To jest ciekawe to co ty mówisz Przemek, a ja tutaj odniosę się do początku twojego wpisu, czyli poświęconego płytom winylowym, bo jak tak o tych płytach winylowych powiedziałeś, to mi się z kolei przypomniało to, jak ja byłem mały i byłem u babci, moja babcia miała pełno tych płyt winylowych.
I zawsze mnie kręciło to, że można było te płyty od tyłu puszczać i zawsze rezultat był tego taki, że jak moja kuzynka miała puszczoną bajkę, bo też były bajki na płytach winylowych, to potrafiłem to odwrócić i to szło od tyłu i zawsze się tym jarałem jak dziecko.
No w końcu jakby nie patrzeć dzieckiem się wtedy było, no to jest zupełnie inna sprawa.
No w każdym razie wiadomo co.
Mam misję.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.
Co ciekawe, a propos szafy i szczotek, ja znowu lubiłem się chować do szafy i tam albo skakać w tej szafie, jak głupi, bo u nas była taka szafa wielka, wnękowa, że normalnie tak jak byłem mały, to wchodziłem do tej szafy i jeszcze ta szafa do tej pory jest.
Czyli szafa ma, nie wiem czy z pięćdziesiąt lat, ale jak ja się urodziłem to była, czy już na pewno trzydzieści cztery lata, jak i nie więcej, no i ja w tej szafie siedziałem, skakałem po tej szafie, ściągałem wszystkie rzeczy z wieszaka, po prostu i się wszystkie tym przykrywałem i tuliłem się do ściany, bo tam za ścianą była zaraz winda i słuchałem jak winda jeździ.
Albo na przykład była taka sytuacja.
Też lubiłem straszyć ludzi z szafy, bo załóżmy mama wyszła, powiedziała, że zostaje sam w domu, a mami tak powiedział, że nie chce z nią iść i wiedział, że przyjdzie za niedługo babcia.
To chowałem się do tej szafy, właziłem i słuchałem jak babcia przyszła, jak ona spokowuje coś tam zakupy, jak coś tam sobie robi, no i na przykład otworzyłem szafę i kurtkę wyrzuciłem z tej szafy.
Albo.
Albo coś tam innego wyrzuciłem.
No i babcia na początku się trochę przestraszyła co się dzieje, no ale potem jakoś tak przyszła zaś do dłoń dźwięku i zobaczyła, że ja siedzę w szafie i po prostu wszystko wyrzucam z tej szafy.
No właśnie wiem i ja miałem to samo tak jak z Twojego pokoju, że tam gdzie masz łóżko i biurko, za ścianą jest winda, ja to samo miałem z tamtej szafy na przedpokoju.
O, fajne mieliście kryjóweczki w szafie chowani się, też to lubiłam, ale ja miałam zwykłą taką szafę stojącą, wnękowej nie miałam.
A propos jeszcze zabawek, też miałam sporo dźwiękowych zabawek, na przykład lubiłam zbierać bardzo pozytywki.
I też miałam właśnie różne zabawki z odgłosami zwierząt, będąc troszeczkę mniejszą.
No i ogólnie lalki Barbie też, tak jak tu wspominali.
Ja też miałam oczywiście sporo zbawek dźwiękowych, miałam jakieś miśki grające albo jakieś tam inne takie rzeczy, pamiętam, pamiętam kiedyś ja i moja siostra dostałyśmy takie, takie radyjka, to było takie, że wkładało, dostałyśmy cztery płyty i tam były takie, cztery płyty się wkładało, no nie naraz, ale można było to wymieniać.
I potem tam były takie przyciski i można było normalnie słuchać takiej tam muzyczki, takich melodyjek, co to tam grało, to to pamiętam i jeszcze pamiętam kiedyś dostałam takie kaczuszki, że one jakby, był jakby staw i tam kręciły się te kaczuszki i to jakoś tak się w to grało, że były cztery takie plansze nieduże z różnymi kolorami, tam był chyba zielony, żółty, niebieski,
i chyba czerwony albo pomarańczowy, nie pamiętam, ja kiedyś, że ja kiedyś widziałam kolory, to to się grało w to tak, że każdy kolor musiał być na konkretnej, że każdy, że wszystkie takie kaczuszki od spodu, które miały tam, patrzyło się jakie tam mają naklejki, czy czerwoną, czy zieloną, czy żółtą i każda kaczuszka z konkretnym kolorem musiała się znaleźć na konkretnej,
tej plakietce, planszy, czy jak to tam, to były takie nieduże takie plansze, takie kwadraty, takie nieduże i tych kaczuszek po każdym kolorze, każdego koloru były cztery i to musiało się znaleźć właśnie tam, ale pamiętam, że chyba to zepsułam po jakimś czasie, ale to też fajne było, pamiętam tą zabawkę.
Witam serdecznie. Ostatni wpis w tym wątku przypomniał mi, że kiedyś w dzieciństwie również, może już nie takim małym dzieciństwie, bo już byłem w szkole podstawowej, to już było po utracie wzrotu, bo jeszcze przez dziewięć pewnych lat pierwszych swojej leżycie to normalnie widziałem.
Pamiętam, że właśnie miałem takie rady na te sety z takim mikrofonem, gdzie mogłem się właśnie zabawiać, jakiegoś prowadzącego, czy koncertu, czy jakichś programów, taki baletofon taki z mikrofonem i pamiętam, że też coś takiego było.
Ostatni wpis w tym wątku przypomniał mi, że kiedyś w dzieciństwie również, może już nie takim małym dzieciństwie, bo już byłem w szkole podstawowej, to już było po utracie wzrotu, bo jeszcze przez dziewięć pewnych lat pierwszych swojej leżycie to normalnie widziałem.
Pamiętam, że właśnie miałem takie rady na te sety zśniejszych swoich leżycie, czyli jakiegoś prowadzącego, czy koncertu, czy koncertozamek, przede wszystkim killing listów.
Tak, ja pamiętam, że były takie magnetofony na kasety z mikrofonem
i pamiętam, że lubiłam strasznie wkurzać tym babcie, jak jeszcze żyła.
A co do tych miśków, niemiśków, to miałam kiedyś, nie wiem czy pamiętacie,
takiego miśka, który był sobie na baterię, no i miał różne guziki, typu klawiatura,
i naciskała się w różne odpowiednie opcje, były na kolory i nie tylko kolory,
i alfabet też był, także był trochę dla widzących i trochę dla niewidomych,
taki uniwersalny misio.
Witam serdecznie. A propos zabawać z dzieciństwa, to ja pamiętam, jeszcze w przedszkolu, wtedy to jeszcze byłem osobą widzącą.
Chyba to było w przedszkolu, bo nie przypominam sobie, że miałem to w domu.
Mieliśmy wtedy taki zestaw, taki McDonald's, że pamiętam, że bawiliśmy się właśnie sprzedaży, sprzedawców, klientów.
Jeśli coś takiego pamiętam dobrze, chyba coś takiego było, o ile mnie pamięć nie myli.
No i jak już kiedyś tam wspominałem w czasie, który jestem ze swoich wpisów, audiowpisów, to...
...to...
...tam...
...autobusy...
...autobusiki, czy samochodziki, żołnierzyki, wiele i tym podobne.
Pozdrawiam.
No, my to w przedszkolu mieliśmy kącik sklepowy, kącik fryzjerski, kącik krawiecki, kącik lekarski, kącik dentystyczny, warzywniak.
Oj, sporo tego było.
Już nie pamiętam, co tam było dalej, ile tam tego było, ale sporo tego było.
Oj tak, ja pamiętam te czasy bardzo dobrze.
Najbardziej lubiłam fryzjerski i sklepowy, a to dlatego, że zakradałam się i wyjadałam wszystkie produkty.
Taka ze mnie była brojera.
Tutaj miałem kiedyś taką właśnie zabawkę, która podało się różne pliki i różne miodiki i odkrywało to dziecięce.
Ale jak się wyjmowało te płyty, to można było w środku przeżyć palcem, a tak jak tutaj, to po prostu to działało.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.
Cześć, jeżeli chodzi o mnie, to ja w dzieciństwie bardzo lubiłam klocki lego, budowanie, planowałam sobie różne wille, zamki, mieszkania, nawet ilość tam pokojowe, różne modelki z klocków robiłam.
A poza tym lubiłam się bawić lalkami i wszystkie lalki miały swoje imiona, a oprócz tego to zawsze wiedziałam, która ma jakie imię i nigdy się nie pomyliłam. To moich rodziców zawsze dziwiło, jak ja poznaję te lalki.
Tak to bawiliśmy się później w szkole w Chowanego, w Podchody, na Wrotkę, nie jeździłam po dużej sali, bo to wtedy jeszcze w Laskach byłam.
No i też pamiętam, jak kiedyś po jakiejś zabawie koleżanka z grupy po czymś się przegrała.
No i taka trochę była rozżelona na to, że przegrała i wchodzi pod łóżko i mówi, tu jest miejsce przegranego. O, to takie przygody z dzieciństwa pamiętam.
No powiem Ci, w kosze całkiem zabawny ten koniec.
Ty do wrotek też jeździłam na wrotkach.
Próbowałam też na rolkach, ale niestety się nie udało, ponieważ było trochę inaczej ułożone, więc trochę się bałam.
Ale wrotki jak najbardziej fajne były.
Tak jeszcze a propos rolek, to właśnie jeździłam, znaczy wrotek przepraszam, bo rolek to raczej nie, bo posiwałam, ale na wrotkach jeździłam jak byłam na równinie, w sensie na równym chodniku, gdzie nie było żadnych kostek, takich no wiadomo, no, koci chłubów, to jeździłam właśnie
na wrotkach, na rolkach się bałam, bo jest inne ułożenie.
No to ja tylko pamiętam, że jak byłem mały, to próbowałem jeździć na hulajnodze, tylko z tego co pamiętam, a właściwie z tego co mi mówiono, to niezbyt dobrze mi to wychodziło i w końcu zrezygnowałem, ale nawet sam, szczerze powiedziawszy, średnio to pamiętam.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.
Cześć wszystkim, na dzieciństwie, jeszcze jak pamiętam, to próbowałem kiedyś jeździć na nartach, na nartach takich biegowych, bo tam kijki były, no jakoś mi to średnio szło, bo trzeba mieć dobrą zresztą uwagę do tego, ale próbować próbowałem, nie powiem, że nie,
ale jeśli chodzi o to, no i też pamiętam, jeśli chodzi o dzieciństwie, no to też pamiętam, że jeździłem rowerem, na takim normalnym rowerze, takim dwukołowym, na początku było cztery koła, bo stabilnie, a potem, już potem na dwukołowym się jeździłem,
no i tak,
czyli czasami jeździło się, nawet dwadzieścia parę kilometrów nawet się przejechało, ale to jak widziałem, bo teraz to nie, próbowałem też jeździć na tandemie, ale to jako osoba, jako pasażer, bo jako kierować to tak średnio to wychodzi, bo żeby tandemem kierować, to trzeba mieć zajebistą równowagę, żeby to jakoś opanować.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
Muzyka rap jest mądra i pouczająca i trzeba skupić się na przekazie.??
Ja powiem tak, możecie się ze mnie śmieć albo i nie, ale ja wam powiem uczciwie, że ja nawet nie wiem jak takie narty wyglądają, bo nigdy po prostu mnie do nich nie ciągło i ich nigdy nie oglądałem.
Także mówię uczciwie, nie wiem jak takie narty wyglądają.
Następna sprawa to taka, że jak byłem mniejszy to też próbowałem na rowerze jeździć, oczywiście jak byłem mały to miałem taki rower czterokołowy, a potem jak już trochę dorosłem miałem rower już taki dwukołowy i nawet z tej jazdy tym rowerem dwukołowym mam zdjęcie z moją siostrą jak próbowała mnie to jeździć.
Trzymać, żebym utrzymał równowagę.
Jeśli chodzi o tandem, no to na tandemie jeździłem jak powiem w laskach oczywiście, ja byłem jego pasażer, no bo z kierowaniem no to wiadomo, że byłoby ciężko. Pozdrawiam.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.
This site uses cookies to enhance your experience.