Oj u mnie to w większości trzymanie pada w łapie i rozwalanie się czym tam popadnie na różnych planszach
czy trasach siedząc po kilka godzin najczęściej playstation. Gdyby można było jakoś łatwo skonfigurować
se epsxe to może wróciłbym do takich tytułów jak tekken, mortal combat albo street fighter. Sporo teraz
to oglądam gameplayów z tytułów, które mi się przypomnią. Z hęcią zagrałbym w popularnego crasha, jeżeli
jakieś studio zrobiłoby z tego audio, ale niestety to tylko mażenie. Fajną konsolową demówką była ghost
in the shell. Chodziło się takim robotem, który zastanawiam się, czy to nie było coś kobieto podobnego,
albo cyborg. Sądzę po dźwięku jak się to coś poruszało. Zaczynało się w tle jakaś techniawka i nagle
w ciebie zaczyna coś nawalać z maszynówki. Początek prosty. Starczyło nacisnąć kwadrat, seria z maszynówki
i pada. Co ułatwiało zabijanie i przedostanie się chociaż przez kawałek planszy. Znaleźliśmy jakiegoś
robota, który niestety już czymś strzelał. Ustawiałeś się na środku, tutaj trzymałeś kwadrat, po wcześniejszej
serii startował silnik jak z popularnego miniguna, nagle kilka sygnałów i kilka rakiet prosto w niego.
Jeszcze w ostateczności pod kólkiem było coś bombopodobnego. Lubiłem się też pamięciowo pomęczyć na ps2
w muzyczne frequency. Dla widzącego to w miare proste. Trzeba było wcisnąć to, co miał pokazane i po
zagraniu dwóch taktów można było przejść do kolejnego tracka. Jak odpaliłeś wszystkie dostałeś dostęp
do jak to nazwali freestyle. Na jednej czy dwóch po naciśnięciu któregoś klawisza analogami mogliśmy
scratchować, była też grająca i lewym analogiem zmieniało się dźwięki. A żeby się z rytmu nie wywalić
coś w tle nam podgrywało. Najczęściej coś tależo podobnego. Była też kontynuacja amplitude, ale niestety
już jej se nie kupiłem. Teraz jakoś przed grami nie przesiaduję, no może czasem zagram z kimś w coś na
playroomie, chociaż jak narazie jest to 1000 miles, to może raz zagrałem tam jeszcze w quiz. Nie pamiętam
jak się on nazywał. Gdy bym miał z kim, nie wiem, czy tu w anglii to na którejś z konsoli wróciłbym z
kimś z was do mortala, streetfightera, tekkena, virtual fightera czy soulcalibura. Nie wiem, czy starsze
klasyki w porównaniu z wieloma nowymi tytułami albo kontynuacjami nie miały ciekawszej akcji. Jak nie
macie w co na kompie zagrać to polecam którąś z gta, albo postala dwójkę. Misji może nie przejdziecie,
ale przynajmniej zrobicie niezłą rozróbę w mieście.