Dobrze czytaliśmy, to też napisałam, że inferiusy, a nie dało się przetransferować, bo czarna magia, ot i tyle.
To też mówiłam, że Lucjusz uwolnił zgredka, niechcący, ale jednak.
Jeśli chodzi o różdżkę, to dobrze będzie służyć, jak rozbroisz przeciwnika, jak tego nie zrobisz, to będzie cię źle słuchała, nie tak, jak tego byś chciał.
-- (mustafa):
Widać, że słabo czytaliście całą sagę.
Jeżeli chodzi o to, żeby wyczarować 20 pucharów i napełniać każdy z nich jakby chciało się wypić, a koniec końców je zostawiać to sam na to wpadłem, ale wylewanie do jeziora nie wchodziło w grę. Raz, że nie dało się go przetransferować, Dumbledore to stwierdził, choć nie wiemy dlaczego, a dwa, że inferiusy.
Harry, nie dał Zgredkowi skarpety. Po prostu dał Lucjuszowi dziennik owinięty upoconą i ubrudzoną skarpetką, a Lucjusz ze wztrętem ją odżucił. Zgredek ją złapał, ale skarpetka powędrowała z rąk Lucjusza do zgredka. W filmie skarpetka była w dzienniku, dlatego Harry mówi otwóż to, ale film to film, nie rozważajmy tego. Jeżeli chodzi o namiar. Było wyjaśnione, chyba w szóstej części, że ministerstwo może wykryć użycie czarów, ale nie tego kto ich użył. Jako przykład był podany przykład Zgredka i leguminy, gdzie oskarżono o to Harrego, bo było to w domu jego Ciotki i Wuja. Więc absurdem jest to, że np Malfoj nie pojawił się pod domem Harrego i nie rzucił zaklęcia, bo byłoby to na harrego, a nie to, że nikt nie wykrył tego na polu namiotowym pełnym czarodziejów. Jeżeli chodzi o różdżki. Cóż autorka pogubiła się trochę, jak wprowadziła do sagi czarną różdżkę, więc wychodzi na to, że różdżka wybiera sobie pierwszego właściciela, a potem już może służyć każdemu, choć z różnym skutkiem.
--