Transcription
No i miałem powiedzieć i zapomniałem. Jeszcze lubię bardzo z zimnych naboi herbatę też właśnie, mrożoną. Też właśnie z jakimiś dodatkami typu cytryna i tak dalej, i tak dalej.
No i miałem powiedzieć i zapomniałem. Jeszcze lubię bardzo z zimnych naboi herbatę też właśnie, mrożoną. Też właśnie z jakimiś dodatkami typu cytryna i tak dalej, i tak dalej.
Jeżeli chodzi o herbaty to ja na przykład lubię miętę i kilka razy się zdarzyło nawet że wypiłem taką z trzech czy nawet z czterech łyżeczek cukru. Bardzo lubię słodką herbatę.
O tak, ja też bardzo lubię miętową herbatę, tylko że akurat dla mnie to jest za duże. Ja tam raczej dwie łyżki, dwie i pół max, ja tam raczej bym nie brał więcej. Po pierwsze, po drugie, no jeszcze tam lubię owocowe jakieś herbaty z tymi granulkami i tak dalej. Wiem, że to w cholernie niezdrowe, ale no jednak no. Mam jakiś taki pociąg do cukru, prawda? I feel trained to you, cukier. Czyli, przyjadę ci je pojechać. Nie, to jest autob, sorry. Ale w każdym razie tak, jeszcze lubię tam zwykłą jakąś tam elgrey, prawda? Jakieś takie zwykłe herbaty zielone. No i takie tam z cytryną, no tak o sobie wypiję, ale raczej nie jestem wielkim fanem. Jakoś nie wiem dlaczego. Może mi się po prostu znudziło w pewnym sensie. Po prostu za dużo tego piłem i jakoś w internacie mi się zdaje. Potem jak już wyjechałem do Anglii, to tak jakoś nie wiem, nigdy raczej nie piłem tego jak nie musiałem. Ogólnie za dużo herbaty też niezdrowo, więc raczej dwie herbaty dziennie wypiję. Nie więcej. Co prawda tutaj w Anglii mamy jakiś taki dziwny zwyczaj, że się chla herbaty na ubór. Cokolwiek by się stało, drink some tea, mate. Ale nie, ja tak nie robię.
I no, bo co by, chyba te teśliwy są spoko.
herbata oczywiście z dużą ilością cukru zimna, taka po prostu która wystygła, bo była wcześniej gorąca, też jest bardzo dobra sok multiwitamina przejdzie sok porzeczkowy jest bardzo dobry tak samo jak kompot z suszu no i to chyba tyle w czym miałam nadrobić
Jeżeli chodzi o herbatę, to ja palę gorącą, bo zimna herbata to ja ją wypijam w przeciągu jednej sekundy.
Co do napojów mrożonych, wydaje mi się, że o tym nie wspominałam, więc powiem. W te wakacje miałam okazję spróbować kawy mrożonej, która przysmakowała mi. I co prawda było w niej dużo cukru, ale co tam, słodka była, zimna kawa, fajna. Ona tam była chyba o... a nie, to inna, bo też inną piłam, która mi nie za bardzo zasmakowała, bo była jakaś taka kokosowa, taka dziwna, ale ta pierwsza to naprawdę była dobra. I to tyle miałam do zadania.
No jeżeli chodzi o kawę mrożoną, to również próbowałem i jest naprawdę dobra.
Ja tam niestety raczej nie lubię kawy mrożonej i to nie chodzi o to, że kawę nie piję, bo ja bardzo lubię kawkę, ale raczej wolę tą tradycyjną, klasyczną, prawda, ciepłą kawę, gorącą kawę, więc no cóż, no nie ma energii, prawda, jest zimno, nie wiem, z rana może albo coś takiego, prawda, może to bardziej w jesień, zimę, tak bardziej, może jeszcze w wiosnę, ale no i skoro jest gorąco w lato, to ja nie będę po prostu pił kawę. Ja raczej nie gustuję kawy mrożonej, której też właśnie spróbowałem w wakacje.
Znaczy się, jeżeli chodzi o kawę mrożoną, to ja po raz pierwszy spróbowałem ją w Grycanie, no i ja ją piję tylko wtedy, kiedy jest bardzo gorąco, kiedy temperatura jest powyżej 30 stopni, ale tak to na przykład to osobiście też wolę gorącą kawę, zwłaszcza na taką pogodę na przykład jaka jest dzisiaj, no bo jest zimno, wiadomo.
Kawa mrożona jest do wypicia, jednak na dłuższą metę jest według mnie to słabym rozwiązaniem, dlatego że po prostu już się tak przyjęło, że jak się pije kawę na rozbudzenie czy dla czystej przyjemności, to jest ciepła i jakoś tak nie wyobrażam sobie, żeby to zmienić. A poza tym pijąc zimną kawę w zimę to tak jakby troszkę nie, tak jakby to samo jakby jeść lody w zimę. Może ktoś je, ja jak najbardziej tego nie potępiam, ale po prostu to nie pasuje do siebie.
Ja kawę mrożną lubię, ale tylko w dwóch wypadkach. Przy dwóch okolicznościach. Pierwsza okoliczność musi być na słodkolej wnętrznej, a druga okoliczność, no to oczywiście zimą też bym wypiła, ale jak się tak siodzi latem gdzieś. No i taka mrożona, taka z lodami. I taka mrożona, taka, o z lodami jeszcze, Jezu, Jezu, jakie to jest dobre z lodami. Ludzie. Polewce.
Właśnie powoli się zbliża sezon letni, a co za tym idzie kawa mrożona będzie na topie. Już dzisiaj jest temperatura, która zachęca do tego, żeby taką kawę pić, bo tutaj u mnie jest już 27 stopni, więc jest niedaleko trzydziestki. No i co? No i ostatnio jakiś czas temu w Żabce, w innej miejscowości sobie kawę mrożoną kupiłem i piłem. Jak najbardziej, jak była nawet trochę niższa temperatura niż jak jest dzisiaj. Ale niestety kawy mrożone w Żabce, które można sobie nabyć mają tylko jedną wadę. Są bardzo małe. Znaczy jakieś takie małe... Są buteleczki. Z tą gawą, że to wystarcza w sumie na kilka dobrych łyków. Te buteleczki mi chyba taki... Te buteleczki mi przypominają taki... Znaczy są podobne do tych buteleczek co są jogurty niektóre. Czy coś w tym kierunku. Też jest troszkę większa kawa mrożona w Żabce. Jedną widziałem, próbowałem. Ale chyba latę. Ale ona była minimalnie, ale tylko minimalnie większa. No i tam była słonka i się wkładało i się przebijało takie coś. I można było tą kawę pić. Także... Za to mój kolega kiedyś sobie po prostu brał. Zrobił sobie kawę w ekspresie. Dawał do tego kostkę lodu. Albo do lodówki na jakiś czas, bo ten kostka lodu i kawa była zimna. No. A jakoś ostatnio na kawę mrożoną nie mam zbytnio ochrony. Pozdrawiam.
Ja lubię wszystkie prawie istniejące napoje, kawy, herbaty, soki, z gazowanych to w sumie najbardziej cola, mrożone oczywiście też, herbata i kawę tak normalnie też piję zimną, z alkoholowych to chyba najbardziej wino, chociaż zbyt wielu nie próbowałam w sumie, ale odkąd mam moją filtrującą butelkę, miałam kiedyś, ale zaczęło się z niej lać i ją jakby podstawiłam, a teraz niedawno nabyłam nową, to w sumie najwięcej piję wody, a no i nie mogłabym nie wspomnieć o energetykach, bo ci co mnie znają to wiedzą, że piję ich sporo, zwłaszcza jak jest rok szkolny i mam dużo do zrobienia, to wtedy często po nie sięgam dosłownie. Chciałabym się odnosić, chociaż też zanurzyłam,
Jeżeli chodzi o mnie, to powiem w ten sposób. Ja jeżeli chodzi o gazowane napoje, to najbardziej lubię kole, oraz zada swego rodzaju, jakiegolwiek. Jeżeli chodzi o energetyki, no to lubię Monstera bardzo. Jeżeli chodzi o napoje alkoholowe, no to bardziej chyba też walę wino, aczkolwiek piwo też lubię, no i drinki też jak najbardziej lubię różnego rodzaju. No to także chyba jak na razie tyle.
A więc tak, jeżeli chodzi o mnie, no to wszystkie jakieś tam napoje smakowe, Pepsi, cola, Mountain Dew, coś z energetyków by się znalazło. No jeżeli chodzi o wodę, no to bardziej piję wodę gazowaną. Jeżeli mam wodę niegazowaną, no to teraz mam tak zwane takie niemieckie koncentraty, że wlewamy trochę tego niemieckiego koncentratu, potem dolewamy do tego wodę i mamy, albo na przykład możemy sobie zrobić herbatę glanową, albo Mountain Dew, jest taki koncentrat. Jest jeszcze koncentrat Pepsi, coś tam jeszcze, chyba cola bodajże, ale tego nie mam. Chociaż powiem tak, co do herbaty, no to nie ma znaczenia jaka woda, może być i gazowana, i niegazowana. Co do koncentratu Mountain Dew, polecam bardziej wodę gazowaną, gdyż to jest napój gazowany. Mountain Dew ogółem, jak to się mówi, jest gazowany, więc z wodą gazowaną to lepiej według mnie smakuje.
Ja te koncentraty dostałam ostatnio wraz z SodaStreamem, którego również dostałam, ale wlałam go mało i było to tak obrzydliwie słodkie, że się nie dało, więc nie jestem fanką. Z alkoholowych teraz chyba bardziej od wina lubię whisky, natomiast o dziwo nie z colą, tylko raczej albo z tym markiem, albo na przykład z sokiem orzeczpowym, jest genialne. No i jeszcze, wtedy nie dodałam, a teraz doszły do mojej listy koktajle wszelkie owocowe. Są wspaniałą opcją, zwłaszcza latem, na przykład w green cofinero albo w koście, takie epickie z mango, z malakujem, robione na jogurcie naturalnym, bardzo polecam.
Nie jakiś czas temu próbowałem samego łyski, nie wlewając do tego łyski coli, nie polecam. Z colą łyski jest 100 razy lepsze. Tego się nawet pić nie dało. A na chwilę obecną w lodóweczce mam trzy puszki Monstera i coś czuję, że tej nocy Monsterki pójdą w ruch. Przy okazji będę kontynuował książkę, która nosi tytuł z PCH Śmierci. Bardzo fajna książka, polecam. Życzę miłego wieczoru.