Jak ja tam przyszedłem na początku, to było jeszcze gorzej, bo słuchaj, w klasach musieliśmy na odrabianki do klas schodzić.
Ludzie, tu już tak, i normalnie to na początku też mnie wkurzało.
Myślałem, że w internatach się już odrabia, a tu do klasy, kurde, schodzić.
Klucze się brało z portierni i z wychowawcą do klasy.
To wiesz, to sobie wyobraź, co to było.
A, jeszcze wracając do tematu Krzyśka Sienkiewicza, to mnie się jego kiedyś żal zrobiło, bo coś tam było, jakieś urodziny czy coś, i coś zginęło ze stołu potem, nie?
Bo wiesz, bo on był w tym całym domu dziecka, ten Krzysiek, i już na niego od razu było, że on to wziął.
Bo jak z domu dziecka, to on to na pewno wziął, i się tak wtedy wkurzyłem, no bo ludzie, to, że jest z domu dziecka, no to już on, to on wziął, już na niego.
Zwalali.
To znaczy, ja słyszałem o czymś takim, że kiedyś było tak, że odrabiało się w klasach lekcje, ale na szczęście jeszcze wtedy mnie nie było.
Kiedy ja się pojawiłem, to normalnie to się robiło na odrabiankach, niestety na świetlicach.
Na świetlicy to się robiło grupowej.
No i tyle.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.
Tak samo te całe wyjazdy do Finharmonii też mnie wkurzały. Do Warszawy. I wracaliśmy, mało tego, że wracaliśmy jeszcze po 23, jakoś tak, i człowiek już był taki padnięty, że po prostu mychlał tylko o tym, żeby się jak najszybciej w łóżku znaleźć.
Ja tylko raz tam byłem, potem jakoś tam udawało mi się coś wymyśleć, żeby tylko na to nie iść.
Rozmawiała mnie tylko to, że to było wymagane.
Niestety.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.
No właśnie, wymagane, kurczę.
Muzyka nie może być narzutem...
Każdy słucha takiej, jakiej lubi.
Takiego gatunku, jakiego lubi.
I zmuszanie kogoś na chodzenie na takie koncerty,
które mu nie odpowiadają, to dla mnie było bez sensu.
Ale wiesz, to są laski, więc laski sobie zawsze myślały, że mogą ingerować w czyjeś sprawy i mogą się mieszać za bardzo.
Zawsze tak było.
I przede wszystkim słyną z czego? Z narzucania pewnych, że tak powiem, swoich wymagań.
Mimo to, że ktoś na przykład nie chciał za bardzo w tym czy tamtym uczestniczyć, bo to po prostu go nie interesowało, tak?
No ale no cóż, ja już to mam za sobą, więc jedynie co mogę zrobić teraz to ewentualnie sobie powspominać i tylko tyle.
I się pośpiać jeszcze, o!
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.
Tak, ten basen w sobotę to też obowiązkowy, obowiązkowy, ale mimo to zdarzyły mi się parę razy takie soboty, w które udało mi się nie pójść też na ten basen.
Takie to był nacisk na niektóre rzeczy, tak jak mówiłeś to gdzieś, już.
Kiedyś kolega jeden, to mi się przypomniało z tą Filharmonią, jeszcze jak on, nie wiem czy znałeś, taki Bartek, z nim chodziłem do klasy, nie?
Nazwiska może nie będę Ci mówił, jak będziesz, nie będziesz wiedział co na prywatną Ci nagram, jak też nie chcesz.
I w każdym razie on kiedyś się postawił, on to nagrał jeszcze na telefon i nam później puścił, jak, bo pan Janek Turczyński,
czy coś takiego, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem.
Że, że wyszedł do Filharmonii, a on mówi, coś tam, że, że nie, że nie, nie, nie pójdę, coś tam.
I coś tam wróć, coś tam, coś tam.
I on potem, i on to jeszcze nagrał na telefon, nam to później puszczał.
Nie no, to już, to już było dobre.
Co do basenów, to parę razy tylko byłem w sobotę, ale potem z racji tego, że miałem poważny problem zdrowotny z uchem, przez długi czas już nie chodziłem do samego końca.
Mnie ten basen nie pociągał, bo ja tam się tylko nudziłem zazwyczaj, a pływanie też mnie nie fascynowało.
Bo chodziłem dosłownie ile? Z sześć razy tylko byłem, potem zacząłem mieć problemy z uchem i tak wyszło, że nie mogłem wchodzić na basen.
A mnie to bardzo cieszyło.
No, także tyle.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.
Mnie się tak parę razy zatykały uszy też i bolały czasami, ale to, no ale to, no, tak gorzej słyszysz wtedy, to to jest, no i, no i w sumie to, no, ten basen to tam, no, ogólnie to, czuć było tamtym chlorem w tym budynku.
Ja wiem, że to trzeba, trzeba ten chlorek na basenu, ale kurczę, dlatego nie lubię tam chodzić, bo to takie jest, wychodzisz stamtąd i po prostu jesteś wszędzie i jeszcze czujesz ten zapach po prostu, no i to po prostu takie jest.
No i do Filharmonii mi się też kiedyś...
Udało mi się nie pójść.
Czytałem sobie coś, pamiętam wtedy.
A bo w niedzielę na jakiś koncert mieliśmy jechać, się wkurzyłem, ale się okazało w ostatniej chwili, że w autokarze już nie było miejsca i też się ucieszyłem, bo sobie mogłem z kolegą pogadać.
Nie było miejsca w autokarze.
Myślę bardzo.
Dobrze.
No cóż, no jakby to powiedzieć, no miałeś szczęście, miałeś po prostu szczęście, co tu dużo opowiadać, miałeś szczęście i tyle, ja jak okazało się, że miałem problemy zdrowotne z uchem,
no to na szczęście miałem po basenie i mi to bardzo odpowiadało, mogą się skupić zupełnie na czymś innym, no i co, no i to raczej tyle, no bo co jeszcze, tutaj mogę powiedzieć, pozdrawiam.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.
Albo w piątek po południu, że były zajęcia, też mnie wkurzało, że w piątki już po południe to już powinny być takie wolniejsze bardziej, a tu jeszcze zajęcia, jeszcze i zajęcia.
To też było takie wkurzające.
No tak, to już jest niestety, tam coraz gorszych, za przeproszeniem, dają, więc teraz ja tam nie byłem tam dawno, ale raczej jakbym tam pojechał, właściwie to chyba na pewno bym nie miał z kim pogadać, a zresztą dochodzą tak czy owak mnie słuchaj, że tam coraz gorsze przypadki trafią, więc na dłuższą metę nie wiem jak to dalej będzie.
Ale ponoć słyszałem, że tam ma, i tutaj nie wiem ile w tym jest prawdy, że ponoć ma jakieś przedszkole tam powstać czy coś, nie wiem, mnie już to szczerze powiedziawszy nie interesuje w ogóle, bo ja tam nie jeżdżę, nie chcę jeździć, bo nie mam do kogo, zresztą w tym wątku to już było wspomniane.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.
Tak, jak ja już tam poszedłem do Lasek, to już wtedy była chyba podstawówka i na tym skrzydle, gdzie ja byłem, też już było przedszkole robione.
Tam już małe dzieci wtedy zaczęto przejmować. Teraz ponoć całe jedno skrzydło jest zawalone dziećmi małymi,
więc teraz jest ponoć tak zrobione, że po prostu chyba tylko dwie grupy zostały na jednym skrzydle, a to drugie całe skrzydło zostało, z tego co wiem, przerobione.
A więc zmiany, zmiany, jeszcze raz zmiany.
Także tak to, chcąc nie chcąc, niestety wygląda na dzień dzisiejszy.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.
No ale to jest najgorsze, że jakbyś tam teraz przyjechał, to by nie było z kim pogadać.
A kiedyś to, jeszcze w 2015, jak tam byłem, no to jeszcze było w miarę, w miarę było jeszcze tak.
Nawet.
No to właśnie tak jak ja mówię, no, kiedyś było naprawdę inaczej, jeszcze z opowiadań Krzyśka, co mi opowiadał, to jeszcze zanim ja trafiłem, tam było w zupełności inaczej, tam było bardzo sporo osób takich, znaczy bardzo dużo osób takich bardzo ogarniętych i naprawdę takich osób, które potrafiły naprawdę z sensem gadać, tak?
No a teraz to tam jest naprawdę lipnie, no.
Dziękuję.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.