A co myślicie o tych okularkach "Sun one" czy jakoś tak (nie pamiętam), które mają docelowo trochę rozjaśniać, czyli zwiększać poczucie światła u osób, które takowe mają? Używają ich też kierowcy...
Chodzi o fotochromy? Generalnie ludzie je lubią. Gdybym nosił okulary to mógłbym je mieć, bo podobają mi się okulary o takim kształcie i niezbyt grube. --Cytat (Julitka): A co myślicie o tych okularkach "Sun one" czy jakoś tak (nie pamiętam), które mają docelowo trochę rozjaśniać, czyli zwiększać poczucie światła u osób, które takowe mają? Używają ich też kierowcy...
--Koniec cytatu
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Karina nosi okulary, już nie zerówki z fotochromem koloru szarego - nie brązowego. Muszę je mieć, bo mam: A: Duży oczopląs skierowany najczęściej w stronę prawą (wynik choroby Meniere'a i zajętej prawej strony - nawet ostatnio na próbach romberga przesuwało mnie na prawo). B: Jedno oko inne, a drugie inne. Wynika to z soczewki wszczepionej tylko w oko lewe po zaćmie obustronnej - dość agresywnej i zaawansowanej już teraz. C: Ze względu na światłowstręt. D: Ze względu na małoocze i to, że oko prawe jest w zaniku już teraz. E: Ze względu na wiadomo - lepsze widzenie do dali.
Mimika? Hmm... Ciągle wyglądam na smutną i niezadowoloną, choć wcale tak nie jest. Mam wiele zmartwień, świadomie i podświadomie, ale to nie powinno się jakoś ukazywać na zewnątrz - tak myślę.
Dzień dobry. :) Okularów nie noszę, bo nie potrzebuję, z resztą takie ciemne zaburzały by moje resztkowe widzenie. ;) Z patrzeniem na rozmówcę problemu raczej nie mam. :) Z mimiką, staram się dopytywać gdy czegoś nie wiem, i się doedukowywać, często zdarza mi się, że odruchowo coś pokażę, a potem ogarniam się, że mam do czynienia z kimś, kto mnie nie widzi. Zdarza się to zwłaszcza w sytuacjach, kiedy jedyną drogą jest ta niewerbalna.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Ja oczy mam normalne, tylko czasami zamknięte i fakt faktem,. okulary wymuszają trochę otwarcie oczu, ale mnie męczą zarówno wokół nosa, jak i na uszach. Już starczy, że przez większość dnia mam na sobie słuchawki.
U mnie to czy są otwarte czy zamknięte, zależy od ich zmęczenia. Jeśli idę sama, albo nawet z kimś, ale w miejscu gdzie może być coś interesującego, to mam otwarte, żeby sobie popatrzeć. ;)
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
A to u mnie trochę nawet nie od zmęczenia, co od ogólnego ożywienia. Zauważyłam, że jak jestem zainteresowana tym co ktoś do mnie mówi, albo ja do niego mówię coś, co uważam za ważne, to oczy mam otwarte i patrzę na tę osobę, ale jak tak se gadam żeby gadać, to często mam zamknięte.
Mi się chyba automatycznie zamykają, bo jak są zmęczone, to nic nie widzą, więc uznają, że nie warto się męczyć jeszcze bardziej. ;) A propos, czy ktoś poza mną też tak ma, że jeśli oczy są zmęczone, to widzenie światła i wszystkich resztek jest znacznie zaburzone?
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Ja resztek nie mam, ale tak, widzenie światła albo schodzi poniżej poziomu naturalnego, albo wręcz przeobraża się w światłowstręt i najczęściej dochodzi wtedy też do głosu mój ukochany bólek główki <3
U mnie przy bólu główki najczęściej jest tak, że wzrok bardzo mocno się wyostrza, i przeszkadza mi nawet śiatło w lodówce, na które normalnie nie zwracam uwagi aż tak.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Raczej bardziej powoduję, że zwracam uwagę na to, na co normalnie jej nie zwracam, i wtedy nagle się okazuje, że widzę całkiem sporo, tylko jak jestem w normalnym stanie, i mi to nie przeszkadza, to aż tak się na tym nie skupiam.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.