Cersei, Umbridge, Dursleyowie czy Joffrey to takie postacie, które chyba właśnie po to zostały stworzone, żeby się nie zgadzały z regułami zdrowego rozsądku i normalnego myślenia, szczególnie Umbridge, ona nie ma nawet innej funkcji, Dursleyowie też zresztą. Net mnie też irytuje, bo po prostu nie myśli, no jak kretyn, zwykły kretyn. Yennefer to mi nie wadziła, ale czasem Geralt mnie właśnie denerwuje, bo bywa trochę dupowaty. Nie denerwuje mnie Izabela z Lalki, chyba dlatego, że w zasadzie to ona jest jednak biedna, można spróbować postawić się w jej sytuacji.A innych tak ta postać irytuje, że jak się Mietczynski wyraził, nienawiść do niej to jedyna rzecz, która trzyma czytelnika przy tej książce. No ja tam nie wiem czemu, to dobra historia, wielowątkowa, sensowna