Ooo, też mam tę książkę na liście. -- (wrzos33): Ostatnio wręcz pochłaniam książki... Wieczorkiem zacznę kryminał Śnieg przykryje Michał Śmielak.
--
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Zaczęłam "Śnieg przykryje" Michała Śmielaka i jestem zachwycona, a już interpretacja pana Janusza Zadury - majstersztyk i to, jak fantastycznie oddaje postać Ryśka.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Oj tak, to prawda.Lektor, Pan Janusz Zadura jest niewątpliwym atutem tej książki. Poza tym zimowy klimat, mroczny las, bohaterowie skrywający tajemnice, oryginalny i nieszablonowypomysł na fabułę to wszystko sprawia, że książka wciąga, trzyma w napięciu i trudno ją odłożyć.
Aktualnie - Katarzyna Bonda - cyklz Leną, "Żniwiarz cienia".
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Węzeł czasu, ciekawa pozycja, skończyłem i zacząłem superprodukcję "Lęk wysokości", w sumie można to określić jak "Szklana pułapka" w Warszawie. I już na początku tekst: - Moja mama jest żołnierką... Masakra, co zrobiono z naszego jzyka. Może jeszcze oficerką? Czyli co, kobieta oficer w liczbie mnogiej to teraz oficerki :D Oficerki to buty. Kiedyś się mówiło Pani ginekolog, dzisiaj poprawnie to pani ginekolożka, nie ma pani doktor tylko pani doktorka, nie mówimy moim gościem - w przypadku kobiety - lecz moją gościnią... Ma-sa-kra
Znajdź sobie zajęcie, które kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia.
"Węzeł czasu" jest na Audiotece? Czy na jakimś innym streamingu? Cóż, to się nazywa feminatywy i w naszym języku były obecne już przed II wojną światową,, inna sprawa, że niektóre brzmią tak średnio, choćby rzeczona ginekolożka, pedagożka, psycholożka itd. -- (Numernabis): Węzeł czasu, ciekawa pozycja, skończyłem i zacząłem superprodukcję "Lęk wysokości", w sumie można to określić jak "Szklana pułapka" w Warszawie. I już na początku tekst: - Moja mama jest żołnierką... Masakra, co zrobiono z naszego jzyka. Może jeszcze oficerką? Czyli co, kobieta oficer w liczbie mnogiej to teraz oficerki :D Oficerki to buty. Kiedyś się mówiło Pani ginekolog, dzisiaj poprawnie to pani ginekolożka, nie ma pani doktor tylko pani doktorka, nie mówimy moim gościem - w przypadku kobiety - lecz moją gościnią... Ma-sa-kra
--
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
może i należy, tylko nasuwa się pytanie, po co to zmieniać, po co takie lobby skoro według profesora językoznastwa obie formy są poprawne to dlaczego stosuje się te "śmieszne" Ot choćby lekarka, dla mnie lekarka to piłka do ćwiczeń jaką kiedyś dawali na lekcjach W-Fu. Ot choćby Pani ministra, brzmi to jak niedokończne zdanie, żona pana ministra, jak to brzmi, "miistra", zamiast jak było Pani minister. To tak jak teraz musi się w serialu pojawić wątek homoseksualizmu, muszą występować pary gejowskie lub lespijskie, to samo zaczyna dziać się w książkach i to nie tylko obyczajowych, ale w S-F również. Porażka. Do tego zmiana ortografi mająca rzekomo ułatwić, ale zamiast tego wprowadza zamieszanie, bo co było pisane razem będzie osobno, co było małą będzie wielką literą i jakie to ma być niby ułatwienie? Ułatwieniem byłoby zlikwidowanie żartu jaki ktoś kiedyś do języka polskiego wprowadził, a mianowicie wyjątki, na co komu wyjątki? Podwójne "i" na końcu wyrazu, jedynie w wyrazach obcojęzycznych, a skąd niby mam wiedzieć czy to obcojęzyczny wyraz czy nie, ajk brzmi po polsku i pisany jestpo polsku? I tu widziałbym uproszcznie, a nie w zmianach jakie mają nadejść.
Znajdź sobie zajęcie, które kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia.
Nie jestem fanką feminatywów, uważam, że część z nich jest robiona na siłę i to widać. Ale akurat przykłady, które Ty podajesz są całkiem normalne i naturalne, ludzie ich niewymuszenie używają, także ten, nie po raz pierwszy pokazuje się, że norma językowa w pewnym sensie nie istnieje. Dla Ciebie dziwne jest słowo "lekarka", dla mnie absolutnie nie. Dla mnie niepoprawne i w ogóle niedopuszczalne wydawało się mówienie "ta mysza" zamiast "ta mysz". A potem się dowiedziałam, że to są warianty regionalne i akurat w moim regionie mówi się "ta mysz", więc nic dziwnego, że "ta mysza" mi zgrzyta.