A najgorsze, że czasem kiedy komuś opowiecie o tej sytuacji, to słyszycie usprawiedliwianie natręta, "bo on tylko chciał pomóc". Nie wiem czy tak mieliście, ale niestety ja parę razy tak...
Jechałem wówczas autobusem, i gościu ileś razy chciał się ze mną witać, no to raz z nim pionę zbiłem, ale stał nade mną, i co chwila: Piona! Piona! Piona! Gadałem wtedy z kimś na TT na słuchawce, i wysiadałem. Ten się za mną tarabani, robi siarę na ulicy, mijamy taki sklep u Ruskiej, tj. Wszystkiego po trochu. Jabłka, ziemniaki, alko, słodycze, zupki chińskie i td. Mijamy ów sklep, a gościu na pół ulicy: Jabłko ci kupię! Spokojnie, ja kasę mam! Szedłem do innego sklepu, gdzie mam znajome małżeństwo, z którym rozmawiam jak tam tylko jestem. Nie chciałem go tam brać, a ten, że mnie odprowadzi, że on musi i td. Powiedziałem mu kilka razy, że sobie poradzę, że wiem gdzie jestem, i że idę do znajomych. Gościu podszedł i zaczął okazywać chęć do przytulania. Stanowczo mu odmówiłem, wyznaczając dystans ręką. Zapytał mnie: A co? Boisz się mnie tak? Powiedziałem, że nie, ale przytulanie to nie ze mną. On znowu, że mnie odprowadzi, i znowu mu odmówiłem. Gość ponownie wziął się za obejmowanie mnie, i dostał łokcia.
@Zuzler raz takich trafiłem, ale nie dałem za wygraną. Po prostu trzeba twardo stać przy swoim, a jak za Tobą łazi, to zagrozić, że się zadzwoni tam, gdzie trzeba w takich sytuacjach.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
Miałam taką sytuację, że jakiś pijak wziął mnie za rękę i na siłę chciał mi pomagać i prowadził mnie, mimo protestów. Zaczęłam krzyczeć, że nie chcę jego pomocy. Szczęściem szli jacyś Włosi z Polską tłumaczką i mi pomogli uwolnić się od natręta. To było jeszcze, gdy mieszkałam w Łodzi.
Tia, zdarzają się tacy,, co ciekawe czasami to pijane kobiety, raz kiedy miałem dobry humor, to kupiłem takiej Ukraince setkę XD, bo mnie podprowadziła do żabki, a chciała koniecznie sobie coś wypić, nie ukrywając tego XD
W swojej pracy zawodowej mam ostatnio do czynienia z dużą grupą osób słabowidzących oraz niewidomych (już od dłuższego czasu) w przedziale 30-50 lat. I... żadna z tych osób nie posługuje się technologią. Ale mam na myśli ten poziom, w którym nie są w stanie skopiować, wkleić, otworzyć pliku, przeczytać tekstu, mają problemy z wysyłaniem maili itp. I zastanawiam się, jak ci ludzie sobie najzwyczajniej w świecie radzą w tym zcyfryzowanym świecie.
A bardzo prosto. Chodzą wszędzie pieszo aby załatwiać swoje sprawy. U mnie przez wiele lat nie każdy był scyfryzowany, i sobie radzili. Teraz nawet jak już niby są, to i tak wolą, by ktoś za nich przeklikał wszystkie okienka, bo na telefonie fajnie się im scrolluje sociale, czyta wiadomości i pisze smsy, ale nie fajnie korzysta się z bankowości i innych. ;)
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
Ale oni nie widzą... Wtedy naprawdę po prostu trudniej jest bez cyfryzacji. W dzisiejszym świecie, bo co innego w latach 90-tych nawet jeszcze. -- (daszekmdn): A bardzo prosto. Chodzą wszędzie pieszo aby załatwiać swoje sprawy. U mnie przez wiele lat nie każdy był scyfryzowany, i sobie radzili. Teraz nawet jak już niby są, to i tak wolą, by ktoś za nich przeklikał wszystkie okienka, bo na telefonie fajnie się scrolluje sociale, czyta wiadomości i pisze smsy, ale nie fajnie korzysta się z bankowości i innych. ;)
@Julitka, bardzo prosto. Proszą kogoś, by za nich coś zrobił. I więcej powiem. Prawdopodobnie nawet nie czują potrzeby, by to w jakikolwiek sposób zmieniać, bo zawsze tak było.
Czy ja wiem, czy nie da się żyć po niewidomemu bez cyfryzacji? Zakupy zrobisz. Książki poczytasz. Muzyki posłuchasz. Do lekarza się zarejestrujesz przez tel, albo w recepcji. Jedyny problem, to bankowość i nieznane trasy. Ten świat wbrew pozorom nadal nie jest tak zcyfryzowany, że nie można być analogowcem. Powiem więcej: W PL, wiele spraw nadal najłatwiej załatwić w analogowym urzędzie, szczególnie, gdy zależy nam na czasie.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
Gdy zależy nam na czasie? W urzędzie??? Stary... -- (daszekmdn): Czy ja wiem, czy nie da się żyć po niewidomemu bez cyfryzacji? Zakupy zrobisz. Książki poczytasz. Muzyki posłuchasz. Do lekarza się zarejestrujesz przez tel, albo w recepcji. Jedyny problem, to bankowość i nieznane trasy. Ten świat wbrew pozorom nadal nie jest tak zcyfryzowany, że nie można być analogowcem. Powiem więcej: W PL, wiele spraw nadal najłatwiej załatwić w analogowym urzędzie, szczególnie, gdy zależy nam na czasie.
--
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!
This site uses cookies to enhance your experience.