Wiecie co? Ten wątek dodał mi wiele otuchy.
Jest dosyć okrutny, szczery i prawdziwy, ale wiedza, że nie jestem z tym gównem sam, a społeczne kwestie zawsze sprawiały mi dużo przykrości, bo czasami nawet spaceru nie mogę sobie odbyć bez ludzi, którzy się narzucają, a kiedy są potrzebni, to mnie ignorują sprawia, że czuję się po prostu lepiej. Łatwiej mi to zaakceptować, a przynajmniej w teorii.
Wszystko, co tu było powiedziane w jakiś sposób mnie dotyczy, więc nie będę powielał, ale dodam może tylko, że męczy mnie udowadnianie czegokolwiek. Rozmowa z większością taksókaży, ludzi, którzy pytają, czy nie widzę od urozenia, jak sobie radzę, etc. A tak w gruncie rzeczy te rozmowy nie mają znaczenia, bo i tak ludzie będą patrzeć przez pryzmat niepełnosprawności, a ja bym wolał pogadać o muzyce, o sporcie, czy o dziewczynach XD.
Czy jadę sam, czy z kumplami i muszę mówić lub słyszeć to samo, bo każdemu trzeba tłumaczyć, wyjaśniać, odpowiadać. Nie grzecznym byłoby zapewne stwierdzenie, że nie chce mi się o tym gadać, a jest to jakby nie patrzeć swego rodzaju furtka do kontaktu z losowymi, nowo poznanymi osobami.