@Zuzler Inny Świat czy Borowski to nieco inna para kaloszy. Ale nawet jeżeli przyjmiemy że to literatura wojenna to i tak nagromadzenie tego jest w średniej, a młodym ludziom od początku tzeba wpajać że niemcy to wrogowie.
- "Intelligence and wisdom is like jam. The less you have, the harder you're trying to spread it arround." - French proverb
H. Nie zaglądałam tu wcześniej, bo jakoś nie odkryłam tego wątku, a że odkryłam, zawdzięczam to jajom :D
Osobiście najbardziej lubiłam lektury szkoły podstawowej: "Rogaś z doliny Roztoki", "Kajtkowe przygody", "Tajemnicza wyspa", "Roibnson Crusoe", "W pustyni i w puszczy", "Chłopcy z placu broni", czy "Chłopcy ze starówki". Jeśli zmieszałam podstawówkę z gimnazju, to przepraszam. Im wyżej, tym gorzej. Po co współczesnym młodym ludziom całość "Przedwiośnia" czy "Doktora Judyma"? "Lalkę" jeszcze rozumiem, "Zbrodnie i karę" też, ale dwie ksążki Żeromskiego, to o jedną za dużo. W podstawówce i gimnazjum mieliśmy taką umowę z nauczycielką, że jedną lekturą na semestr, jest lektura przez nas wybrana. Odbywało się głosowanie nad propozycjami wychodzącymi od nas i lektura wybrana stawała się obowiązkową. Uważam, ze tak powinno być i w liceum, a może takich wybranych przez klasę lektur powinno być nawet więcej niż jedna na semestr. Moim zdaniem szkoda, że w podstawówce nie omówiliśmy "Ronji córki zbójnika". Lektura uczy czym jest przyjaźń i lojalność. Jeśli zaś chodzi o lektury wojenne chętnie dodałabym w liceum coś Folletta: "Lot ćmy" albo "Kryptonim Kawki".
W mojej ocenie w kanonie lektur powinna być pippi i koniec. Jest to jedna z najfajniejszych książek napisana przez Astrit Lindgren. Jeszcze karlson z dachu. Oj ten karlson, to miał takie szalone pomysły, że głowa mała.
Tak już na koniec, do kanonu lektur powinni dodać wszystkie części Mateuszka, czyli powieść hiszpańskiej pisarki Elwiry Lindo. Jaki ten Mateuszek miał mały, ale fajny, dziecięcy rozumek.
I to jest właśnie problem, tak Twój, jak układających kanon. Po cholerę wszystkie części "Mateuszka"? Albo po cholerę dwie sztuki Szekspira i jeszcze sonety do tego? No kuźwa!
Każdy by najchętniej pchał w kanon lektur to, co sam lubi, norma i nic dziwnego, bo jeśli coś komuś się podoba, to radośnie to poleca każdemu. Ale to trzeba byłoby przemyśleć pod paroma względami. Jaka epoka, czy książka pokazuje jej wartości, czy ma ponadto jeszcze jakiś fajny przekaz życiowy, czy jest po prostu estetyczna literacko i takie tam.