Inne

Słodycze

Started by djsenter 262 posts last post 24 days ago Page 10 of 14

#181

Gumy rozpuszczalne: mamby, fruittelle i maoamy. Tak.
Miarą miłości jest miłość bez miary

#182

Dla mnie te ukraińskie hałwy, które jadłam, są za bardzo piaskowate

-- (Tygrysica):
Sezamki, dziękuję bardzo. Sezamki i hałwa nałogowo. Chociaż hałwa ukraińska, słonecznikowa, też jest bardzo dobra.

--
***
🇺🇦 🇵🇱

#183 1 like Edited

Żelki trolli robią dobre takie w kształcie myszy. One są takie duże, z głudimi ogonami i mają piankowe brzuszki.
Haribo oczywiscie też, zwłaszcza żaby z piankowymi brzuszkami.
Żaby w ogóle fajny wzór słodyczy. Żaby, jaszczórki, węże i dżdżownice.
Dżdżownicowe żelki też są fajne, tylko te dżdżownice są dłuższe i krótsze, wolę te krótsze.
Miarą miłości jest miłość bez miary

#184

Też czekoladki wszelkie. żelki.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.

#185

Dużo rzeczy lubię, choć raczej w małych ilościach. :)
Ciasta z kremem, ciastka podobnie, cukierki raczej te twardsze ;) typu landrynki. Galaretki i pianki zdecydowanie nie,
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.

#186 1 like Edited

Jajka. Właśnie o jajaka tu chodzi. Czekoladowe z nugatem w środku i chrupkami. Mmmmmmmniam.
Aaaaaa, i jeszcze mmemsy i lentilki. Czekolada, która rozpuszcza się w ustach, nie w dłoni.
Miarą miłości jest miłość bez miary

#187

Ee, te żelkowe rzeczy to w ogóle dobre są.

#188

nie przepadam też za bardzo słodkimi rzeczami - krówki i inne takie.
A dżdżownicowo-mysie żelki wspomniane przez Tygrysa są bardzo zacne. ;)
Podobnie jak takie robaczki, nie wiem jak się to nazywa, ale zawsze kupuję sobie to w sklepie osiedlowym. Jest to takie kwadratowe opakowanie, w którym jest jeden żelek w kształćie robaka. Są tam skorpiony i jakieś inne dziwne stworzonka. ;)
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.

#189

Galaretka pyszna rzecz, a tak mieszana z bitą śmietaną w trakcie tężenia mmmmm
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.

#190

Sezamki i hauwa to super sprawa. Za wszelkimi kiślami, galaretkami i żelkami nie przepadam, ale na delicjach akurat mi pasują. Budyń lubię każdy po za wiśniowym.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#191

A kto pamięta kosmoski?
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.

#192 1 like Edited

Ja nie pamiętam. :D Ale za to muszę przyznać, że te żelkowe/piankowe węże, dżdżownice, myszki itp. kiedyś uwielbiałam. A taką myszkę jadło się następująco: najpierw odgryźć ogon, potem łapki, potem uszy, nos, głowę, a na koniec po kawałku resztę tułowia. :D

#193

Wrrrrrr
-- (Zuzler):
Ja nie pamiętam. :D Ale za to muszę przyznać, że te żelkowe/piankowe węże, dżdżownice, myszki itp. kiedyś uwielbiałam. A taką myszkę jadło się następująco: najpierw odgryźć ogon, potem łapki, potem uszy, nos, głowę, a na koniec po kawałku resztę tułowia. :D

--
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#194 1 like

Kosmoski to były takie kulki wafelkowe z takim rantem w połowie, a w środku krem. Można je było otwierać, jak dwie złączone miseczki i wylizywać ten krem.
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.

#195

Aaaa, pamiętam to, super to było, tylko można było się zasłodzić.
-- (MonikaZarczuk):
Kosmoski to były takie kulki wafelkowe z takim rantem w połowie, a w środku krem. Można je było otwierać, jak dwie złączone miseczki i wylizywać ten krem.

--
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.

#196 2 likes

Batoniki wszelkiej maści poza miętowymi w czekoladzie, czekolady, ciastka i ciasta. Cukierki z Wawelu typu michałki, tofifi, żelki haribo i te piankowe o których pisała zuzler też były spoko.
"Czy ty jesteś bardzo odważny? - Średnio. - A co zrobiłeś najodważniejszego w swoim życiu? - (...) Wstałem dziś rano."
Cormac McCarthy, "Droga"

#197 1 like

Czekolady z miętą też nie lubie, a ostatnio natrafiłam na takie jajo wielkanocne. Czekolada, a w środku chrubki i miętowe nadzienie. Blee.
-- (Snajper22):
Batoniki wszelkiej maści poza miętowymi w czekoladzie, czekolady, ciastka i ciasta. Cukierki z Wawelu typu michałki, tofifi, żelki haribo i te piankowe o których pisała zuzler też były spoko.

--
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.

#198

Faktycznie, blee.

#199

No w końcu ktoś kto ma jak ja.
-- (Zuzler):
Faktycznie, blee.

--
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.

#200 1 like

a ja się podpisuję ręcyma i nogami. Ten, kto wymyślił czekoladę z miętą powinien zostać skazany na wieczne zagorzknienie.