5 likes
Zakładam, że nie będziesz mogła pracować ze względu niekoniecznie na brak wzroku, bo przecież paru niewidomków pracuje, czyli wchodzą w grę jakieś dodatkowe czynniki, a to jest zupełnie osobna kwestia chyba nie na ten wątek. Nawet na pewno nie na ten wątek.
5 likes
Toż pisałem przed chwilą, że dodatkowe czynniki to osobna kwestia, ale chyba muszę wyraźniej. Tak więc uwaga, będzie wyraźniej:
Będąc osobą niewidomą bez dodatkowych niepełnosprawności pracować się da. Niepełnosprawności sprzężone to zupełnie inna bajka i na ten temat nie będę się wypowiadam, bo się nie znam. Teraz może być?
Będąc osobą niewidomą bez dodatkowych niepełnosprawności pracować się da. Niepełnosprawności sprzężone to zupełnie inna bajka i na ten temat nie będę się wypowiadam, bo się nie znam. Teraz może być?
Edited
6 likes
No dobrze dobrze. :D
Ale - gdyby świadczenia były na tyle wysokie, że dałoby fsię z nich utrzymać, dałabym sobie uciąć głowę, że 75% niewidomych lub słabowidzących / nieważne jakich wybrałoby beztroskie życie. Taka jest ludzka natura i nie można siebie oszukiwać unosząc się tą dumą i honorem, które z dumą i honorem nie mają nic wspólnego. Może to wynika z tego, że udowadnianie swojej przydatności weszło już każdemu w krew...
Ale - gdyby świadczenia były na tyle wysokie, że dałoby fsię z nich utrzymać, dałabym sobie uciąć głowę, że 75% niewidomych lub słabowidzących / nieważne jakich wybrałoby beztroskie życie. Taka jest ludzka natura i nie można siebie oszukiwać unosząc się tą dumą i honorem, które z dumą i honorem nie mają nic wspólnego. Może to wynika z tego, że udowadnianie swojej przydatności weszło już każdemu w krew...
Mów za siebie, jak dla mnie to naturą jest mieć więcej, więc jak państwo daje to biorę, jak praca na etacie daje to biorę, jak dodatkowa praca po za tym wszystkim się trafi biorę.
-- (camila):
No dobrze dobrze. :D
Ale - gdyby świadczenia były na tyle wysokie, że dałoby fsię z nich utrzymać, dałabym sobie uciąć głowę, że 75% niewidomych lub słabowidzących / nieważne jakich wybrałoby beztroskie życie. Taka jest ludzka natura i nie można siebie oszukiwać unosząc się tą dumą i honorem, które z dumą i honorem nie mają nic wspólnego. Może to wynika z tego, że udowadnianie swojej przydatności weszło już każdemu w krew...
--
-- (camila):
No dobrze dobrze. :D
Ale - gdyby świadczenia były na tyle wysokie, że dałoby fsię z nich utrzymać, dałabym sobie uciąć głowę, że 75% niewidomych lub słabowidzących / nieważne jakich wybrałoby beztroskie życie. Taka jest ludzka natura i nie można siebie oszukiwać unosząc się tą dumą i honorem, które z dumą i honorem nie mają nic wspólnego. Może to wynika z tego, że udowadnianie swojej przydatności weszło już każdemu w krew...
--
Edited
1 likes
nie mówię w tym momencie za nikogo. Załóżmy, że do końca życia dawano ci średnią krajową. Nawt wtedy nie? :P
1 likes
Oczywiście, że nie.
Nie masz pewności co będzie za pięć lat (poniekąd sama o tym wspomniałaś), więc jak się da to się bierze i pracuje się, żeby jak największe oszczędności mieć. Poza tym, jeśli to nie praca zdalna to przy okazji można poznać kilka nowych osób.
Ja głowy bym nie ryzykował.
Nie masz pewności co będzie za pięć lat (poniekąd sama o tym wspomniałaś), więc jak się da to się bierze i pracuje się, żeby jak największe oszczędności mieć. Poza tym, jeśli to nie praca zdalna to przy okazji można poznać kilka nowych osób.
Ja głowy bym nie ryzykował.
4 likes
Ale Ty właśnie potwierdziłaś moje obawy związane z podniesieniem świadczeń, zamiast je rozwiać. Bo skoro wybralibyśmy beztroskie życie, to chyba jednak coś jest nie tak, no nie?
-- (camila):
No dobrze dobrze. :D
Ale - gdyby świadczenia były na tyle wysokie, że dałoby fsię z nich utrzymać, dałabym sobie uciąć głowę, że 75% niewidomych lub słabowidzących / nieważne jakich wybrałoby beztroskie życie. Taka jest ludzka natura i nie można siebie oszukiwać unosząc się tą dumą i honorem, które z dumą i honorem nie mają nic wspólnego. Może to wynika z tego, że udowadnianie swojej przydatności weszło już każdemu w krew...
--
-- (camila):
No dobrze dobrze. :D
Ale - gdyby świadczenia były na tyle wysokie, że dałoby fsię z nich utrzymać, dałabym sobie uciąć głowę, że 75% niewidomych lub słabowidzących / nieważne jakich wybrałoby beztroskie życie. Taka jest ludzka natura i nie można siebie oszukiwać unosząc się tą dumą i honorem, które z dumą i honorem nie mają nic wspólnego. Może to wynika z tego, że udowadnianie swojej przydatności weszło już każdemu w krew...
--
Ale to Ty jesteś. I fajnie. Niestety nie jesteśmy sami w takiej postawie.
-- (mustafa):
Oczywiście, że nie.
Nie masz pewności co będzie za pięć lat (poniekąd sama o tym wspomniałaś), więc jak się da to się bierze i pracuje się, żeby jak największe oszczędności mieć. Poza tym, jeśli to nie praca zdalna to przy okazji można poznać kilka nowych osób.
Ja głowy bym nie ryzykował.
--
-- (mustafa):
Oczywiście, że nie.
Nie masz pewności co będzie za pięć lat (poniekąd sama o tym wspomniałaś), więc jak się da to się bierze i pracuje się, żeby jak największe oszczędności mieć. Poza tym, jeśli to nie praca zdalna to przy okazji można poznać kilka nowych osób.
Ja głowy bym nie ryzykował.
--
1 likes
Tylko,że to coś jest w konkretnych ludziacha nie w świadczeniach.
Po prostu jesteśmy różni i jednym będą świadczenia wystarczyć a inni i tak będą pracować i to nie tylko o osoby niepełnosprawne chodzi tylko tak ogólnie.
-- (Julitka):
Ale Ty właśnie potwierdziłaś moje obawy związane z podniesieniem świadczeń, zamiast je rozwiać. Bo skoro wybralibyśmy beztroskie życie, to chyba jednak coś jest nie tak, no nie?
-- (camila):
No dobrze dobrze. :D
Ale - gdyby świadczenia były na tyle wysokie, że dałoby fsię z nich utrzymać, dałabym sobie uciąć głowę, że 75% niewidomych lub słabowidzących / nieważne jakich wybrałoby beztroskie życie. Taka jest ludzka natura i nie można siebie oszukiwać unosząc się tą dumą i honorem, które z dumą i honorem nie mają nic wspólnego. Może to wynika z tego, że udowadnianie swojej przydatności weszło już każdemu w krew...
--
--
Po prostu jesteśmy różni i jednym będą świadczenia wystarczyć a inni i tak będą pracować i to nie tylko o osoby niepełnosprawne chodzi tylko tak ogólnie.
-- (Julitka):
Ale Ty właśnie potwierdziłaś moje obawy związane z podniesieniem świadczeń, zamiast je rozwiać. Bo skoro wybralibyśmy beztroskie życie, to chyba jednak coś jest nie tak, no nie?
-- (camila):
No dobrze dobrze. :D
Ale - gdyby świadczenia były na tyle wysokie, że dałoby fsię z nich utrzymać, dałabym sobie uciąć głowę, że 75% niewidomych lub słabowidzących / nieważne jakich wybrałoby beztroskie życie. Taka jest ludzka natura i nie można siebie oszukiwać unosząc się tą dumą i honorem, które z dumą i honorem nie mają nic wspólnego. Może to wynika z tego, że udowadnianie swojej przydatności weszło już każdemu w krew...
--
--
7 likes
A ja tam nie mam nic przeciwko leżeniu brzuchem do góry, bo w sumie jak mam wystarczająco dużo to i na cholerę się szarpać dodatkowo. Co prawda osobiście raczej mam życiową pasję, którą rozwijałbym tak czy inaczej, ale raczej już nie z nastawieniem na wyciągnięcie z niej pieniędzy tylko pasja dla pasji.
Problemów z tym widzę dwa. Po pierwsze im mniej niewidomych pracuje tym mniejsza jest świadomość wśród pracodawców, że się da. W Storybox byłem pierwszym zupełnie niewidomym pracownikiem i nikt nie był w stanie powiedzieć co jest dostępne, co nie jest więc musiałem sam dochodzić do różnych rzeczy. Teraz jest inaczej, bo nas już kilku tam niewidomych pracuje i jeśli ktoś nowy przychodzi to na dzień dobry ma szkolenie z Reapera, jakieś szablony ścieżek itp. To spore ułatwienie i podejrzewam, że jest kilka osób, które mogłyby nie dać rady w sytuacji gdyby zaczynały od zera, ale dzięki tym szkoleniom obyło się bez większych trudności.
Takich firm, które nagrywają audiobooki jest dużo więcej, ale w ilu z nich nie przyjmą niewidomych, bo nie wiedzą, czy raczej wiedzą, że się nie da? to jest dokładnie taka sama robota, ale masa ludzi jest przekonanych, że niewidomy tego nie uciągnie, bo przecież nie może czytać wskaźników chociażby, wykresy też nie mogą być dostępne. To są logiczne wnioski oparte na zdroworozsądkowym myśleniu, bo to wszystko jest raczej potrzebne, a co najmniej mocno przydatne.
Znajomy szukał pracy jako informatyk i co najmniej w jednym miejscu go nie przyjęli, bo tam są schody i jak się niewidomy przewróci to oni nie chcą za to odpowiadać. Do tego sprzeczne informacje odnośnie dofinansowań do stanowisk pracy np, że dofinansowanie jest, ale tylko jeśli stanowisko będzie przystosowane, w dodatku w jakiś określony sposób typu, że ma być winda, a jeśli takowej brak to dofinansowania nie będzie. Tak rzekł święty dział prawny więc sprawa zamknięta.
Po drugie pieniądze. Jeśli państwo da ileś do ręki niewidomym, będzie siłą rzeczy mniej na ewentualne organizacje, które jak do tej pory radzą sobie dość słabo, które mają za zadanie poprawy sytuacji na rynku pracy. Czy dodatkowy zastrzyk gotówki coś da, tego nie wiem, ale jest to jakoś możliwe.
W ogóle ciekawe jest to, że tyle osób marzy o pieniądzach za to, że są niepełnosprawni. Dyskutują na ten temat, chociaż tak po prawdzie to nie bardzo mają cokolwiek realnego do powiedzenia, a nikt nie marzy sobie co to by było gdyby tak ktoś się na poważnie zajął rynkiem pracy. Innymi słowy nie ma pracy to cóż... nie ma i trudno. Kasy za mało, o niee, to trza już teraz zmienić! w dodatku niekoniecznie przez więcej możliwości zarobkowania tylko tak zwyczajnie dajcie mnie, bo ja ślepy.
Problemów z tym widzę dwa. Po pierwsze im mniej niewidomych pracuje tym mniejsza jest świadomość wśród pracodawców, że się da. W Storybox byłem pierwszym zupełnie niewidomym pracownikiem i nikt nie był w stanie powiedzieć co jest dostępne, co nie jest więc musiałem sam dochodzić do różnych rzeczy. Teraz jest inaczej, bo nas już kilku tam niewidomych pracuje i jeśli ktoś nowy przychodzi to na dzień dobry ma szkolenie z Reapera, jakieś szablony ścieżek itp. To spore ułatwienie i podejrzewam, że jest kilka osób, które mogłyby nie dać rady w sytuacji gdyby zaczynały od zera, ale dzięki tym szkoleniom obyło się bez większych trudności.
Takich firm, które nagrywają audiobooki jest dużo więcej, ale w ilu z nich nie przyjmą niewidomych, bo nie wiedzą, czy raczej wiedzą, że się nie da? to jest dokładnie taka sama robota, ale masa ludzi jest przekonanych, że niewidomy tego nie uciągnie, bo przecież nie może czytać wskaźników chociażby, wykresy też nie mogą być dostępne. To są logiczne wnioski oparte na zdroworozsądkowym myśleniu, bo to wszystko jest raczej potrzebne, a co najmniej mocno przydatne.
Znajomy szukał pracy jako informatyk i co najmniej w jednym miejscu go nie przyjęli, bo tam są schody i jak się niewidomy przewróci to oni nie chcą za to odpowiadać. Do tego sprzeczne informacje odnośnie dofinansowań do stanowisk pracy np, że dofinansowanie jest, ale tylko jeśli stanowisko będzie przystosowane, w dodatku w jakiś określony sposób typu, że ma być winda, a jeśli takowej brak to dofinansowania nie będzie. Tak rzekł święty dział prawny więc sprawa zamknięta.
Po drugie pieniądze. Jeśli państwo da ileś do ręki niewidomym, będzie siłą rzeczy mniej na ewentualne organizacje, które jak do tej pory radzą sobie dość słabo, które mają za zadanie poprawy sytuacji na rynku pracy. Czy dodatkowy zastrzyk gotówki coś da, tego nie wiem, ale jest to jakoś możliwe.
W ogóle ciekawe jest to, że tyle osób marzy o pieniądzach za to, że są niepełnosprawni. Dyskutują na ten temat, chociaż tak po prawdzie to nie bardzo mają cokolwiek realnego do powiedzenia, a nikt nie marzy sobie co to by było gdyby tak ktoś się na poważnie zajął rynkiem pracy. Innymi słowy nie ma pracy to cóż... nie ma i trudno. Kasy za mało, o niee, to trza już teraz zmienić! w dodatku niekoniecznie przez więcej możliwości zarobkowania tylko tak zwyczajnie dajcie mnie, bo ja ślepy.
1 likes
Polać!
-- (tomecki):
A ja tam nie mam nic przeciwko leżeniu brzuchem do góry, bo w sumie jak mam wystarczająco dużo to i na cholerę się szarpać dodatkowo. Co prawda osobiście raczej mam życiową pasję, którą rozwijałbym tak czy inaczej, ale raczej już nie z nastawieniem na wyciągnięcie z niej pieniędzy tylko pasja dla pasji.
Problemów z tym widzę dwa. Po pierwsze im mniej niewidomych pracuje tym mniejsza jest świadomość wśród pracodawców, że się da. W Storybox byłem pierwszym zupełnie niewidomym pracownikiem i nikt nie był w stanie powiedzieć co jest dostępne, co nie jest więc musiałem sam dochodzić do różnych rzeczy. Teraz jest inaczej, bo nas już kilku tam niewidomych pracuje i jeśli ktoś nowy przychodzi to na dzień dobry ma szkolenie z Reapera, jakieś szablony ścieżek itp. To spore ułatwienie i podejrzewam, że jest kilka osób, które mogłyby nie dać rady w sytuacji gdyby zaczynały od zera, ale dzięki tym szkoleniom obyło się bez większych trudności.
Takich firm, które nagrywają audiobooki jest dużo więcej, ale w ilu z nich nie przyjmą niewidomych, bo nie wiedzą, czy raczej wiedzą, że się nie da? to jest dokładnie taka sama robota, ale masa ludzi jest przekonanych, że niewidomy tego nie uciągnie, bo przecież nie może czytać wskaźników chociażby, wykresy też nie mogą być dostępne. To są logiczne wnioski oparte na zdroworozsądkowym myśleniu, bo to wszystko jest raczej potrzebne, a co najmniej mocno przydatne.
Znajomy szukał pracy jako informatyk i co najmniej w jednym miejscu go nie przyjęli, bo tam są schody i jak się niewidomy przewróci to oni nie chcą za to odpowiadać. Do tego sprzeczne informacje odnośnie dofinansowań do stanowisk pracy np, że dofinansowanie jest, ale tylko jeśli stanowisko będzie przystosowane, w dodatku w jakiś określony sposób typu, że ma być winda, a jeśli takowej brak to dofinansowania nie będzie. Tak rzekł święty dział prawny więc sprawa zamknięta.
Po drugie pieniądze. Jeśli państwo da ileś do ręki niewidomym, będzie siłą rzeczy mniej na ewentualne organizacje, które jak do tej pory radzą sobie dość słabo, które mają za zadanie poprawy sytuacji na rynku pracy. Czy dodatkowy zastrzyk gotówki coś da, tego nie wiem, ale jest to jakoś możliwe.
W ogóle ciekawe jest to, że tyle osób marzy o pieniądzach za to, że są niepełnosprawni. Dyskutują na ten temat, chociaż tak po prawdzie to nie bardzo mają cokolwiek realnego do powiedzenia, a nikt nie marzy sobie co to by było gdyby tak ktoś się na poważnie zajął rynkiem pracy. Innymi słowy nie ma pracy to cóż... nie ma i trudno. Kasy za mało, o niee, to trza już teraz zmienić! w dodatku niekoniecznie przez więcej możliwości zarobkowania tylko tak zwyczajnie dajcie mnie, bo ja ślepy.
--
-- (tomecki):
A ja tam nie mam nic przeciwko leżeniu brzuchem do góry, bo w sumie jak mam wystarczająco dużo to i na cholerę się szarpać dodatkowo. Co prawda osobiście raczej mam życiową pasję, którą rozwijałbym tak czy inaczej, ale raczej już nie z nastawieniem na wyciągnięcie z niej pieniędzy tylko pasja dla pasji.
Problemów z tym widzę dwa. Po pierwsze im mniej niewidomych pracuje tym mniejsza jest świadomość wśród pracodawców, że się da. W Storybox byłem pierwszym zupełnie niewidomym pracownikiem i nikt nie był w stanie powiedzieć co jest dostępne, co nie jest więc musiałem sam dochodzić do różnych rzeczy. Teraz jest inaczej, bo nas już kilku tam niewidomych pracuje i jeśli ktoś nowy przychodzi to na dzień dobry ma szkolenie z Reapera, jakieś szablony ścieżek itp. To spore ułatwienie i podejrzewam, że jest kilka osób, które mogłyby nie dać rady w sytuacji gdyby zaczynały od zera, ale dzięki tym szkoleniom obyło się bez większych trudności.
Takich firm, które nagrywają audiobooki jest dużo więcej, ale w ilu z nich nie przyjmą niewidomych, bo nie wiedzą, czy raczej wiedzą, że się nie da? to jest dokładnie taka sama robota, ale masa ludzi jest przekonanych, że niewidomy tego nie uciągnie, bo przecież nie może czytać wskaźników chociażby, wykresy też nie mogą być dostępne. To są logiczne wnioski oparte na zdroworozsądkowym myśleniu, bo to wszystko jest raczej potrzebne, a co najmniej mocno przydatne.
Znajomy szukał pracy jako informatyk i co najmniej w jednym miejscu go nie przyjęli, bo tam są schody i jak się niewidomy przewróci to oni nie chcą za to odpowiadać. Do tego sprzeczne informacje odnośnie dofinansowań do stanowisk pracy np, że dofinansowanie jest, ale tylko jeśli stanowisko będzie przystosowane, w dodatku w jakiś określony sposób typu, że ma być winda, a jeśli takowej brak to dofinansowania nie będzie. Tak rzekł święty dział prawny więc sprawa zamknięta.
Po drugie pieniądze. Jeśli państwo da ileś do ręki niewidomym, będzie siłą rzeczy mniej na ewentualne organizacje, które jak do tej pory radzą sobie dość słabo, które mają za zadanie poprawy sytuacji na rynku pracy. Czy dodatkowy zastrzyk gotówki coś da, tego nie wiem, ale jest to jakoś możliwe.
W ogóle ciekawe jest to, że tyle osób marzy o pieniądzach za to, że są niepełnosprawni. Dyskutują na ten temat, chociaż tak po prawdzie to nie bardzo mają cokolwiek realnego do powiedzenia, a nikt nie marzy sobie co to by było gdyby tak ktoś się na poważnie zajął rynkiem pracy. Innymi słowy nie ma pracy to cóż... nie ma i trudno. Kasy za mało, o niee, to trza już teraz zmienić! w dodatku niekoniecznie przez więcej możliwości zarobkowania tylko tak zwyczajnie dajcie mnie, bo ja ślepy.
--
2 likes
Ultra sensowny post. Pytanie, ile nagle prac okazało by się możliwych i dostępnych, gdyby tak z połowa nas pracowała. A ze storyboxem dobry przykład. Znałeś na tyle temat, że można było samemu sobie wiele rzeczy dostosować.
-- (tomecki):
A ja tam nie mam nic przeciwko leżeniu brzuchem do góry, bo w sumie jak mam wystarczająco dużo to i na cholerę się szarpać dodatkowo. Co prawda osobiście raczej mam życiową pasję, którą rozwijałbym tak czy inaczej, ale raczej już nie z nastawieniem na wyciągnięcie z niej pieniędzy tylko pasja dla pasji.
Problemów z tym widzę dwa. Po pierwsze im mniej niewidomych pracuje tym mniejsza jest świadomość wśród pracodawców, że się da. W Storybox byłem pierwszym zupełnie niewidomym pracownikiem i nikt nie był w stanie powiedzieć co jest dostępne, co nie jest więc musiałem sam dochodzić do różnych rzeczy. Teraz jest inaczej, bo nas już kilku tam niewidomych pracuje i jeśli ktoś nowy przychodzi to na dzień dobry ma szkolenie z Reapera, jakieś szablony ścieżek itp. To spore ułatwienie i podejrzewam, że jest kilka osób, które mogłyby nie dać rady w sytuacji gdyby zaczynały od zera, ale dzięki tym szkoleniom obyło się bez większych trudności.
Takich firm, które nagrywają audiobooki jest dużo więcej, ale w ilu z nich nie przyjmą niewidomych, bo nie wiedzą, czy raczej wiedzą, że się nie da? to jest dokładnie taka sama robota, ale masa ludzi jest przekonanych, że niewidomy tego nie uciągnie, bo przecież nie może czytać wskaźników chociażby, wykresy też nie mogą być dostępne. To są logiczne wnioski oparte na zdroworozsądkowym myśleniu, bo to wszystko jest raczej potrzebne, a co najmniej mocno przydatne.
Znajomy szukał pracy jako informatyk i co najmniej w jednym miejscu go nie przyjęli, bo tam są schody i jak się niewidomy przewróci to oni nie chcą za to odpowiadać. Do tego sprzeczne informacje odnośnie dofinansowań do stanowisk pracy np, że dofinansowanie jest, ale tylko jeśli stanowisko będzie przystosowane, w dodatku w jakiś określony sposób typu, że ma być winda, a jeśli takowej brak to dofinansowania nie będzie. Tak rzekł święty dział prawny więc sprawa zamknięta.
Po drugie pieniądze. Jeśli państwo da ileś do ręki niewidomym, będzie siłą rzeczy mniej na ewentualne organizacje, które jak do tej pory radzą sobie dość słabo, które mają za zadanie poprawy sytuacji na rynku pracy. Czy dodatkowy zastrzyk gotówki coś da, tego nie wiem, ale jest to jakoś możliwe.
W ogóle ciekawe jest to, że tyle osób marzy o pieniądzach za to, że są niepełnosprawni. Dyskutują na ten temat, chociaż tak po prawdzie to nie bardzo mają cokolwiek realnego do powiedzenia, a nikt nie marzy sobie co to by było gdyby tak ktoś się na poważnie zajął rynkiem pracy. Innymi słowy nie ma pracy to cóż... nie ma i trudno. Kasy za mało, o niee, to trza już teraz zmienić! w dodatku niekoniecznie przez więcej możliwości zarobkowania tylko tak zwyczajnie dajcie mnie, bo ja ślepy.
--
-- (tomecki):
A ja tam nie mam nic przeciwko leżeniu brzuchem do góry, bo w sumie jak mam wystarczająco dużo to i na cholerę się szarpać dodatkowo. Co prawda osobiście raczej mam życiową pasję, którą rozwijałbym tak czy inaczej, ale raczej już nie z nastawieniem na wyciągnięcie z niej pieniędzy tylko pasja dla pasji.
Problemów z tym widzę dwa. Po pierwsze im mniej niewidomych pracuje tym mniejsza jest świadomość wśród pracodawców, że się da. W Storybox byłem pierwszym zupełnie niewidomym pracownikiem i nikt nie był w stanie powiedzieć co jest dostępne, co nie jest więc musiałem sam dochodzić do różnych rzeczy. Teraz jest inaczej, bo nas już kilku tam niewidomych pracuje i jeśli ktoś nowy przychodzi to na dzień dobry ma szkolenie z Reapera, jakieś szablony ścieżek itp. To spore ułatwienie i podejrzewam, że jest kilka osób, które mogłyby nie dać rady w sytuacji gdyby zaczynały od zera, ale dzięki tym szkoleniom obyło się bez większych trudności.
Takich firm, które nagrywają audiobooki jest dużo więcej, ale w ilu z nich nie przyjmą niewidomych, bo nie wiedzą, czy raczej wiedzą, że się nie da? to jest dokładnie taka sama robota, ale masa ludzi jest przekonanych, że niewidomy tego nie uciągnie, bo przecież nie może czytać wskaźników chociażby, wykresy też nie mogą być dostępne. To są logiczne wnioski oparte na zdroworozsądkowym myśleniu, bo to wszystko jest raczej potrzebne, a co najmniej mocno przydatne.
Znajomy szukał pracy jako informatyk i co najmniej w jednym miejscu go nie przyjęli, bo tam są schody i jak się niewidomy przewróci to oni nie chcą za to odpowiadać. Do tego sprzeczne informacje odnośnie dofinansowań do stanowisk pracy np, że dofinansowanie jest, ale tylko jeśli stanowisko będzie przystosowane, w dodatku w jakiś określony sposób typu, że ma być winda, a jeśli takowej brak to dofinansowania nie będzie. Tak rzekł święty dział prawny więc sprawa zamknięta.
Po drugie pieniądze. Jeśli państwo da ileś do ręki niewidomym, będzie siłą rzeczy mniej na ewentualne organizacje, które jak do tej pory radzą sobie dość słabo, które mają za zadanie poprawy sytuacji na rynku pracy. Czy dodatkowy zastrzyk gotówki coś da, tego nie wiem, ale jest to jakoś możliwe.
W ogóle ciekawe jest to, że tyle osób marzy o pieniądzach za to, że są niepełnosprawni. Dyskutują na ten temat, chociaż tak po prawdzie to nie bardzo mają cokolwiek realnego do powiedzenia, a nikt nie marzy sobie co to by było gdyby tak ktoś się na poważnie zajął rynkiem pracy. Innymi słowy nie ma pracy to cóż... nie ma i trudno. Kasy za mało, o niee, to trza już teraz zmienić! w dodatku niekoniecznie przez więcej możliwości zarobkowania tylko tak zwyczajnie dajcie mnie, bo ja ślepy.
--
3 likes
Tyle, że żeby pracować, to ktoś musi nam tę pracę dać. Potem można pokazywać, co się potrafi, ale najpierw ktoś musi uwierzyć, że wogóle warto spróbować.
W przypadku StoryBoxa, o ile mnie pamięć nie myli to też wcale nie było takie proste. Pamiętam, jak rozmawiałem o tym, żeby dać pracę niewidomym z jednym z realizatorów. Realizator był słabowidzący, więc też teoretycznie powinien rozumieć problemy niewidomych i co? I w pierwszym momencie stwierdził, że w sumie to on to kiepsko widzi, żeby niewidomy mógł realizować książki. Co dopiero mają powiedzieć ludzie, którzy nie widzieli niewidomego w akcji nigdy przy komputerze i tego, jak sobie jest w stanie poradzić? Teraz w storyboxie pracuje ileś osób niewidomych i super, że jest taka praca, która jest rzeczywistą pracą, generującą zyski, dającą konkretną wartość. Sęk tylko w tym, że tam na początku pojawił się człowiek, który jest jednym z lepszych niewidomych specjalistów od dźwięku w Polsce i dźwiękowi poświęcił w zasadzie całe swoje życie. Ilu takich niewidomych pasjonatów poszczególnych dziedzin jest, żeby przecierać szlaki?
W przypadku StoryBoxa, o ile mnie pamięć nie myli to też wcale nie było takie proste. Pamiętam, jak rozmawiałem o tym, żeby dać pracę niewidomym z jednym z realizatorów. Realizator był słabowidzący, więc też teoretycznie powinien rozumieć problemy niewidomych i co? I w pierwszym momencie stwierdził, że w sumie to on to kiepsko widzi, żeby niewidomy mógł realizować książki. Co dopiero mają powiedzieć ludzie, którzy nie widzieli niewidomego w akcji nigdy przy komputerze i tego, jak sobie jest w stanie poradzić? Teraz w storyboxie pracuje ileś osób niewidomych i super, że jest taka praca, która jest rzeczywistą pracą, generującą zyski, dającą konkretną wartość. Sęk tylko w tym, że tam na początku pojawił się człowiek, który jest jednym z lepszych niewidomych specjalistów od dźwięku w Polsce i dźwiękowi poświęcił w zasadzie całe swoje życie. Ilu takich niewidomych pasjonatów poszczególnych dziedzin jest, żeby przecierać szlaki?
Edited
3 likes
Tylko w sumie Twój wpis, @midzi, tak naprawdę tylko potwierdza opinię Tomeckiego. Bo im większe świadczenia, tym mniejsza chęć do pracy.
Z kolei za mniejszą chęcią do pracy idzie mniej niewidomych pracowników, czyli jeszcze mniejsza świadomość co do naszych możliwości. Siłą rzeczy statystycznie specjalistów będzie jeszcze mniej, a więc osoby, które chcą pracować, będą miały ku temu jeszcze mniejszą sposobność.
No i tak, jak powiedział Tomecki, wciąż nikt się nie zastanawia nad tym, że zamiast zwiększać świadczenia, można uświadamiać pracodawców, robić pożądne, a nie iluzoryczne kursy itd.
Z kolei za mniejszą chęcią do pracy idzie mniej niewidomych pracowników, czyli jeszcze mniejsza świadomość co do naszych możliwości. Siłą rzeczy statystycznie specjalistów będzie jeszcze mniej, a więc osoby, które chcą pracować, będą miały ku temu jeszcze mniejszą sposobność.
No i tak, jak powiedział Tomecki, wciąż nikt się nie zastanawia nad tym, że zamiast zwiększać świadczenia, można uświadamiać pracodawców, robić pożądne, a nie iluzoryczne kursy itd.
1 likes
@pajper, a na jakiej podstawie wniosek, że im większe świadczenia, tym mniejsza chęć do pracy? Tylko please, nie na zdrowy rozsądek, bo na zdrowy rozsądek to mamy to, o czym pisał Tomecki, niewidomy sobie nie poradzi z nagrywaniem książek. ;-) W tej dyskusji mam wrażenie, że każdy z tego samego zestawu danych wyciąga zupełnie różne wnioski i w sumie jest to ciekawe.
3 likes
Z życia. Myślę, że wszyscy znamy przykłady osób, które twierdziły, jak to nie ma pracy, ale gdy sytuacja życiowa się zmieniła i zostały zmuszone do poszukania tej pracy, nagle się znalazła.
To dość naturalne, że jeśli nas stać na nasze potrzeby, dla wielu praca nie jest na szczycie listy marzeń, szczególnie, gdy zawalczenie o nią jest tak trudne.
Ja uważam, że jeśli czegoś potrzeba, to:
1. Porządnego poziomu edukacji.
Skoro już są ośrodki, to niech po technikach dla niewidomych wychodzą prawdziwi specjaliści. Nie rozumiem sytuacji, gdy po tyfloinformatyce ktoś nie potrafi przeinstalować systemu operacyjnego.
Obecnie ośrodki trzymają ludzi jak najdłużej, bo za każdym uczniem idą pieniądze, prestiż. Lepiej pokazywać bezradnych niewidomych i na litość łapać darowizny, niż przekonywać, że niewidomy sam sobie poradzi.
Tym czasem, niestety, powinno być odwrotnie. Osoby po takich szkołach powinny mieć umiejętności i umieć mówić o tych umiejętnościach.
2. Dobrego poradnictwa zawodowego.
"Jak niewidomy, to masażysta" - ile razy to słyszałem.
Wielu niewidomych idzie na jakieś studia, bo coś trzeba zrobić, względnie trzyma się ośrodka i robi kolejne studium bez pomysłu na siebie. To jest szeroki problem. Brakuje takiego pomysłu, planu na życie. A potem, rzeczywiście, trudno znaleźć pracę, bo niewiele ma się atutów i doświadczenia.
3. Kampanii społecznych.
Pokazywania samodzielnych niepełnosprawnych, różnych wykonywanych przez nich prac.
To dość naturalne, że jeśli nas stać na nasze potrzeby, dla wielu praca nie jest na szczycie listy marzeń, szczególnie, gdy zawalczenie o nią jest tak trudne.
Ja uważam, że jeśli czegoś potrzeba, to:
1. Porządnego poziomu edukacji.
Skoro już są ośrodki, to niech po technikach dla niewidomych wychodzą prawdziwi specjaliści. Nie rozumiem sytuacji, gdy po tyfloinformatyce ktoś nie potrafi przeinstalować systemu operacyjnego.
Obecnie ośrodki trzymają ludzi jak najdłużej, bo za każdym uczniem idą pieniądze, prestiż. Lepiej pokazywać bezradnych niewidomych i na litość łapać darowizny, niż przekonywać, że niewidomy sam sobie poradzi.
Tym czasem, niestety, powinno być odwrotnie. Osoby po takich szkołach powinny mieć umiejętności i umieć mówić o tych umiejętnościach.
2. Dobrego poradnictwa zawodowego.
"Jak niewidomy, to masażysta" - ile razy to słyszałem.
Wielu niewidomych idzie na jakieś studia, bo coś trzeba zrobić, względnie trzyma się ośrodka i robi kolejne studium bez pomysłu na siebie. To jest szeroki problem. Brakuje takiego pomysłu, planu na życie. A potem, rzeczywiście, trudno znaleźć pracę, bo niewiele ma się atutów i doświadczenia.
3. Kampanii społecznych.
Pokazywania samodzielnych niepełnosprawnych, różnych wykonywanych przez nich prac.
1 likes
Argument z życia to właśnie taki zdrowy rozsądek, niestety. Każdy zna różne sytuacje, więc tu się można licytować. Co do proponowanych przez Ciebie rozwiązań, to wszystko ładnie, pięknie. Sęk tylko w tym, że to plan na lata. A co z ludźmi, którzy żyją tu i teraz i mają problem? Decyzja o podniesieniu świadczeń to kwestia jednego podpisu, wdrożenie tego, o czym piszesz jest może i lepszym, ale rozwiązaniem, którego nie wdrożysz z dnia na dzień.