Ale to chyba nie zależy od wzroku lub jego braku. :) -- (Monte): Ludzie ze słuchawkami na uszach. Są w swoim świecie i nie odpowiedzą, kiedy zapyta ich się o coś.
Nie miałaś tak, Julito, że nie wiem, pytasz kogoś o coś, a on w słuchawkach ledwo Cię rejestruje, a co dopiero, żeby odpowiedział? A jakby tak widzieć, to można by po prostu do takiego nie podchodzić.
Przecież Julicie chodziło o to, że niewidomym też zdaża się założyć słuchawki i wtedy tym bardziej można do nich mówić, a tu dupa bo nawet nie zobaczy jak ruszasz ustami.
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
Po mojemu raczej o to, że ich istnienie albo irytacja, że tak jest nie ma wiele wspólnego z samym widzeniem. I tu się zresztą zgadzam, nie ma. Ale reszta jak wyżej.
Nie @mustafa, nie o to. O to, że ludzie słuchawkujący to jest po prostu plaga. Owszem @zuzler, pewnie i miałam takie sytuacje, chociaż nigdy jeszcze nie zarejestrowałam, żeby delikwent był w słuchawkach. Ale ponieważ zjawisko występuje w stopniu irytującym jako takie, bez elementu wzroku, to tak napisałam. Bo na to wszyscy się generalnie skarżą.-- (mustafa): Przecież Julicie chodziło o to, że niewidomym też zdaża się założyć słuchawki i wtedy tym bardziej można do nich mówić, a tu dupa bo nawet nie zobaczy jak ruszasz ustami.
Wiecie co? Ten wątek dodał mi wiele otuchy. Jest dosyć okrutny, szczery i prawdziwy, ale wiedza, że nie jestem z tym gównem sam, a społeczne kwestie zawsze sprawiały mi dużo przykrości, bo czasami nawet spaceru nie mogę sobie odbyć bez ludzi, którzy się narzucają, a kiedy są potrzebni, to mnie ignorują sprawia, że czuję się po prostu lepiej. Łatwiej mi to zaakceptować, a przynajmniej w teorii. Wszystko, co tu było powiedziane w jakiś sposób mnie dotyczy, więc nie będę powielał, ale dodam może tylko, że męczy mnie udowadnianie czegokolwiek. Rozmowa z większością taksókaży, ludzi, którzy pytają, czy nie widzę od urozenia, jak sobie radzę, etc. A tak w gruncie rzeczy te rozmowy nie mają znaczenia, bo i tak ludzie będą patrzeć przez pryzmat niepełnosprawności, a ja bym wolał pogadać o muzyce, o sporcie, czy o dziewczynach XD. Czy jadę sam, czy z kumplami i muszę mówić lub słyszeć to samo, bo każdemu trzeba tłumaczyć, wyjaśniać, odpowiadać. Nie grzecznym byłoby zapewne stwierdzenie, że nie chce mi się o tym gadać, a jest to jakby nie patrzeć swego rodzaju furtka do kontaktu z losowymi, nowo poznanymi osobami.
Senter San
This site uses cookies to enhance your experience.