1 likes
A najgorsze, że czasem kiedy komuś opowiecie o tej sytuacji, to słyszycie usprawiedliwianie natręta, "bo on tylko chciał pomóc". Nie wiem czy tak mieliście, ale niestety ja parę razy tak...
Jechałem wówczas autobusem, i gościu ileś razy chciał się ze mną witać, no to raz z nim pionę zbiłem, ale stał nade mną, i co chwila: Piona! Piona! Piona! Gadałem wtedy z kimś na TT na słuchawce, i wysiadałem. Ten się za mną tarabani, robi siarę na ulicy, mijamy taki sklep u Ruskiej, tj. Wszystkiego po trochu. Jabłka, ziemniaki, alko, słodycze, zupki chińskie i td. Mijamy ów sklep, a gościu na pół ulicy: Jabłko ci kupię! Spokojnie, ja kasę mam! Szedłem do innego sklepu, gdzie mam znajome małżeństwo, z którym rozmawiam jak tam tylko jestem. Nie chciałem go tam brać, a ten, że mnie odprowadzi, że on musi i td. Powiedziałem mu kilka razy, że sobie poradzę, że wiem gdzie jestem, i że idę do znajomych. Gościu podszedł i zaczął okazywać chęć do przytulania. Stanowczo mu odmówiłem, wyznaczając dystans ręką. Zapytał mnie: A co? Boisz się mnie tak? Powiedziałem, że nie, ale przytulanie to nie ze mną. On znowu, że mnie odprowadzi, i znowu mu odmówiłem. Gość ponownie wziął się za obejmowanie mnie, i dostał łokcia.
Aż by się chciało takiego natręta gazem po ślepiach. Obawiam się, że wtedy jednak jego namolność odwróciłaby się z tej nibyprzyjaznej o 180 stopni.
@Zuzler raz takich trafiłem, ale nie dałem za wygraną. Po prostu trzeba twardo stać przy swoim, a jak za Tobą łazi, to zagrozić, że się zadzwoni tam, gdzie trzeba w takich sytuacjach.
Edytowano
Wiesz, mi starczyło zadzwonić po prostu do Patryka i poprosić, żeby po mnie wyszedł, ale sytuacja była taka tego, mało przyjemna ogólnie.
Miałam taką sytuację, że jakiś pijak wziął mnie za rękę i na siłę chciał mi pomagać i prowadził mnie, mimo protestów. Zaczęłam krzyczeć, że nie chcę jego pomocy. Szczęściem szli jacyś Włosi z Polską tłumaczką i mi pomogli uwolnić się od natręta. To było jeszcze, gdy mieszkałam w Łodzi.
Tia, zdarzają się tacy,, co ciekawe czasami to pijane kobiety, raz kiedy miałem dobry humor, to kupiłem takiej Ukraince setkę XD, bo mnie podprowadziła do żabki, a chciała koniecznie sobie coś wypić, nie ukrywając tego XD
Edytowano
W swojej pracy zawodowej mam ostatnio do czynienia z dużą grupą osób słabowidzących oraz niewidomych (już od dłuższego czasu) w przedziale 30-50 lat. I... żadna z tych osób nie posługuje się technologią. Ale mam na myśli ten poziom, w którym nie są w stanie skopiować, wkleić, otworzyć pliku, przeczytać tekstu, mają problemy z wysyłaniem maili itp. I zastanawiam się, jak ci ludzie sobie najzwyczajniej w świecie radzą w tym zcyfryzowanym świecie.
1 likes
No, to wczoraj przełamałem swoje lęki, i pierwszy raz udzieliłem się głosowo w Tyfloprzeglądzie. Mam nadzieję, że będę się udzielał częściej.
Edytowano
A bardzo prosto. Chodzą wszędzie pieszo aby załatwiać swoje sprawy. U mnie przez wiele lat nie każdy był scyfryzowany, i sobie radzili. Teraz nawet jak już niby są, to i tak wolą, by ktoś za nich przeklikał wszystkie okienka, bo na telefonie fajnie się im scrolluje sociale, czyta wiadomości i pisze smsy, ale nie fajnie korzysta się z bankowości i innych. ;)
Nie mogę i nie wypada mi.
-- (Zuzler):
Wiesz, jeśli ich o to po prostu zapytasz, to ja też się chętnie dowiem.
--
-- (Zuzler):
Wiesz, jeśli ich o to po prostu zapytasz, to ja też się chętnie dowiem.
--
1 likes
Ale oni nie widzą... Wtedy naprawdę po prostu trudniej jest bez cyfryzacji. W dzisiejszym świecie, bo co innego w latach 90-tych nawet jeszcze.
-- (daszekmdn):
A bardzo prosto. Chodzą wszędzie pieszo aby załatwiać swoje sprawy. U mnie przez wiele lat nie każdy był scyfryzowany, i sobie radzili. Teraz nawet jak już niby są, to i tak wolą, by ktoś za nich przeklikał wszystkie okienka, bo na telefonie fajnie się scrolluje sociale, czyta wiadomości i pisze smsy, ale nie fajnie korzysta się z bankowości i innych. ;)
--
-- (daszekmdn):
A bardzo prosto. Chodzą wszędzie pieszo aby załatwiać swoje sprawy. U mnie przez wiele lat nie każdy był scyfryzowany, i sobie radzili. Teraz nawet jak już niby są, to i tak wolą, by ktoś za nich przeklikał wszystkie okienka, bo na telefonie fajnie się scrolluje sociale, czyta wiadomości i pisze smsy, ale nie fajnie korzysta się z bankowości i innych. ;)
--
@Julitka, bardzo prosto. Proszą kogoś, by za nich coś zrobił. I więcej powiem. Prawdopodobnie nawet nie czują potrzeby, by to w jakikolwiek sposób zmieniać, bo zawsze tak było.
1 likes
Czy ja wiem, czy nie da się żyć po niewidomemu bez cyfryzacji?
Zakupy zrobisz. Książki poczytasz. Muzyki posłuchasz. Do lekarza się zarejestrujesz przez tel, albo w recepcji.
Jedyny problem, to bankowość i nieznane trasy.
Ten świat wbrew pozorom nadal nie jest tak zcyfryzowany, że nie można być analogowcem.
Powiem więcej: W PL, wiele spraw nadal najłatwiej załatwić w analogowym urzędzie, szczególnie, gdy zależy nam na czasie.
Zakupy zrobisz. Książki poczytasz. Muzyki posłuchasz. Do lekarza się zarejestrujesz przez tel, albo w recepcji.
Jedyny problem, to bankowość i nieznane trasy.
Ten świat wbrew pozorom nadal nie jest tak zcyfryzowany, że nie można być analogowcem.
Powiem więcej: W PL, wiele spraw nadal najłatwiej załatwić w analogowym urzędzie, szczególnie, gdy zależy nam na czasie.
1 likes
Gdy zależy nam na czasie? W urzędzie??? Stary...
-- (daszekmdn):
Czy ja wiem, czy nie da się żyć po niewidomemu bez cyfryzacji?
Zakupy zrobisz. Książki poczytasz. Muzyki posłuchasz. Do lekarza się zarejestrujesz przez tel, albo w recepcji.
Jedyny problem, to bankowość i nieznane trasy.
Ten świat wbrew pozorom nadal nie jest tak zcyfryzowany, że nie można być analogowcem.
Powiem więcej: W PL, wiele spraw nadal najłatwiej załatwić w analogowym urzędzie, szczególnie, gdy zależy nam na czasie.
--
-- (daszekmdn):
Czy ja wiem, czy nie da się żyć po niewidomemu bez cyfryzacji?
Zakupy zrobisz. Książki poczytasz. Muzyki posłuchasz. Do lekarza się zarejestrujesz przez tel, albo w recepcji.
Jedyny problem, to bankowość i nieznane trasy.
Ten świat wbrew pozorom nadal nie jest tak zcyfryzowany, że nie można być analogowcem.
Powiem więcej: W PL, wiele spraw nadal najłatwiej załatwić w analogowym urzędzie, szczególnie, gdy zależy nam na czasie.
--