Słodycze
Wróć do Inne#181 Tygrysica
Gumy rozpuszczalne: mamby, fruittelle i maoamy. Tak.
#182 Monia01
Dla mnie te ukraińskie hałwy, które jadłam, są za bardzo piaskowate
-- (Tygrysica):
Sezamki, dziękuję bardzo. Sezamki i hałwa nałogowo. Chociaż hałwa ukraińska, słonecznikowa, też jest bardzo dobra.
--
🇺🇦 🇵🇱
#183 Tygrysica
Żelki trolli robią dobre takie w kształcie myszy. One są takie duże, z głudimi ogonami i mają piankowe brzuszki.
Haribo oczywiscie też, zwłaszcza żaby z piankowymi brzuszkami.
Żaby w ogóle fajny wzór słodyczy. Żaby, jaszczórki, węże i dżdżownice.
Dżdżownicowe żelki też są fajne, tylko te dżdżownice są dłuższe i krótsze, wolę te krótsze.
#184 Agata.d
Też czekoladki wszelkie. żelki.
#185 lwica
Dużo rzeczy lubię, choć raczej w małych ilościach. :)
Ciasta z kremem, ciastka podobnie, cukierki raczej te twardsze ;) typu landrynki. Galaretki i pianki zdecydowanie nie,
#186 Tygrysica
Jajka. Właśnie o jajaka tu chodzi. Czekoladowe z nugatem w środku i chrupkami. Mmmmmmmniam.
Aaaaaa, i jeszcze mmemsy i lentilki. Czekolada, która rozpuszcza się w ustach, nie w dłoni.
#187 Zuzler
Ee, te żelkowe rzeczy to w ogóle dobre są.
#188 lwica
nie przepadam też za bardzo słodkimi rzeczami - krówki i inne takie.
A dżdżownicowo-mysie żelki wspomniane przez Tygrysa są bardzo zacne. ;)
Podobnie jak takie robaczki, nie wiem jak się to nazywa, ale zawsze kupuję sobie to w sklepie osiedlowym. Jest to takie kwadratowe opakowanie, w którym jest jeden żelek w kształćie robaka. Są tam skorpiony i jakieś inne dziwne stworzonka. ;)
#189 MonikaZarczuk
Galaretka pyszna rzecz, a tak mieszana z bitą śmietaną w trakcie tężenia mmmmm
#190 misiek
Sezamki i hauwa to super sprawa. Za wszelkimi kiślami, galaretkami i żelkami nie przepadam, ale na delicjach akurat mi pasują. Budyń lubię każdy po za wiśniowym.
#191 MonikaZarczuk
A kto pamięta kosmoski?
#192 Zuzler
Ja nie pamiętam. :D Ale za to muszę przyznać, że te żelkowe/piankowe węże, dżdżownice, myszki itp. kiedyś uwielbiałam. A taką myszkę jadło się następująco: najpierw odgryźć ogon, potem łapki, potem uszy, nos, głowę, a na koniec po kawałku resztę tułowia. :D
#193 misiek
Wrrrrrr
-- (Zuzler):
Ja nie pamiętam. :D Ale za to muszę przyznać, że te żelkowe/piankowe węże, dżdżownice, myszki itp. kiedyś uwielbiałam. A taką myszkę jadło się następująco: najpierw odgryźć ogon, potem łapki, potem uszy, nos, głowę, a na koniec po kawałku resztę tułowia. :D
--
#194 MonikaZarczuk
Kosmoski to były takie kulki wafelkowe z takim rantem w połowie, a w środku krem. Można je było otwierać, jak dwie złączone miseczki i wylizywać ten krem.
#195 Agata.d
Aaaa, pamiętam to, super to było, tylko można było się zasłodzić.
-- (MonikaZarczuk):
Kosmoski to były takie kulki wafelkowe z takim rantem w połowie, a w środku krem. Można je było otwierać, jak dwie złączone miseczki i wylizywać ten krem.
--
#196 Snajper22
Batoniki wszelkiej maści poza miętowymi w czekoladzie, czekolady, ciastka i ciasta. Cukierki z Wawelu typu michałki, tofifi, żelki haribo i te piankowe o których pisała zuzler też były spoko.
Cormac McCarthy, "Droga"
#197 Agata.d
Czekolady z miętą też nie lubie, a ostatnio natrafiłam na takie jajo wielkanocne. Czekolada, a w środku chrubki i miętowe nadzienie. Blee.
-- (Snajper22):
Batoniki wszelkiej maści poza miętowymi w czekoladzie, czekolady, ciastka i ciasta. Cukierki z Wawelu typu michałki, tofifi, żelki haribo i te piankowe o których pisała zuzler też były spoko.
--
#198 Zuzler
Faktycznie, blee.
#199 Agata.d
No w końcu ktoś kto ma jak ja.
-- (Zuzler):
Faktycznie, blee.
--
#200 denis333
a ja się podpisuję ręcyma i nogami. Ten, kto wymyślił czekoladę z miętą powinien zostać skazany na wieczne zagorzknienie.