciekawe imprezy, festywały. Uczyłem się drogi do metra, uczyłem się jeździć metrem. Naprawdę mi tak jakoś wyjaśniać nikt nie wyjaśniał. Druga rzecz, że bardzo dobrze mi było nauczono jak chodzić z laską i jakby wykrywać różne przeszkody. No powiem, że naprawdę to mi pomogło. Ja myślę, że po pierwsze nie musisz jakby coś specjalnie zapamiętywać. Bo... Jak pójdziesz raz, jak pójdziesz dwa, pójdziesz trzy. Może zgubisz się po raz jakiś pierwszy, drugi. Ale zapytasz kogoś tam w otoczeniu jak ktoś będzie albo tam zorientujesz się po nawigacji. To na raz czwarty, piąty już nogi cię sami będą niosli do jakiegoś stopnia. Oczywiście nie będziesz tak, że ojeju mogę, oj potrafię, oj dojdę. Ale w każdym razie już nie będziesz mieć aż takich problemów, aż takich trudności. Na pewno ci może uczyć ktoś, kto... Kto nie miał szkoleń. Bo dla mnie jakoś tak zawsze było, że szkolenia tylko przeszkadzają. Na przykład moja widząca dziewczyna nigdy nie miała żadnych szkoleń z orientacji przestrzennej. Mój bardzo dobry, widzący kolega też nigdy nie miał. Ale oni zawsze jakoś mogli mi to wyjaśnić jak mam gdzie dojść. I jak słyszycie jestem, żyję, nikt nie zabił, nikt nic nie zrobił. Także tego. Samochody różnego rodzaju i inne przeszkody oczywiście mogą robić problem. Ale tylko do tej pory, póki nie nauczysz się ich omijać. W tym pomogą echolokacja, słuch, w ogóle te wszystkie możliwości, które w sobie masz i których może jeszcze nie odkryłeś. Musisz pospróbować. Wiesz co? Po prostu do mnie chyba prywatnie, bo ja nie tak często wchodzę na ten forum. Dlatego powiem, że nie często to wszystko słucham, czytam i tak dalej. Ale jak będziesz potrzebował jakiejkolwiek pomocy. Po prostu, nawet jak chcesz po prostu powiedzieć, że słuchaj nie umiem, nie potrafię w ogóle tego. Ja ci chętnie pomogę i postaram się ci jakoś coś wytłumaczyć. Chociaż oczywiście, że mój polski nie jest idealny. I może sam o czymś nie wiem. Ale w każdym razie postaram się jakoś pomóc. Także nie bój się niczego. Dobrze, że już o tym myślisz, a nie kiedy tam już sytuacja jest fatalna. I po prostu musisz wypróbować wszystkie możliwe i dostępne sposoby. I po tym dla siebie wybrać najlepszy. Bo dla każdego orientacja jest specyficzna. I każdy swoje przeszkody znachodzi. Na przykład ja kiedyś pracowałem w takim centrum językowym. I w pobliżu od tego centra jest McDonald's. Wiemy wszyscy, że McDonald's strasznie śmierdzi. No jest taki pach i nie zawsze on jest przyjemny. Jakby wychodzi to z tego, że masło tam nie zawsze dobrze używane jest i tak dalej. Ale fakt, że to może być. Jakim, nie jakim, ale takim obiektem jakimś informującym. Zawsze jak szedłem i po prostu wiedziałem, że zaczyna się pachnąć McDonald'sem. Po prostu szedłem w lewo, bo wiedziałem, że na lewo już droga, która mnie interesuje. Osoba widząca na pewno by nie zwróciła na to uwagi. Ale dla mnie to była dobra taka informacyjna rzecz. Która bardzo mi pomaga. Która bardzo mi pomaga.


#58

Transkrypcja

Przepraszam za fatalną jakość poprzedniej wiadomości, ale taki jest mikrofon wbudowany i takie są ustawienia. Chcę tylko jeszcze dodać, że może Ci pomoże, jak będziesz szedł, a ktoś, najlepiej kogo lubisz i komu ufasz, będzie szedł jakichś 10 metrów zza dół i kontrolował po prostu. Nie tak, że mówił Ci o każdym tam czymś, o każdej przeszkodzie, ale po prostu szedł i sprawdzał, czy normalnie idziesz. I jak już naprawdę będzie Ci coś tam nie tak, żeby on Ci pomógł, powiedział i żeby Ty przeszedłeś tą trasę 2-3 razy z tym człowiekiem, żeby na pewno pomagał Ci coś tam wykrywać, potem już nie będziesz mieć takiej potrzeby na pewno.


#59

Transkrypcja

Bardzo ciekawy wątek. Co do udźwiękowienia w moim mieście. Ja za często to nie jeżdżę autobusami. Jakieś wyjątkowe okoliczności to jak jadę z babcią albo gdzieś z klasą. Ale to bardzo rzadko. No cóż, w autobusie tam gada. Następny przystanek taki i taki. Uwaga, przystanek tutaj taki jest. No, czyli tak naprawdę normalnie. Ale w niektórych to mówi tak głośno, że można usłyszeć. A w niektórych mówi, ale po prostu... Albo to jest tak ściszone, albo tyle jest ludzi w autobusie, że tego nie słychać, że to mówi, że teraz przystanek taki i taki. Więc tak. Nie wiem, jak jest dokładnie w innych autobusach, bo ja to głównie siódemką jeżdżę. Albo w takim autobusie W. To jest taki jakby lokalny. No coś takiego, nie wiem, taki... Że jest tylko taki jeden autobus. No to w nim w ogóle nie ma jakiegoś takiego udźwiękowania. No z tego co wiem, bo dawno nim nie jechałam, ale może coś pozmieniali. I tyle mam tylko do powiedzenia. Dziękuję.


"Ich kann nur für das kämpfen, was ich liebe, ich liebe nur, was ich respektiere, ich respektiere nur, was ich verstehe".

#60

Transkrypcja

Witam serdecznie, będąc w odwiedzinach w kole Polskiego Związku Niewidomych w Bielsko-Podlaskim, od tamtejszej Pani Prezes się dowiedziałem, że prawdopodobnie w Hajnówce, to jest malutkie takie miasteczko, około 20 tysięcy mieszkańców, coś takiego, może trochę więcej, prawdopodobnie pojawił się pierwszy udźwiękowiony empek, gdzie tylko są odwili. Co ciekawe, Bielsko-Podlaskie jest większe niż Hajnówka, tam jeszcze nie pojawił się tam jeszcze żaden z empeków udźwiękowionych. Natomiast w Hajnówce ponoć prawdopodobnie już jest, ale jak on wygląda, jak jest w nim dostosowany, jak jest głośny, jak tam jest udźwiękowienie, tego nie wiem, pojadę, sprawdzę i wtedy się tutaj nagram. Ja nagrywam teraz, aby powiedzieć, że naprawdę nawet w takich małych miasteczkach już zaczynają udźwiękawiać empeki. Więc informuję, że nachody już zaczynają w małych miasteczkach, więc może gdzieś indziej również mogą być udźwiękowione empeki w małych miasteczkach. Tyle na razie. Pojadę, sprawdzę, wrócę i wtedy się tutaj jeszcze raz nagram. Pozdrawiam.


Pozdrawiam