Transcription
Dzięki bardzo, Mati, za twoje historie. Zdecydowanie poprawiły mój nastrój.
Dzięki bardzo, Mati, za twoje historie. Zdecydowanie poprawiły mój nastrój.
Ja to ostatnio jakoś rzadko kiedy na jakiekolwiek imprezy chodzę, aczkolwiek coś tam się zdarzy, ale to już nie jest to co było kiedyś, bo kiedyś to tam się chodziło na różnego rodzaju imprezki, jakieś tam się jaja odwalało. No tak teraz już to po prostu im bardziej człowiek dorasta, tym coraz mniej mu się chce imprezować, coraz mniej. I tak chyba właściwie na to wygląda w moim przypadku, bo kiedyś to naprawdę w dzień w dzień jakieś tam imprezki były, tak teraz już zaczynam zupełnie, że tak powiem skupiać się na czymś innym. I tak to właściwie wyglądać zaczyna. Czasami po klubach jeździłem, a tak jak mówię teraz to już tak sporadycznie.
no to masz rację, że z wiekiem człowiek imprezować przestaje u mnie jest to samo chodziłem do szkoły, imprezowałem czasami zdarzało się, że 2-3 dni szkoły zawaliłem, bo tak imprezowałem a potem trzeba było nadrabiać a teraz z wiekiem zmieniają się priorytety teraz w sumie mam inne jakby cele imprezy spadły na któryś tam plan jak impreza będzie raz na pół roku u mnie to jest w sumie dobrze ostatnia była w Sylwestra teraz może coś się szykuje w lipcu no to taki odstęp trochę długi
Co do imprez, też tak właśnie swego czasu miałem i też bardzo sporo razy szkołę zawalałem, bo albo się, że tak powiem, popiło i to sporo, albo co innego, zawsze jak byłem młodszy, to znajdowałem jakąś okazję, żeby się tylko napić i poimprezować. Ale teraz jak z wiekiem, jak już się ma te prawie dwadzieścia parę lat, czy tak powiem, to już człowiek po prostu przestaje to człowieka bawić. Ja z taką ostatnią imprezę, jaką miałem, to akurat tak się niefortunnie złożyło, że również miałem Sylwestra. A czy teraz coś się szykuje? No chyba jak na razie nic się za specjalnie nie szykuje. Teraz? W sumie od bardzo dłuższego czasu po prostu skupiam się na czymś innym, jakieś szkolenia, staram się robić w różnych projektach, zaczynam uczestniczyć powoli. Także tutaj jeszcze co mogę na ten temat powiedzieć, to ewentualnie to, że po prostu z wiekiem ludzie dorastają i inni dorastają wcześniej i przestają aż tak imprezować, że jeszcze inni potrzebują troszkę więcej czasu. Więc chyba... No chyba to jak na razie tyle, co chciałem w tym wątku powiedzieć.
No to prawda, no ja to samo w sumie robiłem, że nie iść do szkoły poimprezować, czasami zdarzało się, imprezowało się trzy, cztery dni, no i później no to wielkie, jak to się mówi, umieranie, dlatego na przykład właśnie zrezygnowałem z imprez, no bo tak jeden kasa szła i to szczerze powiedziawszy gruba, potężna kasa. Druga sprawa, no bo można powiedzieć dni uciekały, gdzie może było coś ciekawego zrobić i szczerze powiedziawszy nie wiem czy coś, a siedziało się, imprezowało się, a potem to już się piło, bo się źle czuło i żeby się jakoś nieźle czuć. No a właśnie trzecia sprawa, żeby potem się nie czuć źle przez kolejne cztery dni po trzydniowej popijawie, bo i tak czasami się zdarzało. No teraz to ja w sumie szkolenia, masaż, a najbardziej to nad czym się skupiłem, to nad jazdą, gdzie w ogóle jazdą, no jeżdżeniem wszędzie i nagrywaniem wszystkich różnych rzeczy z rejestratorem dźwięku. Jeżdżę w różne dziwne miejsca, nagrywam wszystko co się da i zbieram taką bibliotekę.
No ja powiem tak. Fakt faktem kasy szło sporo i tego nie można zaprzeczyć. Jak się imprezowało sam po prostu wydawałem to masakryczne ilości pieniędzy. A najlepsze zawsze było to, że poimprezowało się, budziłem się z kacem. No i co? Żeby kaca nie mieć to oczywiście jedno piwko na rozgonienie kaca i tak drugie i tak trzecie i tak w dzień, w dzień praktycznie i tak to wyglądało przez bardzo długi okres czasu. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jak się tak imprezuje bez przerwy. To dni nie dość, że uciekają, to dodatkowo jeszcze za bardzo potem nie pamiętasz jaki jest dzień tygodnia. To jest dopiero przerąbane. Jak sobie nagle zdajesz sprawę, o Jezus Maria ile to czasu upłynęło. Co ja przez te parę dni robiłem? No i tu jest jeszcze inny dylemat, bo... Zdajesz sobie sprawę z tego, że po prostu ty nie pamiętasz co robiłeś przez te parę dni. Nie jesteś sobie tego w stanie po prostu jakoś przypomnieć. Więc tak to właśnie wygląda.
Nie no, to z dnia mi tygodnia to ja tak nie miałem, że nie wiedziałem co jest po czym, tylko mi się czasami zdarzało dziura w pamięci, no na przykład siedziałem sobie u sąsiada na górze, a potem obudziłem się o czwartej u siebie, wszystko poustawiane, piecyki włączone, bo to był jeszcze kwiecień na przykład zimny czy coś, drzwi zamknięte, boiler włączony, iPhone podłączony do ładowarki, kola się znalazła jakaś, w plecaku jakieś wódki się znalazły. No okazało się, że ja o 5 w nocy byłem w sklepie, ale tego nie pamiętam, no ciekawie, szczerze powiedziawszy, no i później co, no to tak samo, w sumie jedną, drugie, trzecie piwo, żeby tam kasa zabić, albo jedna trzecia, druga flaszka tej setki i dwusetki i tak się potem, kolejny dzień, kolejny dzień, a kasa szła. No na przykład tak teraz patrzę z perspektywy czasu, zamiast tak imprezować, to mogłem sobie binał dalki kupić, no ale wolało się szaleć, a teraz trzeba cierpieć i zbierać, bo wcześniej się trochę lepiej z kasą się stało, teraz się stoi gorzej i teraz się zachciało mikrofonów, a wcześniej się nie chciało. No i tak w sumie dużo może było też liczyć, że a, mogło się kupić to, mogło się kupić to, mogło się kupić to, a jednak się nie kupiło, tylko się w sumie przeimprezowało.
Nie no, ja też tak miałem często, że była jakaś gruba impreza, że tak powiem i nagle pijemy i nagle mi się film urywa i po prostu ja nie pamiętam już nic, po czym nagle budzę się parę godzin później w łóżku otulony pod kołderką, kocykiem i temu podobne. A łeb to po prostu przypomina bombę. Taki ból niesamowity i zawsze musiałem mieć rosołek, żeby jakoś do siebie dojść nawet, ale to czasami się zdarzały takie sytuacje, że głowa bolała po takiej imprezie. Także robiło się swego czasu, robiło, ale trzeba uwolnić. Ja uważam powiedzieć stop, bo tak dalej to wiesz, nie można.
Ja to samo uważam. Trzeba w końcu zrobić stop i się zająć czymś sensownym, dlatego że szkoła szkołą nie przyszło się, to trudno, zaliczy się w następnym terminie, nieco się powtórzy semestr, trudno, no a niestety z pracą tak się nie da. Nie przyszło się to zwolnienie i jeszcze nie daj Boże dyscyplinarka, bo wtedy to już jesteśmy totalnie porąbieni. No a w ogóle szczerze powiedziawszy najgorsze były niedziele, jak impreza w niedzielę, a w poniedziałek trzeba było iść na przykład na praktyki albo sześciogodzinne, no to to już była masakra. Jak były te tak zwane blokowe, no to masować po imprezie sześć godzin, no to... Masakra jeszcze plus duchota, a jak te trzy godziny do szpitala, no to jeszcze jako tako dało się wytrzymać, ale później to tylko szedłem do interna, to już olewałem lekcje i tylko spać, spać, spać i spać.
Najgorsze to było na przykład to Jak z jakichś przyczyn impreza Na przykład przedłużyła się aż do niedzieli I wyobraź sobie tak Imprezowało się w niedzielę Jakieś tam poprawiny czy coś innego A w poniedziałek rano Ja raz tak miałem Pamiętam, że właśnie w poniedziałek rano Musiałem wstać do szkoły I wtedy miałem jeszcze sprawdzian Z takim bólem głowy wstałem Ale nie miałem wyjścia Musiałem pójść Bo ten sprawdzian z tego co ja Dobrze kojarzę To już raz miałem poprawić Ale właśnie go walałem I wtedy To był właśnie, że tak powiem Ostatni moment, bo Się zbliżał właśnie koniec roku szkolnego Więc just No muszę powiedzieć, że Była masakra A wtedy To jeszcze wiesz Miałem osiem godzin Więc to sobie wyobraź Co ja musiałem przechodzić Przy sobie To miałem Trzy butelki coli już Po prostu żeby co chwilę pić i pić A jeszcze w szkole Musiałem się tak maskować Żeby nikt mnie nie widział Nie wyczuł Więc masakra To była po prostu Najprawdziwsza masakra Na tej ziemi
no to właśnie jest najgorsze też tak nieraz miałem, że na przykład sprawdzian z wizjoterapii a tu jesteśmy po imprezie, albo co gorsza praktyczne zaliczenie jakiegoś tam masażu, no miałem na przykład tak na pierwszym roku pod koniec września na zaliczenie grzbietu mógłbym tego nie zaliczać i się poddać, ale wtedy było ryzyko to że będę zdawał to pod koniec semestru bo to tak było, no i szczerze powiedział, że jakoś trzeba było to zaliczyć i potem odsiedzieć swoje w szkole bo jeszcze coś tam było a najgorsze jest też to jak jest jakaś impreza raz tak miałem, że w sobotę się imprezowało a tu w niedzielę trzeba jechać do domu, upał skwar, ciągniesz ciężką walizę idziesz na dworzec, nic ci się nie chce a tu kurczę trzy godziny jeszcze w pociągu trzeba spędzić jeszcze na ten pociąg trzeba dojść a ty nie masz siły szczerze powiedziawszy z łóżka się zwlec a tu idź na pociąg bo wiadomo, że na przykład w pojedzie jak masz coś tam do załatwienia w domu czy coś to już było jak wynajmowałem mieszkanie a to szczerze powiedziawszy nie chciało się ale pełna mobilizacja i trzeba było iść, ale tyle się nakrołem tyle się wkurzałem kupiłem sobie też właśnie trzy czy tam cztery butelki coli po prostu tylko piłem w pociągu i piłem i piłem i piłem
Dzień dobry Państwu, co do imprez, no nie byłam na jakichś wielkich hucznych, ale jakie ja lubię, to lubię takie, nie lubię głośnych, bo lubię takie w małym gronie, z małą liczbą osób. I uważam, że nie warto przesadzać z tym, bo potem jest jak właśnie w wyżej nagranych wpisach, no i nie za ciekawy się potem to wszystko układa, a dużo się traci na tym. Więc jak na razie ja mam takie zdanie, że... Nie warto z tym przesadzać i też właśnie a propos imprez, to ja nie lubię tych głośnych, dlatego że dla mnie jest za głośno tam, a jeszcze jak muzyka dojdzie do tego, to już w ogóle dramat. Ja lubię takie w małym gronie, z najbliższymi, z przyjaciółmi lub tam rodziną i ewentualnie... Znaczy, lubię głośną muzykę, ale nie lubię dużo ludzi, o tak.
Ja, podobnie jak Wojtas, również nie lubię głośnych imprez, gdzie jest dużo ludzi, gdzie jest alkohol w nadmiarze. Wolę spokój. Owszem, lubię czasami wybrać się na koncert, ale to raczej jakiegoś swojego ulubionego wykonawcy, taki jakiś mniejszy, bez jakiegoś szaleństwa, bez jakiegoś przepychu. Lubię, tak jak Wojtas, imprezy z bliskimi, spotkać się z przyjaciółmi. Przy cieście, przy domowym oczywiście, w domowej atmosferze. Jakoś najsympatyczniej, najlepiej. Lubię imprezy, które organizuję de facto, to związane głównie z Festiwalem Kultury i Sztuki, które bardzo zresztą polecam. Dla Was, wszystkich niewidomych, można oglądać bardzo ciekawe filmy z audiodeskrypcją, są spektakle z audiodeskrypcją, koncerty z audiodeskrypcją. No i to wszystko właśnie organizuję de facto. Bardzo, bardzo, bardzo polecam. Takie imprezy, takie imprezy owszem, ale nie lubię właśnie jakichś szaleństw, jakichś tam... Takie imprezy, takie imprezy owszem, ale nie lubię właśnie jakichś szaleństw, jakichś tam...
Witam Państwa serdecznie. Akurat ten wpis nadrywam o tej późnej porze, gdy już wczoraj w pół do 11 wróciłem z bardzo fajnego koncertu. Znaczy wyszedłem wcześniej, bo już tam końcówka to już mi się nie podobała dla mnie osobiście. I chciałem opowiedzieć o imprezach, które są organizowane na terenie województwa podlaskiego. Przynajmniej tych, o których ja wiem i o których słyszałem. Od środy w Białymstoku oraz w 26 innych miejscowościach w Białymstoku od środy, a w innych od wczoraj i w niektórych od dzisiaj odbywa się jedenasta podlaska oktawa turutur. To jest pięciodniowa impreza miarmarki akurat towarzyszy. Akurat dzisiaj spróbowałem jednego takiego takiej bułeczki słodkiej z kuchni tatarskiej. Już to piłem takie na tej miarmarki ciasto. O nazwie Mrowisko. No i są koncerty. Były zespoły są i z Druzji zespoły śpiewają i z Polski śpiewają i po polsku i po białorusku i po ukraińsku z Polski zespoły są bo to też są takie zespoły. I po duralstwie akurat śpiewali ... Nazwy zespołów i tam i z Druzji i z ... Nazwy zespołów, która co pamiętałem, które występowały występowały na na tegorocznie od całej kultury do tej pory już chodzę codziennie bo lubię takie w muzyce folkową i ewentualnie disco żalnych już bardziej aranżacji ale to nie ten wątek. ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ...
Dobry wieczór, witam bardzo serdecznie. Ja chciałam tylko powiedzieć, że dziwi mnie, iż tutaj tylko męska część społeczności tak się na temat imprez wypowiada. Przełamie ten damski impas. I troszeczkę dołożę swoich opinii na ten temat. Ja bardzo lubię wychodzić na jakieś tam imprezki. Natomiast muszę mieć dużą grupę jakby znajomych, o których wiem, że będą tam gdzieś w obliżu jakoś tak niekręcimnie ułożenie w jakieś miejsca z ludźmi, których na przykład ledwo znam. No i szczerze mówiąc wolę robić imprezy w domu, gdzie można, nie wiem, zrobić coś razem. Czy w kuchni, czy w ogóle tam muzycznie na przykład jakoś podżamować. To jest spoko. Niestety zdarzyło mi się być na imprezie w typowym klubie kilka razy na parkecie w tłumie szalejących ludzi. I nie jest to mój ulubiony typ imprezowania. Aczkolwiek potańczyć zawsze można. No tylko trzeba jakby mieć z kimś takim znajomym, nie wiem, nie kręci mnie jak jakiś nieznajomy ktoś do mnie podchodzi i tańczymy. No bo wiadomo jak się w sumie nie widzi. To lepiej... Takich znajomości mimo wszystko nie nawiązywać. Także to by było na tyle. Idę słuchać waszych wpisów w całości. No i co? I wesołych świąt!
No to wygląda na to, że chyba większość ludzi, którzy lubią uprowadzać to zazwyczaj jakaś płeć męska, no to wygląda.
Ja to zauważyłem, moi drodzy, że jakaś tam część niewidomych, nie wiem, trochę dziwne generalizowanie tego i ludzi, czasami jestem niewidomy jednak, więc to raczej nie jest coś złego. No więc, moi drodzy, zauważyłem, że niektórzy z nas właśnie, jakaś tam część niewidomych raczej woli jakieś ciche, jeżeli to można nazwać, ciche imprezy, czyli takie bardziej w bliskim gronie przyjaciół czy znajomych, rodziny. Dokładnie, można sobie posiedzieć, pogadać, popić, elegancko jest. Popić, prawda, no, potem wiadomo, fajki na balkonie, bo no, prawda. Wódka się leje, to jest elegancko. No, ale ogólnie tak, ja w sumie też się zaliczam do takiego właśnie grona... Ale żeby nie było, że to same pijaki jest, sorry, sędzę, że Ci tak przyszedłem, ale... No, ale ja też się raczej zaliczam do takiego grona, które właśnie woli jakieś tam ciche imprezy, jeżeli tak to można nazwać, bo może kiedyś to inaczej by mi się marzyło. Jakoś impreza, to jakieś chore, żeby potem nie pamiętać na następny dzień. Ale to dziwne rzeczy się dzieją i szczerze, nie jestem tym zainteresowany raczej. Jeżeli już na taką pójdę, to raz w życiu chyba i już nie wrócę. Więc tak, no, rzeczywiście. Nie wiem, a w sumie się zastanawiam, dlaczego tak jest, że wszyscy my wybieramy raczej takie, a nie inne. Od czego to zależy, czy to ma związanego coś jakby z tym, że jesteśmy niewidomi? Raczej nie, ale tak ciekawi mnie, co wy panowie o tym sądzicie i panie.
To znaczy się, powiem tak, to może być powodowane po prostu tym, że jednak osoby niewidome, a bynajmniej większość osób niewidomych po prostu jest jakby w swoim gronie. No ja też osobiście, jeżeli mam być szczery, wolę sobie poimprezować wśród osób, które znam, niż wśród osób, których tak naprawdę nie znam. Prawda. A poza tym, tak jak tutaj wspomniałem, po prostu, no jednak osoby niewidome... ...mają tam po prostu, że tak powiem, swoje grono i znają siebie po prostu, tak. I lepiej jest czasami sobie właśnie poimprezować w gronie osób, które się zna, napić się, czy nawet tam potańczyć, czy coś w tym stylu po prostu, niż iść w jakieś niezname miejsce, gdzie tak naprawdę nikogo nie znamy, nie wiemy czegoś tam pewnego. Tak naprawdę można spodziewać, bo powiem, w niektórych osobach widzących takich młodocianych w jakichś klubach, czy coś, no to można się wielu rzeczy spodziewać, tak. A jednak osoby niewidome to się znają i wiedzą o sobie praktycznie wszystko. A poza tym, jeżeli ma się przyjaciela takiego, czy to niewidomego, czy niedowidzącego, no to moim zdaniem można poimprezować z taką, znaczy lepiej poimprezować z taką osobą, prawda, niż... ...imprezować z osobami, których się nie zna.
Tak, dlatego, że to jest bezpieczniejsze, jak imprezuje się w własnym gronie, niż poznać po prostu kogoś i impreza. Ja akurat takiej sytuacji nie byłem, bo nie byłem na tej imprezie i całe szczęście, ale koleżanka była, ja tylko przyjechałem na chwilę, żeby coś tam wrzucić, jakiś podkład. I okazało się, że po tej całej ich imprezie zginęło koleżance 80 zł. No więc, no niestety, właśnie co do imprez osób niewidomych i widzących, to trzeba uważać, nawet w domu, dlatego, że właśnie przyszedł widzący kolega, wszystko pięknie, fajnie i nagle 80 zł nie ma. Więc najlepiej właśnie jest w własnym gronie, bo przynajmniej nic nie zginie, bynajmniej jak zginie, to się jakoś tam znajdzie. Czyli jeżeli ktoś nawet coś niechcący zgubił, nie wiem, ktoś dał komuś tam stówę. Na zakupienie, na przykład, załóżmy alkoholu, ktoś tam odebrał te 50 zł reszty, gdzieś zgubił po drodze, no to wiadomo, że to idzie się dogadać w własnym gronie. Dobra, to oddam. A no właśnie taki ktoś, kto przyjdzie przelotem, weźmie 80 zł i pójdzie w cholerę, za przeproszenie, nie będzie go szukać. No też tak samo było nieraz z tymi skartami na zbliżenie, też po takich imprezach się nagle okazało, że było na koncie. Ileś tam zrobiło się wydatki i nagle się okazuje, że większej kwoty brakuje. No i to też była osoba, która przyszła z zewnątrz na imprezę. To więc wiadomo, że to jest lepsze w własnym gronie, bo przynajmniej nawet jak coś tam komuś się zgubi, czy coś, to jest lepiej się dogadać i w razie czego zrobić zwrot.
Nie no, to wiadomo, to właśnie dlatego ja jak mówiłem imprezy, to raczej miałem na myśli imprezy głównie z niewidomymi, no chyba, że, bo ja tak na przykład do takiej, do takiej imprezy właśnie z widomymi, to ja się nie palę raczej. Jeżeli już bym był na jakieś, to raczej z przyjaciółmi, czy z jakimiś tam, czymś, z ludźmi, którzy jakby czymś mnie, czymś jakby związani są ze mną, czy jakimś tam hobby, czy czymkolwiek, ale niewidomymi, raczej z widomymi to bym nie poszedł.