Previous
8 / 8
4 likes
I wiecie, to nie tak, że mi w domu źle. Absolutnie nie. Dlatego myślę, że to może być jeden z głównych powodów u osób zarówno niewidomych, jak i widzących. Jak ktoś słusznie zauważył, zwłaszcza w sytuacji kiedy nie ma się partnera. Choćby dlatego, że... No cóż, nawet mnie, zdeklarowanej introwertyczce, czasem pewnie smutno będzie tak samej siedzieć. Ale myśl o większej przestrzeni dla siebie, o braku konieczności podporządkowywania się ogólnie przyjętemu w rodzinnym domu rytmowi dnia, o możliwości zaproszenia kogoś i generalnie niezależności jednak wygrywa. I dla rodziców przecież lepiej. Więcej miejsca, więcej prywatności. :)
1 likes
no i super, jak masz możliwośćy to działaj.
-- (Elanor):
I wiecie, to nie tak, że mi w domu źle. Absolutnie nie. Dlatego myślę, że to może być jeden z głównych powodów u osób zarówno niewidomych, jak i widzących. Jak ktoś słusznie zauważył, zwłaszcza w sytuacji kiedy nie ma się partnera. Choćby dlatego, że... No cóż, nawet mnie, zdeklarowanej introwertyczce, czasem pewnie smutno będzie tak samej siedzieć. Ale myśl o większej przestrzeni dla siebie, o braku konieczności podporządkowywania się ogólnie przyjętemu w rodzinnym domu rytmowi dnia, o możliwości zaproszenia kogoś i generalnie niezależności jednak wygrywa. I dla rodziców przecież lepiej. Więcej miejsca, więcej prywatności. :)
--
-- (Elanor):
I wiecie, to nie tak, że mi w domu źle. Absolutnie nie. Dlatego myślę, że to może być jeden z głównych powodów u osób zarówno niewidomych, jak i widzących. Jak ktoś słusznie zauważył, zwłaszcza w sytuacji kiedy nie ma się partnera. Choćby dlatego, że... No cóż, nawet mnie, zdeklarowanej introwertyczce, czasem pewnie smutno będzie tak samej siedzieć. Ale myśl o większej przestrzeni dla siebie, o braku konieczności podporządkowywania się ogólnie przyjętemu w rodzinnym domu rytmowi dnia, o możliwości zaproszenia kogoś i generalnie niezależności jednak wygrywa. I dla rodziców przecież lepiej. Więcej miejsca, więcej prywatności. :)
--
2 likes
Tak, zdecydowanie samotność jest argumentem przeciw. I jeżeli naprawdę występuje, niestety jest argumentem decydującym. Przynajmniej ja tak uważam. Człowiek sam, często samotny, naprawdę usycha.
Niestety czasem jest jednak tak, że samotność lub jej widmo wynika właśnie z tego, że ktoś mieszka z rodziną i ma taką wizję przyszłości.
Ja także miałam.
Niestety czasem jest jednak tak, że samotność lub jej widmo wynika właśnie z tego, że ktoś mieszka z rodziną i ma taką wizję przyszłości.
Ja także miałam.
3 likes
Dlatego jeśli będę się wyprowadzać, to na pewno nie daleko. Tak, żeby móc w każdej chwili odwiedzić rodzinę, a jednocześnie mieć tę swoją przestrzeń. Przestrzeń, w której nikt mi nie będzie notorycznie przestawiał rzeczy! xd
3 likes
Paulinux mam podobnie.
Mam swoje mieszkanie, ale gdy jest mi wygodnie mieszkam u rodziców?
Kiedy?
Np. w lecie, gdy mi nie chce się grzać w płycie, na wsi mam więcej przestrzeni, a gdy mam pracę wymagającą kontaktu z miastem mieszkam u siebie.
Dzisiaj np. przyjechałam do rodziców, bo znajduje się tam mój kaseciak, a jest mi to potrzebne. Tak samo w pandemii miałam dostęp do orbitreca.
Może jestem niesamodzielna, może to, może owo, ale wiecie co dobrze mi tu gdzie jestem.
Naprawdę Mir ganz egal co sądzi o tym reszta świata.
-- (Paulinux):
Nooo. Taka ja na przykład. Co z tego, że obydwu stronom się to opłaca. Mam się wynosić z domu, żeby pokazać środowisku że jestem super, bo teraz to przecież jestem nikim.
--
Mam swoje mieszkanie, ale gdy jest mi wygodnie mieszkam u rodziców?
Kiedy?
Np. w lecie, gdy mi nie chce się grzać w płycie, na wsi mam więcej przestrzeni, a gdy mam pracę wymagającą kontaktu z miastem mieszkam u siebie.
Dzisiaj np. przyjechałam do rodziców, bo znajduje się tam mój kaseciak, a jest mi to potrzebne. Tak samo w pandemii miałam dostęp do orbitreca.
Może jestem niesamodzielna, może to, może owo, ale wiecie co dobrze mi tu gdzie jestem.
Naprawdę Mir ganz egal co sądzi o tym reszta świata.
-- (Paulinux):
Nooo. Taka ja na przykład. Co z tego, że obydwu stronom się to opłaca. Mam się wynosić z domu, żeby pokazać środowisku że jestem super, bo teraz to przecież jestem nikim.
--
6 likes
No to mała aktualizacja, w kwietniu zamieszkałem na dobre z moją przyboczną, mieszkanie zmienione z 30 na praktycznie 50M. Zaleta jest taka, że sobie wzajemnie nie przeszkadzamy np. Młoda się uczy na studia czy tam ogląda Netflixa w sypialni - tam też ma swoje całe biurko, lapka, drukarkę i wszystkie klamoty biurowe. Ja zaś w salonie mam w kącie biurko ze sprzętem, całe nagłośnienie i tp. Kiedy ona się uczy, ja mogę komfortowo z kimś pogadać, zdalnie komuś coś tam poprawiać na kompie czy prowadzić szkolenia ON Line. Wadą jest rozmiar mieszkania, i tego nie jestem od A do Z obskoczyć porządkowo w jeden dzień. Tu okna, tu kurze, tu cała kuchnia z myciem płytek, płyty gazowej, zlewu, blatów i tym podobnych, łazienka - tam też trzeba te płytki co jakiś czas wyszorować, wanna umywalka i kibel. Do tego odkurzanie, mycie podłóg, czyszczenie mebli, filtrów od klimy którą trza rozebrać w dość skomplikowany sposób. Staliśmy sie także posiadaczamy używanej, ale jak że wygodnej skurzanej sporej kanapy do salonu. Ją też wypada potraktować specyfikiem do czyszczenia skór. Okien, miast 1 duże i 1 małe tak jak miałem poprzednio, mam 3 duże, 3 małe i jedno balkonowe. Umyć to to od zewnątrz, od środka, parapety, balkon to zabiera sporo czasu. Bywa tak, że mówię sobie. Pier***ę, nie robię. Poza tym, mam też obecnie więcej luster/ powierzchni szklanych lubiących się ubrudzić. Generalnie jest sporo do robienia. Wspomnę też, że z racji na pracę po 12 godzin, narzeczonej często w domu nie ma i to ja robię te porządki. Nie uskarżam się :D. Fajnie jest.
Sytuacja dość podobna. Ja robię to tak, że jednego dnia część, drugiego część i tak to się kręci.
-- (Pitef):
No to mała aktualizacja, w kwietniu zamieszkałem na dobre z moją przyboczną, mieszkanie zmienione z 30 na praktycznie 50M. Zaleta jest taka, że sobie wzajemnie nie przeszkadzamy np. Młoda się uczy na studia czy tam ogląda Netflixa w sypialni - tam też ma swoje całe biurko, lapka, drukarkę i wszystkie klamoty biurowe. Ja zaś w salonie mam w kącie biurko ze sprzętem, całe nagłośnienie i tp. Kiedy ona się uczy, ja mogę komfortowo z kimś pogadać, zdalnie komuś coś tam poprawiać na kompie czy prowadzić szkolenia ON Line. Wadą jest rozmiar mieszkania, i tego nie jestem od A do Z obskoczyć porządkowo w jeden dzień. Tu okna, tu kurze, tu cała kuchnia z myciem płytek, płyty gazowej, zlewu, blatów i tym podobnych, łazienka - tam też trzeba te płytki co jakiś czas wyszorować, wanna umywalka i kibel. Do tego odkurzanie, mycie podłóg, czyszczenie mebli, filtrów od klimy którą trza rozebrać w dość skomplikowany sposób. Staliśmy sie także posiadaczamy używanej, ale jak że wygodnej skurzanej sporej kanapy do salonu. Ją też wypada potraktować specyfikiem do czyszczenia skór. Okien, miast 1 duże i 1 małe tak jak miałem poprzednio, mam 3 duże, 3 małe i jedno balkonowe. Umyć to to od zewnątrz, od środka, parapety, balkon to zabiera sporo czasu. Bywa tak, że mówię sobie. Pier***ę, nie robię. Poza tym, mam też obecnie więcej luster/ powierzchni szklanych lubiących się ubrudzić. Generalnie jest sporo do robienia. Wspomnę też, że z racji na pracę po 12 godzin, narzeczonej często w domu nie ma i to ja robię te porządki. Nie uskarżam się :D. Fajnie jest.
--
-- (Pitef):
No to mała aktualizacja, w kwietniu zamieszkałem na dobre z moją przyboczną, mieszkanie zmienione z 30 na praktycznie 50M. Zaleta jest taka, że sobie wzajemnie nie przeszkadzamy np. Młoda się uczy na studia czy tam ogląda Netflixa w sypialni - tam też ma swoje całe biurko, lapka, drukarkę i wszystkie klamoty biurowe. Ja zaś w salonie mam w kącie biurko ze sprzętem, całe nagłośnienie i tp. Kiedy ona się uczy, ja mogę komfortowo z kimś pogadać, zdalnie komuś coś tam poprawiać na kompie czy prowadzić szkolenia ON Line. Wadą jest rozmiar mieszkania, i tego nie jestem od A do Z obskoczyć porządkowo w jeden dzień. Tu okna, tu kurze, tu cała kuchnia z myciem płytek, płyty gazowej, zlewu, blatów i tym podobnych, łazienka - tam też trzeba te płytki co jakiś czas wyszorować, wanna umywalka i kibel. Do tego odkurzanie, mycie podłóg, czyszczenie mebli, filtrów od klimy którą trza rozebrać w dość skomplikowany sposób. Staliśmy sie także posiadaczamy używanej, ale jak że wygodnej skurzanej sporej kanapy do salonu. Ją też wypada potraktować specyfikiem do czyszczenia skór. Okien, miast 1 duże i 1 małe tak jak miałem poprzednio, mam 3 duże, 3 małe i jedno balkonowe. Umyć to to od zewnątrz, od środka, parapety, balkon to zabiera sporo czasu. Bywa tak, że mówię sobie. Pier***ę, nie robię. Poza tym, mam też obecnie więcej luster/ powierzchni szklanych lubiących się ubrudzić. Generalnie jest sporo do robienia. Wspomnę też, że z racji na pracę po 12 godzin, narzeczonej często w domu nie ma i to ja robię te porządki. Nie uskarżam się :D. Fajnie jest.
--
1 likes
Ja mieszkam z rodzicami, i chciałbym się bardziej usamodzielnić. Jak to mógłbym osiągnąć? Niestety mieszkam na wsi, nie w mieście.
2 likes
Trzeba zacząć od podstaw. Czyli czy potrafisz w samodzielne poruszanie się, przyżądzanie podstawowego jedzenia. Sprzątanie. Potem praca. Jak jest to, to po prostu trzeba się wyprowadzić. I nie będzie łatwo, ale takie jest życie. Teraz renta z tym dodatkiem jest na tyle duża, że przez jakiś czas da się bez pracy, więc jest to okazja, żeby wyprowadzić się i szukać. Za rok może się coś zmienić, choćby ceny, albo komuś się ważność skończy, ale moim zdaniem, nigdy nie było tak łatwo.
1 likes
Mieszkam na swoim, ale nie daleko mam rodziców, więc na obiady czasami chodzę do domu, czasami coś zamówię, bo też nie lubię gotować i nie mam do tego cierpliwości.
Ja nie lubię robić porządków, więc odkurzę, sprzątnę łazienkę i zmopuje mieszkanie, a resztę mama mi pomaga, jak do mnie przychodzi.
Gotuję jakieś proste rzeczy, jak parówki, czy jajka, ale smarzyć mi się nie chcę.
Ja nie lubię robić porządków, więc odkurzę, sprzątnę łazienkę i zmopuje mieszkanie, a resztę mama mi pomaga, jak do mnie przychodzi.
Gotuję jakieś proste rzeczy, jak parówki, czy jajka, ale smarzyć mi się nie chcę.
To se wzbogać repertuar o zupy. W dobie wszystkiego, co się da mrożonego w formie wygodnej kosteczki, zrobienie zupy nie musi wymagać praktycznie nakładu pracy, a cierpliwości tylko tyle, by pilnować, kiedy wyłączyć.
1 likes
Teraz jest erfrajer i naprawdę to jako dla nas jest mega ułatwienie. Wstawisz coś małego i upieczesz nawet dla jednej osoby. Jestem twierdzenia, że na upartego jeżeli nie chcesz naleśników, albo jajecznicy nie musisz nawet mieć w domu patelni
Zgadzam się. Kupujesz taką zupkę z Hortexu, nawet zdrowe to, bo warzywka itp, do tego kostka bulionowa lub rosół od mamy, do tego ugotować torebkę ryżu i obiadek na 2 dni.
Chociaż jak znam chłopów, to zupą się nie najedzą. ;)
Na śniadania można też robić tosty. A jeśli ma się odpowiedni toster, a raczej opiekacz, można też w nim ugrillować pierś z kurczaka pokrojoną na pseudoplasterki w przyprawach.
-- (Zuzler):
To se wzbogać repertuar o zupy. W dobie wszystkiego, co się da mrożonego w formie wygodnej kosteczki, zrobienie zupy nie musi wymagać praktycznie nakładu pracy, a cierpliwości tylko tyle, by pilnować, kiedy wyłączyć.
--
Chociaż jak znam chłopów, to zupą się nie najedzą. ;)
Na śniadania można też robić tosty. A jeśli ma się odpowiedni toster, a raczej opiekacz, można też w nim ugrillować pierś z kurczaka pokrojoną na pseudoplasterki w przyprawach.
-- (Zuzler):
To se wzbogać repertuar o zupy. W dobie wszystkiego, co się da mrożonego w formie wygodnej kosteczki, zrobienie zupy nie musi wymagać praktycznie nakładu pracy, a cierpliwości tylko tyle, by pilnować, kiedy wyłączyć.
--
Previous
8 / 8