Snajper robiłem tak, więc to nie ta kwestia. Nawet chyba coś lepszego ogarnąłem, bo wrzuciłem do pralki tabletkę od zmywarki i ustawiłem na gotowanie to po tym powinna aż lśnić od czystości :D Szczęśliwie takie zafarbowanie zdarza się mega sporadycznie. Na palcach jednej ręki mogę policzyć, więc na tyle prań ile się robi to to jest promil.
Może też zależeć od czasu i temperatury prania. Im zimniej i krócej tym większe ryzyko, że się nie rozpuści do końca. U mnie się to nie zdarzyło, ale ciotka nastawiająca często bardzo krótkie prania do odświeżenia garderoby narzekała, że osłonka żelowa czasem się jej nie rozpuści.
Moja mama różne wrzucała, ja do mojej też z dwóch firm póki co. -- (DJGraco): A czy wrzucałaś kapsółki dokładnie tej samej firmy u siebie i u mamy? Bo to nie tylko może od pralki zależeć, ale także od tego jakiej firmy one są.
Mam obczajone 2 funkcjonalne programy jeden dłuższy, około dwóch godzin z groszem, 40 stopni, dość mało rozsekwencjonowany, z autonatycznym określeniem wirowania po wadze. drugi, nieco krótszy, godzina 20 coś, za to 50 stopni, jeśli co naprawdę jest upierdliwe, choć przyznam, że w ostatnich paru miesiącach użyłem go ze 2 razy.
do tego trzeci, serwisowy, 17 minut, tylko gdy mam wątpliwosc czy coś nie wpadło do pralki czy coś a problem jest na tyle nieinwazyjny że można dać jej się do konca wypompować i rozwirować.
Używam kapsułek, nie pamiętam kiedy ostatnio zrobił mi się jakikolwiek ślad. Kapsułki dzisiejsze z reguły same z siebie pachną OK, więc czasami dodanie płynu tylko spowoduje mixa and selekta tych zapachów.: natomiast jakieś miękkie kocyki, coś lubię prać z odrobinką płynu, nawet nie tyle ile tam szufladka mówi, moze byc nieco mniej bo i rzeczy takie piorę raczej osobno i jest ich mniej. czarne vs Białe, no tak cirka ebałt, tyle o ile.: Definitywnie białe idą na swoją kupkę, wszystko co mniej wiecej, to idzie do wspólnej kasy.
Chusteczki działają, choć też nie poddawałem swoich ubrań jakimś straszliwym stres-testom. Wyznaję starą, Stalinowską zasadę ufaj ale kontroluj.
Skarpetniki, albo takie siateczkowe saszetki na skarpetki, albo po prostu równo w siebie złożyć i już.
tego dwugodzinnego, jako, że to zwykłe 40 stopni, a czasem nawet zmieniam na 30 używam do codziennego prania.: tego krótszego, bo on ma 50, do bardzo upierdliwych ubrań i faktycznie jakiejs poszewek czy czego.ś takjiego. choć i poszewki świetnie sobie radzą w 40.: już faktycznie problemem może być content, wypełnienie pościeli.
To też zależy, kto co ile pierze. Gdyby moja mama, piorąca dla czterech osób i to też nie wszystko, bo ona woli prać wiele rzeczy ręcznie, codziennie wstawiała na 2 goziny pranie, to chyba by się udusiła, ale jak pralka idzie co kilka ładnych dni, to w sumie why not, no nie?
Mamy jakiegoś płytkiego Electroluxa z jednym pokrętłem programatora i najczęściej używanymi trzema, góra czterema programami czyli długie, ponad dwugodzinne 60 i 40 stopni , oraz 50 minutowe 40 stopni, z tym że ten krótki program ma wolne obroty i trzeba najczęściej dodatkowo włączać wirowanie. Ale przynajmniej obsługa prosta, żadnych dotykowych pierdół i pralka chodzi już dziesiąty rok i mam nadzieję, że nie będzie chciała przestać.
Jak dużo na takie rzeczy? Na godzinnym praniu w 40 stopnich to pralka 30 minut pierze, z 10 minut iwruje, z 5 minut płucze i wiruje reszte czasu, to to nawet napachnieć nie zdązy.
A z innej beczki. Jest coś takiego jak orzechy do prania. Są to skorupki jakichś indyjskich orzechów, które w kontakcie z wodą wydzielają jakieś pieniące się związki, które mają właściwości piorące. Takie fifarafa do ekologicznego prania. Testował ktoś?