Inna sprawa, że szansa, że nikt nie pokona pana ważniaka Pottera przez jakieś 80 lat życia... Jest minimalna. Szczególnie, że został aurorem. Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars. 15.07.2018 13:23 109/117
No to co z tego? Podstawnie był jej właścicielem, więc jak ktoś go pokonał to automatycznie przestawał być jej właścicielem. Ale myślę, że i tak straciła swoją moc, jak nikt, tzn. jej nowy właściciel po nią nie przyszedł.
Straciła moc chyba, bo on ją dobrowolnie oddał. Nikt nie zabrał jej jemu, nikt w walce o nią nie zginął, on dobrowolnie ją oddał jej, nieżyjącemu już, ostatniemu właścicielowi
Pi pierwsze, nie różdżki, tylko ta jedna, a po drugie, to nie pokonanie. TO dobra wola, że chcę z nim ćwiczyć. ZNaczy nie, nie dobra wola, tylko własna wola miałam na myśli
Luka w planie Dumbledore'a. A gdyby tak McGonagall zabiła Snape'a podczas tej ich konfrontacji, pod koniec siódmego tomu? Albo w ogóle wcześniej? Była przecież członkiem Zakonu. Nie dość, że mogła najzwyczajniej w świecie chcieć to zrobić, to jeszcze, z nich wszystkich miała ku temu największą sposobność. Rowling stworzyła sobie postać, której sama nie doceniła.
Żeby tylko ona. Równie dobrze ktoś mógł trafić Snapea podczas ucieczki z domu Harryego, rozdział "Siedmiu Potterów". W ogóle cały plan horkruksowy był bez sensu. Rozumiem, dlaczego niewiele osób o horkruksach mogło wiedzieć, ale byli tacy, którym z pewnością możnabyło zaufać, a którzy umieli więcej niż trójka, bądź co bądź, nastolatków. Weźmy chociażby medalion w ministerstwie. Więcej szczęścia niż rozumu. Tak naprawdę poziom nieprzemyślenia akcji niemal doprowadził do katastrofy. Gdyby dogadać się z zakonem, wyszkolonymi i doświadczonymi czarodziejami, możnaby to chociaż zaplanować dużo, dużo lepiej. Ha, więcej. Oni nawet nie mieli pewności czy Umbridge wciąż ma medalion. Wystarczyło jakoś skontaktować się z zakonem by ktoś potwierdził. A co gdyby włamali się do ministerstwa tylko by się przekonać, że medalionu już tam nie ma?
Dokładnie. Ale nie wiem czemu, wciąż mam w głowie takie au, w którym ona go zabija, konkretnie w tym momencie, gdy już jest tak blisko. Przecież mogła. Wręcz się o to prosiło. Pomijając wszystko inne, miała ogromną motywację... osobistą. Snape mógł zginąć w każdym momencie i przypuszczam, że tego Dumbledore był świadomy. Pewnie założył - innego wytłumaczenia nie widzę - że zabijając go, Snape zapewni sobie taką pozycję, że Śmierciożercy nie ruszą go na pewno. Ale nie zaufanie Zakonowi, to już błąd. Praktycznie stworzył dodatkowe zagrożenie. Przynajmniej jeszcze jedna osoba, powinna choć w części wiedzieć, jak się sprawy mają.
Powtózę się, wiem, ale pod względem ilości absurdów tego typu Harry Potter klasuje się chyba jako pierwsza na liście książek mi znanych. A szkoda wielka, gdyż serię lubię, jednakże ewidentnie dla mnie świat tu powstawał wraz z kreacją fabuły.
Chociaż pod względem absurdów chyba królują dwie pierwsze części.
Łapanie klucza na miotle bije chyba wszystko na głowę.
a co powiecie na takie coś. Snape strasznie chciał pomóc harremu dostarczając mu miecz. Dlaczego wymyślił chyba najgłupszy sposób przekazania mu go umieszczając go na dnie zamarzniętej sadzawki. Przecież harry mógł tam zamarznąć w tej wodzie, albo się utopić, czy naprawdę ten snape nie mógł przewidzieć że poter nie umie pływać albo że może go w ten sposób zabić przecież tak go nie nawidził. Kolejna rzecz która jest dla mnie absurdalna to nienawiść snapea do harrego, tylko dlatego, że snape nie nawidził jego ojca, a co miał harry z tym wspólnego, dlaczego snape wyżywał się na nim od pierwszej lekcji eliksirów, kiedy to zadawał mu pytania o tojad i bezoar. Czego się spodziewał, a ja na miejscu harrego to bym poszedł do dumbledora i powiedział że snape się znęca nad nim, ciekawe dlaczego dawał sobą pomiatać i nic z tym nie zrobił.
przyszło mi jeszcze do głowy pytanie gdzie spali nauczyciele hogwartu, już sobie wyobrażam snapea który śpi pomiędzy pułkami z butelkami na eliksiry, albo Arbuza Filcha jak śpi w tej małej kanciapie, no chyba, że nauczyciele wyczarowują sobie łóżka tak jak dumbledore potrafił wyczarować krzesło a nawet fotel