Akurat muzyka, chwała Bogu, zwykle nie powoduje migreny, raczej ogólne przestymulowanie różnymi bodźcami. :D Co do mimiki, przydałby się w sumie jakiś kurs, czy opis. BO czasem jest tak, że wiemy że jest jakiś gest, i że wykonuje się go w danej sytuacji, ale po pierwsze niewiadomo jak on wygląda i czy odtwarzamy go dobrze, a po drugie czy widzący go odczytują tak jak powinni, czy przez nasze niewidzenie, bądź przez to że robimy coś źle, jest to dla nich nie czytelne i zostaje zignorowane.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
O, a ja po prostu lubię okulary! i zawsze lubiłam. :D Pisałam to już chyba, że nosiłam kiedyś takie z nieprzyciemnianymi szkłąmi dla samego noszenia. :D Resztek wzroku nie mam, więc niczego nie tracę. :) Co do mimiki, to jestem z tych osób niewidomych, tktóre, o dziwo, mają ją bardzo bogatą. niestety, często nad nią nie panuję
ZNam to. :) Często gdy robię jakieś miny nieświadomie, ludzie odczytują je prawidłowo, i mówią że moja twarz dużo wyraża, gorzej gdy próbuje celowo wyrazić coś niewerbalnie, choć też zdarza się, że kończy się to sukcesem. ;)
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Jako że nie mam nerwów wzrokowych, to pod naciskiem nie ukazuje mi się żadne światełko. Mówiąc szczerze, to taki nacisk mnie po prostu boli. Nie mam więc wgniecionych oczu.
To jakaś głupota z tym, że pod naciskiem widać światło.
Co do mimiki, to słyszałam, że u niewidomych jest ona taka sama jak u widzących, gdy jest niezamierzona, ale właśnie nad nią nie panujemy, kiedy chcemy coś przedstawić intencjonalnie. Inna sprawa, że to nie może być do końca prawda, bo jak się mówi o twarzach-maskach niewidomych. to ma się na myśli raczej twarze ogólnie, nie rozróżniając na mimikę intencjonalną lub nieintencjonalną. Chyba że nie wiem, może tu o bogactwo uśmiechów chodzi? :D
To prawda, znaczy może jak ktoś jakoś mocno ciśnie, to rzeczywiście ma jakieś wzrokowe bodźce, ale zwykle jest to delikatny dotyk oka, a nie wyciskanie go drugą stroną. ;)
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Moja mama mówi, że mam twarz jak maskę, czyli taką nieruchomą, chociaż mi się wydaje, takie mam odczucia, że poruszam mięśniami twarzy, kiedy wyrażam emocje.
Ja słyszałam że coś w tym jest, że jak się wciska oczy, to na stykach lepiej łączy, czy tam coś się pobudza, nie pamiętam. U mnie jest tylko światło, więc też nie mam po co oczu gnieść.
A to nie jest jakaś stara teoria? Co do twarzy-maski, to wszyscy mi mówią, że ja właśńie takiej nie mam, choć świadomie nie robię niczego, żeby nie mieć
Dobre pytanie. Moja mama widziała mnie codziennie, więc miała też inny ogląd na sprawę. Ludzie, których spotykam chyba nie odnoszą wrażenia, że mam nieruchomą twarz.
z tym wciskaniem oczu, bo to daje bodźce to bujda na resorach, mi, jak jeszcze to robiłem nic nie dawało, wygodnie było opierać tak twarz o dłoń, a że mam oczy mniejsze od normalnych to i mnie to nie bolało, nie miałem silnej potrzeby wciskania sobie tego oka do mózgu.
Wiecie, u mnie z tym wciskaniem to coś jest jednak, właśnie przed chwilą spróbowałam. :D Co do twarzy-maski, u mnie do niedawna było wręcz przeciwnie. Czasem nadal nie potrafię powstrzymać nieprzyjemnych grymasów, gdy np. coś mi się nie podoba, co czasami jest niekomfortowe.
Masochizm -- (Paulinux): Ja słyszałam że coś w tym jest, że jak się wciska oczy, to na stykach lepiej łączy, czy tam coś się pobudza, nie pamiętam. U mnie jest tylko światło, więc też nie mam po co oczu gnieść.
--
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
This site uses cookies to enhance your experience.