Ja nie mówiłem broń Boże złośliwie, bo sam ze dwie laski czeskie miałem.
Jedną mi połamał przechodzień, spieszył się na tramwaj i na przejściu przez cztery pasy nadepnął mi na ceramiczną końcówkę, którą notabene wymieniłem na nową 3 dni przed zdarzeniem, chrupnęła, tak jak i laska, kawałek końcówki został w kiju, a tą kuleczkę i obracający się fragment trzonka podała mi pani, która szła za mną i podniosła z ulicy, do domu wróciłem taksówką, pomimo tego, iż miałem tylko dwa przystanki, ale niestety nie miałem taśmy, jeno sznurek, którym nic nie zdziałałem.
Dlatego od pewnego czasu wróciłem do Ambutecha, kiedyś miałem grafit, ale miałem też w domu zapasowe aluminium.
To nie wszystko, gdyż teraz opiszę moją obecną broń na takich pędziwiatrów, a tak szczerze, chyba jestem jedynym z tych, co tu się wypowiedzieli, tak przypuszczam, bo nie wszystkie wypowiedzi udało mi się przeczytać, który ma tak niestandardową końcówkę i laskę, którą można nazwać widmo.
Ok, od początku, laska to zwykły Ambutech, ale mniej więcej rok temu odwiedziłem siedzibę Altixu, a ściślej ich główny magazyn i zachwyciłem się nową propozycją Ambutecha, czyli końcówką Rower.
Jednakże chyba trochę stchórzyłem, bo nie kupiłem jej od razu, ale dużo o niej myślałem, a na Mikołaja otrzymałem ją w prezencie, no i co? No i się zaczęło.
Końcówka dzisiaj jest już po dwóch modyfikacjach, ponieważ pomysł Ambutecha świetny, ale wykonanie gorsze, jak będę miał więcej czasu i przede wszystkim motywacji, to może popełnię o szczegółach jakieś nagranie, wolę taką formę.
W każdym razie dzisiaj końcówka po zmodyfikowaniu posiada koło o średnicy 9cm, takie, jak montuje się w rolkach, ach, och, ktoś kiedyś chciał ze społeczności na nich jeździć, no, to ja mam taki substytut teraz w lasce xD.
A wracając do tematu, wspomniane koło obraca się w przód niwelując jakikolwiek opór, czy wpadanie w mniejsze rowki, a z racji swojej twardości w rączce nawet składanej laski są wyczuwane najmniejsze zmiany nawierzchni.
Omiatanie laską przestrzeni odbywa się poprzez nieznaczne jej wychylenie w kierunku, w którym chcemy ją skierować, można to porównać do skręcania samolotu, z tą różnicą, iż samolot skręcając pochyla się na skrzydło przeciwnie do kierunku skrętu.
Koło pokryte jest gumą, jego jazda jest więc praktycznie niesłyszalna, jedynym dźwiękiem jest tarcie obudowy koła, w momencie, kiedy idę przy krawężniku i chcę znaleźć zakręt w chodniku.
Najbardziej tą końcówkę uwielbiam na udeptanym śniegu, a także podczas, gdy jest gołoledź, na śniegu za to, że nie muszę go przepychać jak dawniej końcówką, która nie kręci się do przodu, tylko na boki, teraz zwyczajnie jadę do przodu, wolniej, ale jadę i mogę mieć nawet ciężkie aluminium, moja ręka, nadgarstek i łokieć mają się wyśmienicie. Na lodzie zaś za to, że, gdy natrafię na jego obecność, laska wpada w poślizg, co jest dla mnie informacją, iż powinienem zredukować prędkość i być ostrożniejszy.
Ojej, chyba przez przypadek wszedłem w żargon, który pasuje bardziej do jazdy niż chodzenia xD.
No i na koniec, oczywiście proszę nie myśleć, że mi na tym zależy, ale jakby ktoś chciał tak zapierdzielać, że wlezie mi na tą końcówkę, to mam wrażenie, że to jednak on będzie miał wtedy pecha, co z resztą już raz miało miejsce, oczywiście od razu uspokoję, nikomu jej jeszcze nie podłożyłem, po prostu wyprzedziła mnie pani i wbiła się przed moją laskę, co skończyło się dla niej niestety lądowaniem na płytkach chodnika, gdy wstała, przeprosiła mnie jeszcze.
ps. Czekam na komentarze, pytania i być może też krytykę takiej końcówki, bo obecnie na żywo nie udało mi się nikogo do niej przekonać, natomiast ja, szczerze, nie zamienię jej na nic innego, jedyne co mogę zrobić, to dopracować końcówkę i dostosować do innej laski, co z resztą mam w planach, gdyż bolączką trochę potrafi być to, że po mocniejszym uderzeniu w coś, lub zaklinowaniu się gdzieś laski, jej elementy przekręcają się i kółeczko nie jest już wycentrowane, oczywiście wystarczy wtedy korekta rękojeścią, ale wiecie, trzeba udoskonalać sprzęt.
Pozdrawiam