Dla mnie kolory to również abstrakcja. Nie jestem w stanie sobieskojarzyć ich z przedmiotem/ fakturą/ zapachem, bo dla mnie jakoś to kolorów nie odzwierciedla.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Jestem osobą niewidomą od urodzenia, chociaż widziałam do trzeciego roku życia. :D Taki paradoks medyczny. Czy ja pamiętam kolory? Bezpośrednio nie. Ale kojarzę je z konkretną fakturą, zapachem, smakiem.
Aaaa, jeszcze fioletowy jakoś kojarzę. Kiedyś do mamy przyszedł chłopiec z młodszym bratem i ten brat miał rozszarpaną rękę w łokciu. Mam rozrobiła coś w szklance wody, czy potem tę ranę obmyła i too coś było fioletowe. :D
Ja właśnie tego nigdy nie rozumiałem, jak można łączyć skojarzenie koloru np z jakimś zapachem czy smakiem. No bo dlaczego np. czarny mam kojarzyć z dajmy na to z zapachem brzoskwini, a biały ananasa, a nie odwrotnie? Przykład wymyślony tak na szybko, więc może trochę bezsensowny, ale chyba pokazuje o co mi chodzi.
Powiem tak: jako osoba, która wiele wiele na temat kolorów pamięta muszę przyznać, że ich po prostu nie da kompletnie się do niczego przyrównać. Można tworzyć analogie, ale to nijak nigdy nie wyjaśni, czym kolor jest i kóniec kropka. Chyba, że są jakieś analogie, które tak dobrze zobrazują sprawę, że przynajmniej uda się wytłumaczyć jakie one w rzeczywistości mają znaczenie, do czego służą.
Mam w głowie dokładnie to, co pamiętam i przelewam na kamienie, ubrania itd. Przy czym nie mam pojęcia, czy to, co pamiętam, rzeczywiście odpowiada temu, jak fioletowy czy czerwony wygląda.
Nawet jeśłi nie ma analogii, które wyjaśnią dobrze, do czego kolory słuzą, to dobrze by było jednak, gdyby takie powstały, bo to jest jednak ważne
-- (Zuzler): Powiem tak: jako osoba, która wiele wiele na temat kolorów pamięta muszę przyznać, że ich po prostu nie da kompletnie się do niczego przyrównać. Można tworzyć analogie, ale to nijak nigdy nie wyjaśni, czym kolor jest i kóniec kropka. Chyba, że są jakieś analogie, które tak dobrze zobrazują sprawę, że przynajmniej uda się wytłumaczyć jakie one w rzeczywistości mają znaczenie, do czego służą.
Ja umiem w zasadzie. I mam też takie skoarzenia, o jakich wspomina Pawlink, dlatego pewnie długo mi zejdzie zapomnienie kolorów, gdy już stracę wzrok do szczętu.
,bie sam kolor? Czy jeśłi wyobrażasz sobie fioletowy, to widzisz to, co pamiętasz, ze było fioletowe?
Tak, ja też mogę wam to porównać z innymi zmysłami, też jestem synestetykiem, ale nie sądzę, żeby jakkolwiek przybliżylo kolor zielony, jeśli powiem, że jest śliski w dotyku, pachnie brzoskwinią i smakuje jak kostki lodu.
Chyba nie ma co na siłę przyruwnywać kolorów do smaku, zapach, czy tam czego, bo nie spełnia to rzadnej użytecznej funkcji. Gdyby np. na tej podstawie można było się nauczyć który do którego pasuje to spoko, ale w takiej sytuacji to idea dla idei moim zdaniem.
Dziękuję użytkownikom portalu Elten Link za możliwość obserwowania środowiska niewidomych. Stanowiło to dla mnie etap wstępny do pracy z niewidomymi na żywo.
This site uses cookies to enhance your experience.