PSE Forum mieszane

czym się bawiliście w dziecinstwie?

Started by optymistka 105 posts last post 2 years ago Page 4 of 6

#61

Transcription

Ja też jeździłam na rowerze jak byłam młodsza, takim normalnym i to nawet całkiem szybko jeździłam, ale tylko po podwórku, jeżeli po drodze to z kimś, ktoś był obok, a potem już z czasem jakoś tak przestałam jeździć, bo też mniej widziałam, więc też trochę się bałam, ale umiem jeździć na rowerze, nawet jak byłam w laskach to po lipówce jeździłam.

Give me a sign.

#62

Transcription

Witam serdecznie, jeśli chodzi o mnie no to bardziej no staram się tutaj patrzeć też jak mówiąc jeśli chodzi o do Łukasza takie narty biegowe to wyglądają tak, że to masz te kijki tak te dwa i one są takie no takie trochę dłuższe od tych takich one mają jak to wytłumaczyć bo ja dawno nart nie miałem postaram się jakoś tak po części wytłumaczyć te narty ogólnie są różne tak i tam no i odpycha się tydzień z tymi kijkami i wtedy to właśnie jakoś tak wygląda no ale to no dziękuję za no to tyle z mojej strony pozdrawiam

Muzyka rap jest mądra i pouczająca i trzeba skupić się na przekazie.??

#63

Transcription

A, to w ten sposób, ja powiem tak, co do rowerów, jeszcze kontynuując temat rowerów, to ja pamiętam właśnie jak byłem mały, mieszkałem wtedy jeszcze w innym miejscu zamieszkania. To była taka bardzo duża kratka schodowa i to wyglądało mniej więcej w ten sposób, że właśnie jakby to wyjaśnić, po prostu ja mieszkałem na drugim piętrze, wychodziło się z windy i jak dobrze pamiętam były takie jakby jeszcze jedne drzwi, w których się wchodziło to jakby drugie części. I to była dosyć sporawa, długa część kratki, bo ja mam to wyobraźnia, ale nie umiem tego dokładnie sprecyzować, w każdym razie po tej części kratki zawsze sobie jeździłem rowerem na czterech kółkach po całej tej, od mojego mieszkania, jak mieszkałem z rodzicami, aż do końca tej części korytarza. Czyli do drzwi, które wychodziły do wind. No, a wiesz, mówiąc tak, już jesteśmy na temat rowerów, no to, że tak powiem, taka drobna ciekawostka. Nie wiem, czy ktoś z Was kiedyś jeździł na rikszy. Ja jeździłem na rikszy. I tak to wyglądało. Zaraz się dogram.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#64

Transcription

No tak, wygląda na to, że dopóki nie wykupię sobie pakietu premium, no to będę miał tylko możliwość nagrywania postów w dwie minuty. Chyba tak to wygląda. Myślałem, że tylko to się tyczy wiadomości głosowych, ale chyba nie tylko. Dobra, kontynuując. Mam do Was pytanie, czy ktoś z Was jeździł na rikszy? Tak, w dzieciństwie, bo ja bardzo dużo razy jeździłem na rikszy i bardzo fajnie to wspominam, naprawdę. Jak nie będziecie wiedzieli dokładnie, co to jest riksza, to mniej więcej postaram się Wam opowiedzieć, jak to wygląda. Jeszcze jechałem na składaku, tylko że na składaku miałem wypadek. Dosyć nieprzyjemny także. Tak to wygląda.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#65 1 like

Transcription

Dzień dobry. Łukaszu, nie, jeśli kupisz pakiet premium, to nie będzie oznaczało, że będą Ci wiadomości trwały ile chcesz, a tylko będzie oznaczało, że będziesz mieć inne usługi. W niezależności od tego, kto i co kupił, ma wiadomości po dwie minuty. Także postaram się za te dwie minuty coś tam Wam powiedzieć. Ja w dzieciństwie bawiłem się różnymi rzeczami, na przykład lubiłem różne przeróżne dinozaury, i takie, które coś mogły robić, i po prostu figurki. Czytałem wszystko, co mogłem o tych dinozaurach i bardzo mnie to interesowało, jak i psy w różnych postaciach. Jeszcze lubiłem Lego i takie różne rzeczy do konstruowania w ogóle. Pamiętam taki drewniany konstruktor, z którego można było zrobić prawdziwy dom, i strasznie mnie interesowało, jak to można zrobić. Starałem się jak najfajniej nauczyć się i udało mi się. Dom w końcu był i jeszcze pamiętam, że miałem kiedyś taki też konstruktor, który wyglądał jak takie pudło, w którym było wszystko do tego, żeby zbudować dom. Takie pudło, w którym było wszystko do tego, żeby zbudować dom. Takie pudło, w którym było wszystko do tego, żeby zbudować dom. Takie pudło, w którym było wszystko do tego, żeby zbudować dom. Normalnie cegła, wszystko i tylko maleńkie. I oczywiście, że był też jakiś cement, czy coś. I można było zwyczajnie budować dom. I też z tatą zbudowaliśmy ten dom. I można było zwyczajnie budować dom. Jeszcze lubiłem wszystko, co dźwięczy. Jeszcze lubiłem wszystko, co dźwięczy. Różne syntezatory muzyczne, różne inne rzeczy też mi się podobały. Różne syntezatory muzyczne, różne inne rzeczy też mi się podobały. Różne syntezatory muzyczne, różne inne rzeczy też mi się podobały. Radia, magnetofony, o tym już nie wspominałem. Pamiętam, strasznie dużo się nagrywałem, ale niestety te kasety już gdzieś się podziały, a czasy były dość interesujące, co ukrywać. W ogóle umiałem grać sam ze sobą, tak bym powiedział. Nie męczyłem swoich rodziców pytaniami w stylu, ojeju, mamo, dlaczego ze mną nie grasz? Jakoś tak udawało mi się grać samemu.

#66

hejka, odświeżam wątek.
Przypomniało mi się, że miałam takiego pajączka zabawkowego, który był sterowany na pilot. Strasznie lubiłam straszyć nim mamę, stawiając pajączka na stół po czym naciskając pilocik od tego pajączka powodowałam, że ten pajączek wszędzie skakał. Raz mama tak się przestraszyła, że myślała, że to prawdziwy :D
<3 :* <3

#67

no nieźle.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#68

no baaaaa moja mama wtedy po całym domu biegała i szukała gdzie jest ten pająk :D
<3 :* <3

#69

dobre
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#70 1 like

Transcription

Witam wszystkich. Tak jak tutaj paru poprzedników, też bardzo lubiłem bawić się w szafie. Na początku bawiłem się w szafie takiej typowej na buty, a potem w takiej typowej na ubrania, która nawet jeszcze u nas jest i nawet się jeszcze do niej mieszczę, bo ostatnio to sprawdzałem. W tych szafach głównie robiłem samochody, tak jak tutaj poprzednicy. Miałem też bardzo wielką fazę na kluczyki do auta i ściągałem je z różnych dziwnych miejsc. Więc siadałem w takiej szafie, wkładałem, jak się zamyka drzwi, to jakby nie zamykałem ich do końca, tylko zamykałem je tak jakby na kluczu, czyli wkładałem w te drzwi ten klucz, tak żeby to była taka pseudostacyjka, przez co troszkę się szafa rysowała. Potrafiłem parę godzin dziennie siedzieć w tej szafie. Potrafiłem na przykład uchylać troszkę drzwi, że niby to jest okno. Potrafiłem w tej szafie sprzątać. Że niby w samochodzie, że coś tam myłem tam jakimiś chusteczkami. Potrafiłem w ogóle przyporządkowywać ubrania do poszczególnych, nie wiem, tam jakieś rzeczy z bagażnika. Potrafiłem, naprawdę bardzo adoptowałem tą szafę po swojemu zawsze, jedną i drugą. No i tak się siedziało, tak się jeździło. No i to chyba tyle, bo znowu mnie czas złapie.

#71

AA, bawiło się klockami lego i tymi duplo, to się robiło np wykolejenia pociągów, eheh
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.

#72

Czym ja się bawiłam? Miałam oczywiście lalki dwie zwykłe, szmaciane z plastikowymi buziami i dwie typu barbie.
Miarą miłości jest miłość bez miary

#73

Transcription

Nie no, ja ľúbim baviče s tými, s tou stavebnicou SEBA sa to nazývalo, také LEGO alebo takéco tam.

Lenka

#74

Piszę "typu Barbie", bo to były ich Niemiecka odpowiedniczka Stefie i jakaś polska podróba.
Miarą miłości jest miłość bez miary

#75

Lalkami, misiami, naczyniami, klockami, zabawkami wydającymi dźwięki.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.

#76

Lego nie miałam, ale klocki różne-różniste owszem. Jak się te koocki nazywały - nie mam pojęcia.
Miarą miłości jest miłość bez miary

#77

Tygrysica. Pewnie taka plastikowa cała i ręce i nogi jej łatwo odpadały.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.

#78

Miałam kuchenkę i do niej komplet naczyń: jakieś garnki, talerzyki, kubeczki, chyba nawet łyżeczki tam były i widelce. Wszystko oczywiście z plastiku.
Miarą miłości jest miłość bez miary

#79 1 like

Transcription

Ja miałam jeszcze taką lalkę, która śpiewała i ja się jej bałam strasznie.

Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.

#80

Transcription

Nie no, takich cudów jak śpiewające lalki to ja nie miałam, natomiast ta Steffi, o której już pisałam, miała taki kucyk na głowie, który można było wyciągać, żeby był dłuższy, a na plecach miała przycisk, który ten kucyk wciągał z powrotem, robił się krótszy i na tym kucyku, słuchajcie, uczyłam się robić warkocza. Oj, długo to trwało, ale się nauczyłam.

Miarą miłości jest miłość bez miary