Transcription
Tak, to się zdarza. Mój taki znajomy, jak wynajmowaliśmy mieszkanie, miał taką manię, a propos, jak leżał jakoś gdzieś tam dycha, czy coś, to miał manię tego jakby za chrzenienia.
Kiedyś było coś takiego, że brat go wysłał do sklepu, no po jakieś tam rzeczy do imprezy, tak siedzieliśmy, chyba były jego urodziny, tego brata, tego kolegi.
No i on wziął tą kasę całą i zgarnął tak cicho, żeby nikt nie widział tą dychę.
No i później była taka sytuacja, że rano kolega mówi, że tu była dycha na chleb, gdzie nie ma.
A, zgubiłeś, zgubiłeś, zgubiłeś, upiłeś się, zgubiłeś, szalałeś gdzieś, tańczyłeś i zgubiłeś tą dychę.
No to tamten w sumie w to uwierzył, no rzeczywiście, może i tą dychę zgubiłem, bo tańczył, wtedy rzeczywiście.
No i wtedy włączyłem jakieś piosenki i myślę, a może, może.
A potem się okazało, on się przyznał, że on tą dychę wziął, bo mu było mało alkoholu.
No i była sytuacja też z moją kartą kiedyś, co go tak wrobiłem, że on do tej pory, jak ja tam jestem w Krakowie, to on się boi w ogóle mojej karty ruszać.
Bo ja mówię mu, słuchaj, no to idź do sklepu, weź kup to, co masz kupić, no i okej.
On mówi, eee, coś tam, coś tam, nie pójdzie, bo mu się nie chce.
Ja mówię, dobrze, tylko że ja akurat robię coś innego.
Nie pójdę do sklepu, bo potem zamkną.
No to wziął kartę, ja mówię tylko tak, pamiętaj, ja będę wiedział, co ty kupiłeś, dosłownie z karty, gdzie i nawet będę wiedział, co.
Oczywiście tak nie ma, no bo będę na przykład wiedział, że jest w sklepach, że nie wiem, w takim, takim sklepie, tyle i tyle, ale nie co.
Mówi, a jak to, to będzie wiedział, że ja kupiłem cztery piwa, cztery?
No będę wiedział, pokaże mi to w internecie.
I od tej pory, jak tam jestem, to on się boi tykać mojej karty, bo...
Myśli, że rzeczywiście ja będę wiedział, że ja będę wiedział, że on na przykład kupił sobie takie i takie piwa.
Tak go do tego stopnia go wkręciłem, koleś przed siedemdziesiątką, więc to po prostu łatwo mi uwierzył.